poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
JACEK ŁUKASIEWICZ
Gdyby nie było Jałty
Dekada Literacka 2003, nr 1-2 (193-194)

Gdyby nie było Jałty, los Polski mógłby wyglądać rożnie. Jeden wariant: wkracza Armia Czerwona, akcja „Burza” i powstanie w Warszawie udają się połowicznie. Sojusznik nie jest lojalny, lecz po roku, po uroczystym podpisaniu traktatu pokojowego z Niemcami w Paryżu wojska radzieckie się wycofują. Następuje finlandyzacja Polski. Inny wariant: sojusznicy zachodni lądują na Bałkanach i po pokonaniu Niemców w Grecji i Jugosławii, zwycięskim marszu przez Węgry, Rumunię i Słowację oraz przełamaniu rozpaczliwego, silnego oporu wojsk niemieckich na linii Karpat – wkraczają na terytorium Polski. Warszawa ocalała, lecz zniszczeniu uległ Kraków, uporczywie broniony przez Niemców. Uchodźcy z ruin Krakowa przenoszą się do stolicy. Terytorium Polski się zmienia: dostajemy Prusy Wschodnie i granicę na Nysie Kłodzkiej, na wschodzie znaczną część Polski zabiera Związek Radziecki. Lwów należy do nas, o Wilno toczą się spory przez Polskę przegrane.

 Oczywiście mogło być inaczej i inaczej – możliwości mnóstwo.

Przyjmijmy pierwszy z wariantów. Na początku powstania zginęli Baczyński i Gajcy. Wielu jednak przeżyło. Szybko odradza się życie literackie, początkowo na pozór według przedwojennych standardów. Wraca Grydzewski z „Wiadomościami Literackimi”, wraca też w pełnym uzbrojeniu wojsko polskie z Zachodu pod dowództwem gen. Andersa, który na Placu Saskim odbiera z rąk prezydenta marszałkowską buławę. Wracają Skamandryci. Na Zamku Królewskim wielki raut, któremu prezyduje Zofia Nałkowska. Obok „Wiadomości Literackich” powstaje ambitny tygodnik „Rzut Pionowy”, gdzie rządzi Julian Przyboś, drukują Peiper, Brzękowski, Ważyk (oskarżenia o lwowską kolaborację zostają ze względów politycznych wyciszone). Choć oba te tygodniki zabiegają o młodych, szybko jednak okazuje się, że przedwojenny model życia literackiego jest nie do odtworzenia, nikt z młodych go nie chce. Hierarchie się zmieniają. Dochodzi do głosu akowska młodzież, wspierają ja nieco starsi koledzy z II Korpusu. W prozie i poezji następuje moralne rozliczenie, rachunek sumienia wypalonego pokolenia. Słabszy jest nurt tradycjonalistyczny (z młodych Żukrowski). Rozrachunek prowadzony jest do końca i przynosi plon. W sporach między młodymi „czynniki oficjalne” (silna pozycja ministra kultury, Jarosława Iwaszkiewicza) wspierają raczej nurt krytyczny, nie zaś postułański. Polska na mocy układów musi być neutralna, zredukować wojsko, nie może się zbroić. Rozwijają się uniwersytety. Triumfują fenomenologia, filozofia analityczna i polski egzystencjalizm. Ważny staje się neotomizm ks. Jakubisiaka. Także marksizm. Następuje radykalizacja postaw. W sporach politycznych wielką rolę odgrywa sięgająca do swych niepodległościowych i socjalistycznych korzeni PPS. Dużo emocji budzi reforma rolna, przeprowadzona jednak szybko i konsekwentnie. Objęcie Polski planem Marshalla prowadzi do szybkiego rozwoju przemysłu – w Centralnym Okręgu Przemysłowym oraz na Śląsku. Tam też powstaje silny ośrodek kulturalny, uniwersytecki w miejsce zniszczonego Krakowa. Wcześnie założono Uniwersytet Śląski. Po reaktywowaniu Uniwersytetu Jagiellońskiego, wielu jego profesorów pozostało w Katowicach, mając dużo lepsze warunki. Tam również rozwija się radykalny syndykalizm, co owocuje powieścią polityczną. Socjaldemokratom z PPS zarzuca się sklerozę. Boje pomiędzy zwolennikami „Nie rzucim ziemi”, „Czerwonego sztandaru” i „Czerwonych maków na Monte Cassino” stanowią jednak w drugiej połowie lat pięćdziesiątych przedmiot kpin młodych gniewnych. Rodzi się literatura walki, o wyraźnie radykalnej wymowie, związana z Polska Partią Komunistyczną, należącą do Trzeciej Międzynarodówki (w której centrali duże znaczenie mają Bolesław Bierut, Włodzimierz Sokorski i Jakub Berman). Na Śląsku trudno przeciwstawiać się im słabej prawicy, należą do niej Wilhelm Szewczyk, Zdzisław Hierowski, z poetów Wojciech Bąk i przez pewien czas niezawodny, ogromnie popularny Gałczyński. Radykalne tendencje z obu stron próbuje przejąć Stowarzyszenie PAX, później zaś Syndykat, kierowany przez przywódcę Bolesława Piaseckiego, mimo nazwy syndykat, z syndykalizmem nie ma nic wspólnego.

Ważny jest problem mniejszości. Bardzo trudny, prowadzący do licznych zaognień. Dotyczy to Niemców na ziemiach odzyskanych, dotyczy to Ukraińców, dotyczy – w inny sposób – ocalałych Żydów. Sytuację łagodzi i tutaj plan Marshalla oraz gwałtowny rozwój gospodarczy w latach pięćdziesiątych. Pomocne są też hasła pozytywistyczne. Nacjonalistyczne tendencje okazują się silne, prowadzą do rozruchów.

Z przedwojennych prozaików powieści polityczne piszą Ferdynand Goetel i Maria Dąbrowska. Przełamała chwilowy impas w swojej twórczości. W 1952 roku wyszła jej nowa, wielka powieść. Główne Wydawnictwo Mitzner, później zaś wielka oficyna Mitzner i Syn staje się ogromną konkurencją dla Spółdzielni Wydawniczej „Wiedza” i odnowionego Gebethnera i Wolffa (specjalizującego się w literaturze martyrologicznej). Z poetów starej generacji nowego przypływu sił twórczych doznaje Julian Tuwim. Kontynuuje poemat „Kwiaty polskie”, a potem daje kilka zbiorów wirtuozowskiej liryki. Obok niego rozwija się muza Kazimierza Wierzyńskiego. Obaj żyją długo. Obiecującym prozaikiem okazuje się młody lekarz Stanisław Lem, który, rozpoczynając od powieści o likwidacji przez Niemców pacjentów szpitala psychiatrycznego, rozwija swoje pasje filozofującego powieściopisarza polityczno-obyczajowego. Są to często filozoficzne przypowieści, czasem w kostiumie futurologicznym. Mógłby zostać wziętym autorem literatury fantastyczno-naukowej, ale krytycznie nastawiony do kultury masowej nie ulega tej pokusie.

I można tak ciągnąć. Każdy bowiem wybór jakiegoś wariantu szczegółowego rodzi następne możliwości. Jasność wywodu będzie zmącał wszechobecny przypadek. Próbujemy tylko odgadnąć, co by było „bez Jałty”? Co potoczyć by się mogło, jak potoczyło się w rzeczywistości? Co poszłoby innymi ścieżkami? Co zaś w ogóle by nie mogło zaistnieć? Im bliżej naszych czasów, tym mniej pewnych przesłanek i wszystkie hipotezy stają się dowolniejsze. Można by świetnie przewidzieć, że rozrachunek pokolenia wojennego, roczników dwudziestych z dziedzictwem AK dokonałby się we właściwym czasie, konsekwentniej i przyniósł oczyszczenie. Że proza Tadeusza Borowskiego, Bohdana Czeszki i Jana Józefa Szczepańskiego, Kornela Filipowicza bez cenzury rozwinęłaby się znakomicie. Można by sobie wyobrazić stolik Gombrowicza w powojennej warszawskiej „Obywatelskiej”, domyślać się, kto by przy nim siadywał i jak wyglądałaby twórczość tej szkoły.

Doświadczenia II wojny stanowią dla przypuszczeń mocny punkt wyjścia. Później jednak zaczynają się duże niewiadome. Jaka byłaby polska literatura bez doświadczenia socrealizmu? Choćby poezja pokolenia wojennego? Jak bez socrealizmu potoczyłaby się poezja Herberta, Szymborskiej? Czy zostaliby zmuszeni do stworzenia swoich wyrazistych alter ego, zaprojektowania własnych sytuacji komunikacyjnych, które tak bardzo charakteryzują ich poezje? Herbert na przykład mógłby pójść w kierunku poezji wizyjnej, metaforycznej w stylu Baczyńskiego pod dawnym patronatem Słowackiego, do czego – co widać w „Strunie światła” miał słabość. A Szymborska swój „łup wojenny” inaczej z pewnością by wykorzystała. Białoszewski jednak byłby podobnym Białoszewskim. Dobrze też można by sobie wyobrazić, że twórczość Różewicza „bez Jałty” niewiele odbiegałaby od jego twórczości „po Jałcie”. Nie dlatego, iż pięknoduchowska; odpowiada ona na dwa kompleksy pytań, dwa impulsy – na druga wojnę i na skutki rozwoju cywilizacji w skali globalnej, te zaś i bez Jałty by pozostały.


W połowie lat pięćdziesiątych weszłaby nowa generacja „dzieci wojny”; byliby tu Mrożek, Grochowiak i Harasymowicz, Czaykowski i Czerniawski, Głowiński i Sławiński, Bursa i Bryll, Poświatowska, Szmidt, Kozioł, Terlecki, Krzysztoń... Mieliby szansę zaistnieć, stworzyć formację. Grochowiak na przykład wykorzystałby swój talent redaktorski i stworzył silne pismo grupujące najlepszych. Sam rozwinąłby swoją twórczość poetycką i prozatorską znakomicie. Podobne talenty redaktorskie i organizacyjne wykorzystaliby wcześnie Sławiński i Czaykowski. Silny związek z rówieśniczym młodym środowiskiem filozoficznym pozwoliłby wyartykułować program tej generacji, windować standardy. Potem poeci Nowej Fali? Weszliby z pewnością – choć inaczej – do kontrkultury roku 1968, gdyż ona „bez Jałty” w świecie by pewnie zaistniała, choć w innej trochę formie.

Nie wszystko jednak wyglądałoby optymistycznie. Czy bez mecenatu państwowego w latach sześćdziesiątych mielibyśmy całość powieściopisarstwa Parnickiego albo prozę Leopolda Buczkowskiego? Czy nie leżałyby gdzieś ich utwory jako zwały niewydanych maszynopisów, jeśli w ogóle by zostały napisane?

Wydaje się, że, generalnie biorąc, „bez Jałty”, bez cenzury, bez Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, bez Bermana, Kliszki i Łukaszewicza byłoby w literaturze polskiej lepiej. Oczywiście nie byłoby emigracji politycznej i literatury emigracyjnej. Spór Miłosza z Gombrowiczem toczyłby się na przykład w prasie warszawskiej. Włączyliby się do niego Kazimierz Wyka i Julian Przyboś, z młodszych Flaszen, Kijowski, Błoński. Ale wiem, o wiele ciekawiej byłoby przypuścić tu i spróbować naszkicować spory, które mogłyby zaistnieć, toczyłyby się „bez Jałty” i kierunkowały polską kulturę.

Bez Jałty nie tylko dzieje Polski i dzieje polskiej literatury byłyby inne, także dzieje świata wyglądałyby trochę inaczej. Jak – nie wiem.

Jeśli wykluczymy inne, nie uwarunkowane politycznie przypadki, jak inne uwarunkowania genetyczne, inaczej i kogo innego atakujące choroby, inna kolejność narodzin i zgonów – to w literaturze polskiej pisarze byliby ci sami, tylko czasy odmienne. Talenty te same, tylko warunki inne. I gdybyśmy mieli pewność, że odgadliśmy trafnie wariant „bez Jałty”, przekonalibyśmy się nareszcie, o ile byt określa świadomość. Lecz – pomimo ankiety – i tym razem się nie przekonamy.

Jacek Łukasiewicz


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas