poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
TOMASZ GRYGLEWICZ
Sztuka bez Jałty
Dekada Literacka 2003, nr 1-2 (193-194)

 Hasło „Jałta” rozumiem jako synonim przymusowej aneksji do obozu komunistycznego i utratę suwerenności na rzecz Związku Radzieckiego. Bez Jałty Polska znalazłaby się pośród krajów demokratycznych i wolnorynkowych Europy Zachodniej i skorzystałaby z dobrodziejstw planu powojennej odbudowy, zwanego planem Marshalla. Jeśli chodzi o sztukę, nie ulegałaby ona kontroli cenzury politycznej i rozwijałaby się w sposób naturalny w kierunku awangardowym, równolegle do sztuki światowej. Nie byłoby okresu całkowitej izolacji sztuki polskiej od świata, kiedy to forsowano metodami przymusu administracyjnego socrealizm w latach 1949-1955, lub zamknięcia granic podczas stanu wojennego w latach 80. W okresach tych następowało zapóźnienie sztuki polskiej w stosunku do ewolucji sztuki światowej, jej prowincjonalizacja.

 Bez Jałty nie byłoby trudności w nawiązywaniu kontaktów między polskimi środowiskami artystycznymi a centrami sztuki międzynarodowej. Wszyscy artyści polscy (a nie tylko ci akceptowani przez władzę komunistyczną) mogliby swobodnie podróżować i tworzyć za granicą, natomiast przebywający podczas wojny na emigracji twórcy (tacy jak np. Józef Czapski, Piotr Potworowski, Józef Jarema) powróciliby do kraju. Artyści awangardowi uzyskaliby należyte uznanie ze strony władz i nie byłoby krzywdzących wykluczeń, z przyczyn politycznych, z posad państwowych, takich jak usunięcie Tadeusza Kantora z krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych lub Władysława Strzemińskiego z łódzkiej, co stało się pośrednią przyczyną jego śmierci. I Wystawa Sztuki Nowoczesnej w Krakowie w 1948 roku, która trwałaby dłużej, rychło znalazłaby swoją kontynuację. Artyści z Grupy Młodych Plastyków (a późniejszej II Grupy Krakowskiej), tacy jak Tadeusz Kantor, Tadeusz Brzozowski, Jerzy Tchórzewski lub Andrzej Wróblewski – podobnie jak artyści innych środowisk – wcześniej o mniej więcej 6 lat włączyliby się do światowego ruchu abstrakcji niegeometrycznej, zwanej gorącą (informel, taszyzm, malarstwo gestu i pochodne). Dzięki temu Szkoła Polska w malarstwie zyskałaby światowy rozgłos, dużo większy niż w okresie po 1956 roku, kiedy nastąpiła odwilż polityczna i znowu pojawiła się możliwość wyjazdów do krajów Europy zachodniej oraz kontaktów, zawsze jednak kontrolowanych i limitowanych, ze światowymi centrami sztuki awangardowej. Wielu artystów młodszego pokolenia, takich jak Aleksander Kobzdej, Andrzej Strumiłło czy Wojciech Fangor nie musiałoby tracić czasu na bezpłodną twórczość socrealistyczną. Również w następnych dekadach polscy artyści byliby w większym stopniu na bieżąco z aktualnymi tendencjami sztuki światowej, tworząc i wystawiając swoje dzieła wraz z międzynarodową czołówką artystyczną. Nie byłoby charakterystycznych opóźnień w stosunku do międzynarodowego ruchu artystycznego, podyktowanych rożnego rodzaju utrudnieniami i szykanami ze strony władzy, na skutek czego polska awangarda artystyczna  mimo wielu sukcesów nie weszła do kanonu najnowszej historii sztuki światowej, pomimo, że nie przyjęto w odróżnieniu od innych krajów tzw. demokracji ludowej sowieckiego modelu socrealistycznego i starano się utrzymywać stałe kontakty ze środowiskami zachodnimi. Do tego należy jeszcze dodać inne niekorzystnie ograniczenia, takie jak brak pełnego dostępu do materiałów artystycznych wysokiej klasy, trudności w docieraniu do fachowej literatury, niemożność szerszej partycypacji w światowych wydarzeniach wystawienniczych, co prowadziło do poznawania nowych kierunków artystycznych nie bezpośrednio w kontakcie z autentycznymi dziełami, lecz za pomocą nie najlepszych ilustracji katalogowych, docierających do Polski wybiórczo.

Zupełnie inaczej potoczyłyby się także losy powojennej polskiej architektury. Podobnie jak w sztukach plastycznych ominęłyby nas dobrodziejstwa okresu socrealistycznego lat 1949-1955. Nie powstałyby wątpliwe dzieła architektury socrealistycznej, takie jak Nowa Huta lub Pałac Kultury i Nauki oraz MDM w Warszawie. Zniszczona Warszawa zostałaby bardziej systematycznie odbudowana z poszanowaniem przedwojennej tkanki urbanistycznej i własności działek oraz gruntów. Natomiast rozbudowa nastąpiłaby w nowoczesnej, awangardowej formie architektonicznej. W powstawaniu nowej Warszawy mogliby partycypować zaproszeni czołowi architekci nowocześni polscy i zagraniczni.

Trudno szczegółowo odpowiedzieć na pytanie o losy sztuki polskiej, gdyby  Polska nie znalazła się w orbicie wpływów Związku Radzieckiego i systemu komunistycznego na skutek ustaleń jałtańskich. Powyższe ogólne konstatacje prowadzą do wniosku, że podobnie jak w przypadku innych dziedzin życia: w polityce, gospodarce, nauce, technice czy literaturze, również i w sztuce ograniczenie suwerenności państwowej, narzucenie obcych wzorów politycznych i gospodarczych, izolacja od świata zachodniego nie mogły przynieść innych skutków niż negatywne. To, że sztuka polska mimo istotnych utrudnień rozwijała się i mimo wszystko miała swoje osiągnięcia, pozostaje zasługą środowisk artystycznych, które aktywnie walczyły o swoje prawo do autentycznej i swobodnej wypowiedzi.

Tomasz Gryglewicz


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas