poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
CZESŁAW MIŁOSZ
Po dyktaturze
Dekada Literacka 2003, nr 1-2 (193-194)

Nareszcie możemy swobodnie odetchnąć!

Jako felietonista „Monitora” starałem się trzymać literatury, stale ubolewając nad jej uwikłaniami w politykę, co jednak w warunkach dyktatury było zapewne nieuniknione. Wreszcie oto jesteśmy bez Wodza Narodu.

Wielki Bolcio, jak go niekiedy nazywano: „Bolcio I”, powtórnie sięgnął po władzę. Poprzednio, było to w 1937 roku, kiedy znalazł się o krok od niej, ale nie poparło go wojsko. Osiągnął swój cel w dziesięć lat po zakończeniu II wojny światowej, tym razem oczywiście z poparciem wojska zdominowanego przez weteranów armii Andersa, do których trafiało hasło obrony Wilna i Lwowa. Jego rządy nie były dobrą dekadą dla literatury. Ukazała się tutaj cała kulturalna jałowość prawicy, która, utrzymując podział na białe i czarne, zawsze potrzebowała wroga. Czym dla Bolesława Piaseckiego przed wojną byli Żydzi, tym później stali się Litwini i Ukraińcy. Według jego ideologii Polska mocarstwowa musiała sięgać na Wschód, nie tylko do granic Polski przedwrześniowej, ale nawet dalej. Oczywiście, kiedy zaczął grać kartą „odwiecznie polskich miast, Wilna i Lwowa” – wygrywał. Warto jednak dodać, że Bolcio I nie miał łatwego życia także na prawicy, skoro Stronnictwo Narodowe wyszło z wojny w dobrym stanie i krzywiło się na niektóre inicjatywy Wodza.

Pisarze i polityka

Zanim pojawił się na scenie, pierwsze dziesięciolecie po wojnie przyniosło triumf autorów mało przed wojną znanych, a więc powieściopisarzy: Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Teodora Parnickiego, Czesława Straszewicza oraz Sergiusza Piaseckiego, a także wykwintnego prozaika Zygmunta Haupta. Witold Gombrowicz nie wrócił z emigracji, a to głownie z powodu skandalu, jakim stało się wydanie „Trans-Atlantyku”. Książka ta była oskarżona o obrazę narodu polskiego, co stało się pretekstem do napaści prawicowych bojówek na księgarnie, którym tłuczono szyby, jeżeli znaleziono tam egzemplarz tego dziełka, zresztą piętnowanego również z ambon. Niekwestionowany był prymat powieści Józefa Mackiewicza. Jego renoma, jako że był też zażartym publicystą, zależała od losu wojny, bo jednak zamach na życie Hitlera w 1944 roku udał się i generałowie niemieccy dogadali się z zachodnimi aliantami. Czyli być może Mackiewicz w swojej publicystyce niechętnej Armii Krajowej miał rację, skoro zalecał raczej przeczekanie i oszczędzanie sił niż pomaganie mimo woli Armii Sowieckiej. Mackiewicz miał naturalnie wrogów, ale jego sława została wsparta przez potężne wileńskie kluby i loże, choć jego popularność niewątpliwie kolidowała z przybierającą falą nacjonalizmu, którego był otwartym wrogiem. Piasecki i jego hufce występowali przeciwko głównym postaciom powojennej literatury, oczywiście wietrząc wśród nich Żydów i demaskując, jak to nazywali, judeo-mesjanizm Krzysztofa Baczyńskiego, oskarżanego przez nich o to, że na Wielkanoc 1943 roku napisał kilka wierszy o walce swojego tj. żydowskiego narodu.

Wilno i Litwa

Nie można powiedzieć, że głównym przeciwnikiem mocarstwowości były „Wiadomości Literackie”, skoro Grydzewski, świadomy zmierzającej w prawo opinii publicznej, nie obnosił się ze swymi poglądami liberalnymi i lawirował. Główne ataki ekipy Piaseckiego były skierowane przeciwko „Kulturze” Jerzego Giedroycia i współpracownikom pisma, a przede wszystkim przeciwko osobie jej redaktora naczelnego, kilkakrotnego ministra spraw zagranicznych, przedstawianego w prawicowej prasie jako postać diabelska, jako zamaskowany wróg Polski i polskości, w istocie nacjonalista litewski. Co prawda szerzący się na Litwie ruch powrotu do tradycji arystokratycznych uważał księcia Giedraytisa za swojego, podobnie zresztą jak przyznawał się do rodziny szlacheckiej Gombrysów, wsławionej przez ich potomka Witolda. Jerzy Giedroyc wspólnie z Józefem Mackiewiczem i tak zwanym Klubem Włóczęgów Seniorów w Wilnie głosili konieczność rozwiązania kwestii Wilna, oczywiście przez oddanie Wilna Litwie, co narażało go na liczne ataki prasy.

Zamazanie

 Polska przeżywała przewrót gospodarczy wskutek starannie przeprowadzonej reformy rolnej i emancypacji wsi. Sprzyjało to wzrostowi nowych potęg: prasy w masowych nakładach i telewizji. W ten sposób powstawała potężna baza dla populizmu wszelkiego rodzaju. Zaangażowanie polityczne pisarzy należy uważać za nieszczęśliwe, ale nieuniknione. Bo powiedzmy sobie szczerze, że dyktatura, jak to zwykle u nas, zamazywała się, traciła wyraźne kontury. Przedwojenne stronnictwa wyszły jako tako z wojny, a pisarze angażowali się w działalność opozycyjną, której ośrodkiem była potężna PPS. Kiedy Kościół tradycyjnie wspierał prawicę i Bolcio I zjawiał się w otoczeniu biskupów, lewica miała używanie, apelując do nieźle w Polsce ugruntowanego antyklerykalizmu. Zresztą nie ma co się dziwić rozmazaniu najwyraźniej faszystowskich pomysłów Wodza, skoro cała sytuacja światowa po II wojnie wyglądała tak, jakby chciano wierzyć w nowy początek, i nie udawało się to. W Niemczech rządzili ci sami gauleiterzy w niezbyt kompletnym demokratycznym przebraniu, podobnie jak w Związku Sowieckim ten sam aparat służb specjalnych. Zresztą sytuacja w Rosji była dość chaotyczna wskutek popieranej przez Chińczyków rewolucji na Syberii w imię prawdziwego komunizmu.

Papież Jan XXIV

Literatura polska wiele zawdzięcza „Tygodnikowi dla Wszystkich” i jakby wyspie stworzonej przez Jerzego Turowicza oraz jego współpracowników, którzy raczej szli z antyklerykałami i byli niemal wyklęci przez hierarchię kościelną. Wybór na Stolicę Piotrową arcybiskupa Paryża – Jean-Marie Lustigera, który przyjął imię Jana XXIV, nie sprzyjał dobrym stosunkom pomiędzy Watykanem i polskim episkopatem. Opór przeciwko Vaticanum Secundum był w Polsce tak silny, że w niektórych diecezjach zachowano liturgię trydencką i Polska była uważana w Watykanie za kraj niemal schizmatycki. Od otwartej schizmy uchroniła Polskę jedynie energiczna mniejszość biskupów pod wodzą arcybiskupa krakowskiego – Wojtyły. Głośnym skandalem stało się publiczne wystąpienie Jerzego Zawiejskiego, oskarżającego polskich biskupów o konserwatyzm, co rozpętało kampanię osobistych zniesławień tego pisarza, w czym celował „Mały Dziennik”.

Krucjata Biskupa Golonki

Biskup chełmski Tadeusz Golonka napisał dzieło pod tytułem „Sobór prześwietlony”, w którym dowodził, że liberałowie, opanowując poszczególne komisje Soboru, nie tylko przeprowadzili reformę liturgii, ale, pod jej pretekstem, zasadnicze przemiany w dogmatach Kościoła, zmieniając niepostrzeżenie dla wiernych same podstawy rzymskiego chrześcijaństwa. „Otwarcie na świat” było w istocie ukorzeniem się przed światem i otwarciem drzwi nowej moralności społeczeństwa konsumpcyjnego oraz przyzwalającego. „Zacznijcie tylko reformować – pisał – uchylcie drzwi światu, a oto wtargnął on swoimi filmami, telewizją i mnóstwem kolorowych magazynów, szerząc tzw. tolerancję, to znaczy odrzucenie zakazu stosunków seksualnych przed małżeństwem, powszechność środków antykoncepcyjnych, aborcję na żądanie kobiety, eutanazję i brak potępienia homoseksualizmu, aż do małżeństw homoseksualnych włącznie”. W myśl tych zasad biskup Golonka rozpoczął w Polsce krucjatę, która stopniowo rozszerzała się na sąsiednie kraje, przyciągając zarówno katolików, jak protestantów i prawosławnych zrozpaczonych nową moralnością młodzieży, której dawne przepisy i zakazy nie tylko nie interesowały, ale były porzucane bez jawnego protestu, po prostu zbywane wzruszeniem ramion. Krucjata biskupa Golonki święciła triumfy już po śmierci Bolcia I i stopniowo podbiła ogromny elektorat, znacznie liczniejszy niż ten, który skłonny był opowiadać się za zwolennikami Vaticanum Secundum: Jerzym Turowiczem i Karolem Wojtyłą. Co ciekawe, biskup Golonka przyciągał również młodzież, która przecież w praktyce nie stosowała się do tradycyjnych norm zachowania. Wyrażała się w tym potrzeba autorytetu, ta sama, która niedawno przyniosła władzę Bolciowi I. Nie ulega zresztą wątpliwości, że biskup Golonka skutecznie podsycał nieufność wobec mass mediów opanowanych finansowo przez korporacje amerykańskie i zachodnioeuropejskie.

Książę Giedroyc

 A jednak historia zależy w tak wielkim stopniu od nieprzewidzianych przez nikogo wydarzeń, bo gdyby Wódz nie miał pasji jeżdżenia szybkimi wyścigowymi samochodami, mógłby rządzić Polską przez długie lata, choć o jego śmierci w wypadku samochodowym rożnie mówiono, przebąkując o pękniętej kierownicy.

I oto mamy dalszy ciąg tego, co zaczęło się zaraz po wojnie, zupełnie jakby dziesięć lat dyktatury było przemijającym epizodem. Skupieni dookoła Giedroycia dawni współpracownicy „Buntu Młodych” i „Polityki” zbierali teraz laury skutecznego oporu, a na przykład Xawery Prószyński montował nowy front, wynik przymierza antyklerykałów giedroyciowców i katolików Turowicza przeciwko Stronnictwu Narodowemu. To stronnictwo miało, co prawda, u siebie zdolnych poetów i publicystów, którzy nie dochowali wierności Bolciowi I. Walkę toczyli teraz dwaj pisarze: Włodzimierz Pietrzak i Tadeusz Gajcy po stronie prawej i Krzysztof Kamil Baczyński po stronie lewej. Ostatecznie sednem wszelkich sporów była kwestia Wilna i Lwowa. Nie to, żeby Giedroyc zajmował się jakimiś merytorycznymi roszczeniami Litwinow do Wilna, skoro uważał, że po prostu zaklinowali sobie głowę mitem stolicy historycznej, ale przecie był dziedzicem federacyjnych marzeń Piłsudskiego i uważał, że dopóki Litwini nie dostaną Wilna, nigdy nie będą zdolni do partnerstwa na równych prawach. Co prawda przeszkody istniały nie tylko ze strony polskiej opinii publicznej, również na Litwie działało stronnictwo, które kategorycznie sprzeciwiało się wzięciu Wilna, jako że polskie miasto z polskim uniwersytetem w granicach Republiki Litewskiej byłoby oczywiście koniem trojańskim polonizacji. Kiedy był ministrem spraw zagranicznych, Giedroyc dogadywał się już z Ukraińcami co do Lwowa i teraz, po upadku Bolcia I, musiał na nowo podjąć wysiłki, przekonując wszystkich, że jeszcze jedna wojna polsko-ukraińska byłaby zgubna dla obu krajów.

Losy pisarzy

Nastał czas rozkwitu satyry i satyrycznych kabaretów. Zaraz po wojnie wznowiono „Cyrulika Warszawskiego”, którego ostoją byli poeci Skamandra po ich powrocie z emigracji: Słonimski, Tuwim, Wierzyński, Lechoń. Niegdyś było to środowisko nieco pochlebcze wobec sanacji, teraz jednak hulało na całego, oczywiście wrogie Bolciowi I i tylko w miarę hamowane przez cenzurę. Układ konstelacji poetyckich ulegał bezustannym zmianom i niewątpliwie pierwszym nazwiskiem wśród poetów stał się Bogumił Andrzejewski, były żołnierz spod Tobruku. Wielki poemat Władysława Broniewskiego sławiący wojsko polskie na Bliskim Wschodzie należał do lektur szkolnych. Pośród podziałów, jakie dałoby się przeprowadzić nie najmniej ważny był podział na literaturę warszawską, wileńską, krakowską i zakopiańską.

 Czesław Miłosz zaszył się w Wilnie, a raczej w jego bibliotekach. Wynikiem czego była dziwaczna powieść w kilku tomach, której akcja działa się na Litwie w końcu XVIII wieku, a bohaterowie należący do tzw. lóż mistycznych, wśród nich hrabia Cagliostro, podróżowali po całej ówczesnej Europie, wszędzie mając koneksje wśród bratnich lóż.

W 1985 roku „Tygodnik dla Wszystkich” celebrował 100. urodziny swego długoletniego współpracownika – Stanisława Ignacego Witkiewicza. W ciągu 10 lat dyktatury powieści jego były zabronione, ponieważ Bolcio I dopatrzył się w postaci Gnębona Puczymordy swego portretu, toteż Witkiewicz opublikował parę powieści za granicą, tym razem wstępujących w ślady „Nowego wspaniałego świata” Huxleya, bo przedmiotem ich była globalizacja, kultura masowa i całkowity pod jej wpływem zanik uczuć metafizycznych. Cenzura nie ingerowała jednak w artykuły, które systematycznie umieszczał w „Tygodniku dla Wszystkich”.

Bilansując cały ten okres należy wspomnieć o bezustannej kontrowersji dookoła postaci i dzieła Jarosława Iwaszkiewicza. Niekwestionowana wielkość jego jako pisarza kolidowała z oskarżeniami o niewłaściwą postawę polityczną. Jego przymierze z Młodymi Lechitami zaprowadziło go na dwór Bolcia I, który nawet powoływał się na niego w swoim fundamentalnym dziele „Dusza polska”.

 Czesław Miłosz


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas