poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Szkoła pisania
Dekada Literacka 2003, nr 5-6 (197-198)

Przygoda dla obu stron

W szkole pisania można się na pewno nauczyć greki, łaciny; można rozszyfrować tajemnice języka, można poznawać historię literatury, teatru, malarstwa, muzyki, można przywoływać duchy wielkich twórców, można pozwolić sobie na gry z wyobraźnią... „Sztuka pisania jest bezowocnym zajęciem, jeśli nie opanujemy uprzednio sztuki postrzegania świata, jako potencjalnego surowca dla fikcji” - pisał kiedyś Nabokov.

Studium Literacko-Artystyczne Uniwersytetu Jagiellońskiego nie jest oczywiście typową szkołą pisania, jakie można spotkać w Ameryce czy w Europie; jest spotkaniem grupy młodzieży, często początkujących pisarzy, ze starszymi kolegami. Myślę, że to przygoda dla obu stron. Ci starsi, wycofujący się już z „czasu rzeczywistego” i ci młodzi, wchłaniający teraźniejszość jak powietrze. Następuje wzajemna wymiana wyobraźni, doświadczenia, poglądów... Najczęściej omawialiśmy prace literackie, których wybór przedstawiamy właśnie czytelnikom „Dekady...”

Młodym autorom życzę dużo entuzjazmu, artystycznej pasji, wiary we własne siły, umiejętności i podziwiania świata oraz wielu sukcesów twórczych.

EWA LIPSKA


*


MARIOLA ZIELIŃSKA

Płaszcz

To dziwne
Zapamiętałam tylko
Twój płaszcz
Wkładany pospiesznie
Tak jakbyś bał się
Że nie zdążysz odejść

Szczur

Padł
Od jednego strzału
Małego pistoletu
Który noszę zawsze
W torebce
Na wszelki wypadek
Szczur
Mały i niepozorny
Zrobiłam to
By ostatecznie
Przekonać samą siebie
Że wcale nie jestem
Taka dobra
Tylko
Co dalej?


ANNA  A. TOMASZEWSKA

Tkacz (czyli spowiedź w Kościele Mariackim)

Ta mała i chuda z objawieniem w oczach
wchodziła do świątyni w czerwonych pończochach
w półnegliżu słodkim na wysokości ud

Klęcząc rozchylała klęcząc była upadkiem
słuchała oskarżeń przytakując nieznacznie
i ze skrawka kiecki naddartej przypadkiem
nitkę skubała

zaczepkę dla boga
który chcąc ją zbawić przeskakiwał witraże
i tę nitkę chwytał jak początek latawca
t k a ł


MARCIN KOSSAKOWSKI

* * *

Wiesz bo płacząca,
wiesz bo naiwna,
wiesz bo cała w pustej godzinie
jestem,
gdy gałęziami naszej nocy
dostajemy tylko
rzeki naszych słów,
zakotwiczonych myśli
i obrazów, które
odbija maleńka przeszłość.
Wiesz bo ja
zatapiam chwile ciszy
i rozpuszczam się gdzieś w wodach marzeń.
Wiesz bo ja...
bo ty.


JUSTYNA KOWALSKA

Jolka 2

Kolonia mszywiołów - krzywa z ogniskami -
jasna, świeża i tłusta
oktawa z sekundą połączona minusem
wat przez wolt

- zwarta całość

Jolka 5

angielski romantyk męczony w Tartarze deklamuje:

człowiek pod powierzchnią
bywa sympatyczny
amerykański bastion komunizmu
dba głównie o innych
człowiek pod powierzchnią
bywa...

Jolka 20 - naczyńko stołowe

Przejrzysta we wnętrzu izolacja cieplna
zakłóca doskonałość
miłość do ja wewnątrz szklanki
dolegliwość mizeraków


ZOFIA GARDELA

Rzucona

Jak puszkę po konserwie
Złotko z czekolady
Czy przeżutą gumę
Skarpety podarte
Okular stłuczony
Czy cieknącą rurę
Skwaśniałe mleko
Papierek z cukierka
Jak skruszoną krę
Rzuciłeś mnie.


ALEKSANDRA KULICKA

* * *

Zapomniałeś obiektywne.

Zapomniałeś zdjąć ze mnie
odciski swoich palców.

Zostały zahaczone
o pamięć nie dość krótką,
wargi obolałe,
poharatane czekanie
i żal,
wytrawiający
Twoje linie papilarne
na mojej skórze.

Zapomniałeś
wywabić plamę mnie z Ciebie.


GRZEGORZ INIEWICZ

* * *

dla J.

Twoja szczoteczka do zębów
jeszcze wilgotna

Nie wejdę do łazienki

Powietrze poruszone drzwiami
może ją osuszyć

* * *

Proszę o miłość
małą maleńką
prawie niewidoczną
o miłość motyla
który krótko żyje


MARCIN PIENIĄŻEK

* * *

Tłukę jej cień,
Bo jak pająk biega
Po prześcieradle!

Na nic pięści
W drodze do łazienki!

Cień stroi się i wychodzi!


MACIEJ JEWCZYŃSKI

Odwrót

Żadne kobiety nie przytulają
zmęczonych mężczyzn

Podróże w siebie niczym
zdobycie świata

Pisane w pustkach scenariusze życia
przynoszą pogardę

Odwracam się na Ciebie -
oddalam

Zasnute mgłą oblicze prawdy
nie drażni Twoich oczu

* * *

kiedy wyliżemy nasze ciała z dotyków
może odpłyniemy

zaczynając składać powietrze
ze spojrzeń nie wspólnych

wciąż złaknieni przeszłości
czekając aż urodzi się jesień


KUBA MIKURDA

przyjazd

ciągły przypływ, miasto sobie obce
śnięte oko ryby odwrócone, wklęsłe
wstępne rozpoznanie - wyjście, w dół
schodami, windą, potem szybem,
drabiną, tam pytać

dożynki średniowieczne

łopot i rżenie

zwycięzcy grabarze
z kością świtu w gardle

ikaria (prywatnie)

ciało wzbiera
obrzmiały i brzemienny
zachodzę słońcem

liście z ramion zdejmuję powoli
odchodzą ze skórą

samotność

szkielet muchy
zatrzaśnięty między dwoma szybami

pośmiertna tęsknota za odrobiną zepsucia
za oknem rojowisko nad metalowym kubłem

rozbici

znam takie miejsca
gdzie śpią gwoździe wbite w lustra

gorąca rysa spływa w szklane dłonie

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas