poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
TERESA WALAS
Historia w trybie przypuszczającym
Dekada Literacka 2003, nr 1-2 (193-194)

Do niedawna historia (także historia literatury) czerpała swoją siłę i pewność z przekonania, że zajmuje się tym, co rzeczywiste, że wspiera swój gmach na twardym fundamencie faktów, pozostawiając poetom fantazjowanie. Z tego też powodu jej status jako nauki nie budził zastrzeżeń, z jakimi spotykały się niekiedy inne dziedziny humanistycznej wiedzy. Ta pewność historyków bywa dziś naruszana przez pogląd mówiący, że wszelka historiografia jest fikcją w tej mierze, w jakiej bywa fabularyzacją, fakty zaś, z tego względu, że wyłaniają się ze świadectw, mają w istocie naturę dyskursywną i podlegają prawom figuratywności. Co więcej, ów mocny grunt historiografii jako dziedziny twardych faktów podmywany jest też przez właściwą naszym czasom tendencję do myślenia w kategoriach alternatywności, wirtualności, symulacji. Wiele również wskazuje na to, że nieistnienie wydaje się dziś bardziej fascynujące niż istnienie, nieobecność bardziej niż obecność, że milczenie ciekawsze jest od mówienia, a skrytość od jawności. Zainteresowanie wszakże dla „historii niebyłej", by posłużyć się sformułowaniem Alexandra Demandta, autora książki pod takim właśnie tytułem, niekoniecznie wiązać się musi z tamtymi upodobaniami. Celem bowiem pytania „co by było, gdyby..." nie zawsze bywa podważenie znaczenia tego, co w istocie miało miejsce. Pytanie to może także służyć lepszemu zrozumieniu i pełniejszemu oświetleniu zaistniałych faktów. „Rozmyślań o wyimaginowanej historii - powiada Demandt – nie należy traktować jako bezużytecznej straty czasu. Bez konstruowania hipotez na temat niezaistniałych ewentualności nie można rekonstruować historycznej rzeczywistości. Rozważanie alternatywnych rozwiązań jest nieodzownym składnikiem historii jako nauki”. W innym zaś miejscu stwierdza: „Hipotezy na temat zdarzeń niebyłych są podstawą wszelkich obrachunków”.

*

Wielka zmiana historyczna, jakiej byliśmy i wciąż jesteśmy świadkami, skłania do podsumowań, bilansów, rewizji. Ich przeprowadzanie służy zazwyczaj ujawnianiu strat poniesionych przez kulturę, której naturalny rozwój został najpierw gwałtownie przerwany, potem poddany działaniu różnych mechanizmów i praktyk dostosowawczych, wymuszanych na kulturze przez sytuację polityczną. Pełny wszakże obraz powojennej kultury uchwycić można wtedy jedynie, jeśli ów znany nam stan faktyczny nałożyć na alternatywny projekt, stworzony przez historyczną wyobraźnię, która, posługując się innymi uwarunkowaniami, powołuje do życia nową rzeczywistość. Dopiero przyjrzenie się obu tym wizerunkom przeszłości - realnemu i możliwemu pozwala w pełni zdać sobie sprawę z tego, co naprawdę się zdarzyło. Ich porównanie może pogłębić nasze poczucie straty, ale może też przeciwnie - prowadzić do wniosku, że kultura zyskała coś w tym trudnym doświadczeniu. Bo gdy przed laty Kazimierz Wyka zastanawiał się nad skutkami rozbiorów dla polskiej literatury, odpowiedź, jakiej udzielił, wielu mogła się wydawać zaskakująca. Pisał wtedy: „Gdyby literatura polska dawniejsza, z jej całym praktycyzmem, ostrożnością wyobraźni i intelektu, gospodarskim a nie tyle cywilizacyjnym stosunkiem do świata, pozostawiona została normalnym warunkom rozwoju we własnym państwie - byłoby źle, byłoby znacznie gorzej, aniżeli jest naprawdę. Zaradny racjonalizm, gospodarczy utylitaryzm, praktyczne znoszenie i urządzanie rzeczywistości bez postawienia jej pytania: po co jest i czemu służy? - takie byłyby cechy i taka byłaby droga owego piśmiennictwa”. Więc i pytanie, jaka byłaby kultura w Polsce bez Jałty, traktować trzeba jako ryzykowne, nie zaś jako zawierające w sobie znaną odpowiedź.

*

Pomysł, by rzeczywisty bieg dziejów literatury czy szerzej - kultury skonfrontować z jej przebiegami możliwymi, nie jest nowy i nawiedzał już wcześniej badaczy i krytyków. Zaproszony do wzięcia udziału w ankiecie „Życia Literackiego” Kazimierz Wyka puścił wodze intelektualnego marzenia i zaprojektował wirtualną Księgę - historię literatury polskiej „nie taką, jaka jest naprawdę, lecz taką, jaka być powinna”. Tekst ten zatytułowany „Wyznania uduszonego” wszedł potem do zbioru „Łowy na kryteria”, skąd pochodzi wcześniej przytoczony cytat. Także Jan Błoński niejednokrotnie zastanawiał się nad niezrealizowanymi wariantami pisarskich biografii i literackich wydarzeń. Ale dopiero teraz, gdy historia Polski Ludowej stała się zamkniętym epizodem, można wprost zapytać, jak ukształtowałaby się polska kultura, gdyby traktaty kończące II wojnę światową przybrały inną, korzystniejszą dla polski postać i pozostawiły ją w orbicie wpływów Zachodu lub stworzyły jakąś inną polityczną przestrzeń dla swobodnego jej rozwoju. Z tym właśnie pytaniem zwróciliśmy się do historyków, badaczy literatury i kultury, znawców teatru i filmu, by zechcieli podjąć wysiłek zrekonstruowania niebyłej rzeczywistości, jako zachętą posługując się słowami Demandta: „Niech dziejopis zastanawia się nad nieurzeczywistnionymi działaniami, badacz architektury nad architekturą, która nie powstała, filolog niech rozmyśla nad nienapisanymi tekstami, filozof- nad ideami, których nie sformułowano”.

Nie wszyscy, na których głosie nam zależało, wzięli udział w naszym przedsięwzięciu; tym bardziej więc jesteśmy wdzięczni tym, którzy podjęli wyzwanie. Mamy też nadzieję, że to spojrzenie w „historię niebyłą” pozwoli nam lepiej zrozumieć nie tylko przeszłość, lecz i teraźniejszość naszej kultury.

Teresa Walas

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas