poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Camera obscura [Dekada Literacka 2003, nr 5-6 (197-198)]

■ „Śmierć Teodora Bujnickiego, rozstrzelanego w listopadzie 1944 r. z wyroku polskiego podziemia, to fakt wydawałoby się dobrze znany historykom. Toteż zdumiewa mnie, że Marek Komat we wstępie do antologii „Polska szkoła sowietologiczna 1930-1939” (s. 99) pisze, że Bujnicki zginął w r. 1942 „rozstrzelany przez Gestapo w niejasnych okolicznościach”. (hm)

Ludwik Stomma dodaje do swego felietonu w „Polityce” (nr 17) postscriptum: „W Rzeszowie jest ulica czy aleja Rejtana. Przez j. Hmm”. Oznacza to chyba, że autor uważa taką pisownię (przez j, nie przez y) za żenująco błędną. Tymczasem - taka właśnie pisownia przeważa w opracowaniach historycznych czy encyklopedycznych. (hm)

Polska Akademia Umiejętności opublikowała pośmiertny wybór prac wybitnego izraelskiego slawisty, Mosze Altbauera pt. „Wzajemne wpływy polsko-żydowskie w dziedzinie językowej”. Umieszczono tu także z maszynopisu przemówienie wygłoszone przez niego z okazji odnowienia doktoratu na UJ w r. 1986. Powiedział tu Altbauer m.in.: „by użyć słów Juliusza Słowackiego o największym poecie polskim: Myśmy wszyscy z niego”. Cytat jest niedokładny (powinno być: „My z niego wszyscy”), a autorstwo z Krasińskiego przeniesione na Słowackiego. Filologiczna skrupulatność - filologiczną skrupulatnością, ale można było chyba tę omyłkę pamięci starszego pana milczkiem poprawić. Albo ją w przypisie sprostować. (hm)

Kamerzysta sygnalizował swego czasu skandaliczne błędy edytorskie w pierwszych dwóch tomach „Dziennika wypadków” Karola Estreichera juniora. Ukazał się teraz tom III, nielepszy od poprzednich. Pani Anna Maria Janiak miała zapewne najlepsze chęci (przygotowała bezinteresownie tekst do druku), nie potrafiła jednak poprawnie odczytać wielu, łatwych do identyfikacji nazwisk czy obcojęzycznych wyrażeń. Oto przykłady pierwsze z brzegu: „Eukemer” (zamiast: „Euhemer”, s. 61); Wacholtz (zamiast: „Wacholz”, s. 61); „Holzstochsammlung” (zamiast: „Holzschnittsammlung”, s. 67); Barlewi (zamiast: „Berlewi”, s. 203); moral in sanity (ze znakiem zapytania, zamiast: „moral insanity”, s. 232); zapiski z „Maseli” (zamiast: z „Masek”, s. 250); Talz (zamiast: Telz, s. 250); małżeństwo Reni Grzybowskiej ze Słonimskim (zamiast Słomczyńskim, s. 257); Bobrzyńki (ze znakiem zapytania, zamiast oczywistego tu: Bobrzyński, s. 668); osteomolonia (ze znakiem zapytania, zamiast: osteoporoza, s. 679); Olchniewska (ze znakiem zapytania, zamiast Okońska, s. 714); „Kultura” Gieysztora (zamiast oczywiście Giedroycia, s. 725); kerpes (zamiast herpes, s. 751); „Potocki of Monfolk” (zamiast „Montalk”, s. 790). Nawet powszechnie stosowany skrót; „etc.” - występuje tu w dziwacznej postaci: „etz.”. (hm)

Danuta Ulicka w erudycyjnym skądinąd artykule „Co nam zostało z fenomenologii?” (w tomie „Sporne i bezsporne problemy współczesnej wiedzy o literaturze”) narzeka, że w ostatnim tomie fundamentalnej „The Cambridge History of Literary Criticism”, poświęconym m.in. „perspektywom filozoficznym” literaturoznawstwa, nawet nie odnotowano nazwiska Romana Ingardena. Nie zrobiono tego, ponieważ poglądy Ingardena obszernie (na 8 stronach) omówione zostały w poprzednim, VIII tomie tego dzieła, w rozdziale o fenomenologii napisanym przez Roberta Holuba. (hm)

Krzysztof Masłoń („Plus-Minus” z 2-4 maja) dziwi się, dlaczego Stanisław Jerzy Lec w wierszu o Stalinie, przedstawiając go jako „rozpędzonego kolejarza” (a właściwie pociąg), który pędzi od Kamczatki, „kazał mu zatrzymać się na Sanie”. Odpowiedź prosta: wiersz powstał jesienią 1939 roku, a wtedy San był granicą sowiecko-niemiecką. (hm)

No właśnie. W „Gazecie Wyborczej” (nr 102) ukazał się obszerny esej Karla Dedeciusa „Wystarczy słowo. Reszta jest gadaniem” o Lecu. Zawiera on wcale szczegółowe omówienie życiorysu pisarza - np. wraz z wiadomościami o ojcu, matce, dziadku, a nawet pradziadku. Ale o udziale Leca w życiu literackim Lwowa pod okupacja sowiecką w latach 1939-1941 ani słowa. Z całym szacunkiem dla znakomitego autora: różne są oceny tego okresu w życiorysie i twórczości Leca - od usprawiedliwiającego ubolewania do gwałtownego potępienia, ale w każdym razie jest to okres zbyt ważny, by można go było pomijać całkowitym milczeniem. (hm)

Andrzej Krajewski („Plus-Minus” z 2-4 maja) pisze, że w r. 1964 „Polityka”, atakując Jana Nepomucena Millera, powoływała się m.in. na fraszkę o nim, rzekomo napisaną przez Tuwima przed wojną: „Niech się nigdy na Konia nie porywa kucyk / Bo tak będzie wyglądał jak Jan Nepomucyk”. Otóż - jest to autentyczny tekst Tuwima, stanowiący morał dłuższego wiersza „Jan Nicmuniepomoże Miller” z r. 1933 umieszczonego w „Jarmarku rymów”. Tuwim rewanżował się w ten sposób Millerowi za miażdżącą recenzję Millera z „Biblii cygańskiej”. (hm)

Redaktorom „Wprost” (nr 17) wydaje się, że skoro mówi się „persona non grata”, to można także dać tytuł „Papa non grata”. Niestety, nie, późnołaciński wyraz „papa” jest oczywiście rodzaju męskiego, więc tytuł musiałby brzmieć: „Papa non gratus”. (hm)

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas