poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
hm
Camera obscura [Dekada Literacka 2004, nr 4 (206)]



■ Nieobyty Polaku, nie wierz bezkrytycznie „Podręcznikowi Obytego Polaka” (Wydawnictwo SENS)! Teksty dwojga jego współautorów roją się od gaf. Andrzej Samson przekręca znany cytat z III części „Dziadów”, na „który to już rok mija, jak nam tu z Moskwy samych łajdaków przysyłają” i wkłada go w usta Konrada (zamiast Oficera rosyjskiego, s. 99). „Kordian” to historia fikcyjnego spisku na cara Aleksandra III (s. 100). „Trylogia” całkowicie pomija rzeczywiste historyczne tło (s. 118). „Meir Ezofowicz” i „Eli Makower” to powieść o grodzieńskich Żydach (s. 150), tymczasem ani Szybów w „Meirze” ani Orchów w „Elim” nie są kryptonimami Grodna. Miłosz wydał tom poetycki pt. „Który skrzywdziłeś prostego człowieka” (s. 100). Brzozowski krytykował romantyzm jako „niezrozumiały dla ludzi poetycki bełkot” (s. 275). Twórcą dodekafonii był Arnold Szonberg (s. 261). Autor żali się, że nigdzie nie udało mu się znaleźć w biografii Gombrowicza eseju o Sienkiewiczu (s. 274), a przecież wystarczyło w tym celu zajrzeć do t. I „Dziennika”.

Nie lepiej poczyna sobie Agata Passent w „Teatrze”: „wielki aktor pojawia się tu jako Kazimierz Junosza Stempowski” (s. 271, zamiast Stępowski), Zelwerowicz jest założycielem Akademii Teatralnej (s. 273, zamiast Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej). O tym, że przy nazwisku Aleksandra Dumas należy dodawać „syn”, gdy mowa o „Damie kameliowej” i że napisał on nie tylko „romansidło”, ale i sztukę pod tym tytułem, i że w niej to grał Bolesław Leszczyński - autorka nie wie (s. 271). Rekordem ignorancji czy roztargnienia jest obdarzenie Solskiego imieniem Jan (s. 273). W zakończeniu autorka „składa specjalne, wyjątkowo zamaszyste, podziękowania dla Mistrza Andrzeja Łapickiego za pomoc w opracowaniu tematu” (s. 274). Można wyobrazić sobie minę Mistrza przy czytaniu tego elaboratu. (hm)

Bogusław Deptuła („Tygodnik Powszechny” nr 31) wymienia wśród „ważnych berlińskich Żydów” Heinricha von Kleista i Paula Celana. Tymczasem Kleist pochodził z pruskiej rodziny oficerskiej i nie miał z Żydami nic wspólnego, a Celan nigdy nie mieszkał w Berlinie. (hm)

Jacek Cieślak („Plus-Minus" nr 178) zachwyca się „wspaniałym efektem”, jakim w „Makbecie” Krzysztofa Warlikowskiego są „czarownice-dziewczynki z sierocińca, które przeżyły piekło gwałtów i przemocy”. Być może efekt był wspaniały. Ciekawe tylko, jak reżyser z tymże pomysłem pogodził słowa Hekaty, która nazywa czarownice „saucy beldams” („zuchwałymi staruchami"), Makbet – „secret hags” („tajemniczymi wiedźmami”) oraz to wszystko, co o swoich wyczynach same czarownice opowiadają. W tymże artykule autor nazywa Wyspiańskiego „gorącym zwolennikiem idei Craiga” - zupełnie bezpodstawnie. Pierwsza książka Craiga - jego „Sztuka teatru” ukazała się w niemieckim przekładzie w r. 1905, nie ma żadnych dowodów na to, że Wyspiański ją znał - nigdy zresztą na temat Craiga się nie wypowiadał. (hm)

Rozpowszechniło się w Polsce tłumaczenie dekonstrukcjonistycznego terminu „misreading” przez „niedoczytanie”. Niesłusznie. „Niedoczytać” bowiem to znaczy „nie przeczytać do końca”, zaś „niedoczytać się” - nie doszukać się w czytanym tekście oczekiwanego sensu lub sensu znalezionego przez innego czytelnika. Tymczasem przedrostek miss - jak wyjaśnia „Oxford Dictionary” - znaczy zawsze i tylko „amiss, wronghly” - a więc „źle, niefortunnie”. Jakby więc powiedzieli dekonstrukcjoniści, mamy do czynienia z „misreading of misreading”. „Misreading” znaczy po prostu „mylne odczytanie” - tak jak „miscount” - mylne obliczenie, „missquidance” - zła informacja, czy „misprint” - błąd drukarski. (hm)

Ze zdziwieniem czytamy w książce krakowianina Witolda Ślusarskiego „Babo, cicho!” (s. 192), że „prawie natychmiast po zakończeniu wojny wznowił w Krakowie działalność teatrzyk Siedem Kotów”, w którym „grano sztuki i montaże patriotyczne, aczkolwiek teatrzyk ten zaczynał już żyć życiem z domieszką satyry”. Powszechnie wiadomo, że teatrzyk ten powstał dopiero we wrześniu 1946 i od samego początku miał charakter kabaretowy; sztuk i montaży patriotycznych oczywiście w nim nie grano. (hm)

Prof. Adam Chmielowski oczywiście wie dobrze, że Tomasz z Akwinu żył tysiąc kilkaset lat później niż Arystoteles. Trudno więc zrozumieć, dlaczego mąci w głowie czytelnikom „Przeglądu” (nr 32), nazywając Arystotelesa „znanym tomistą”. (hm)

Lektor w „Tygodniku Powszechnym” (nr 32) przypomina za Kazimierzem Wyką refleksję Stanisława Pigonia: „należymy do narodu, którego losem jest strzelać do wroga z brylantów”. Pigoń, oficer artylerii z czasów pierwszej wojny światowej, był tą wersją swej wypowiedzi zirytowany. W rzeczywistości powiedział on: „strzelać do wroga brylantami”. (hm)

Prof. Teresa Smółkowa z Obserwatorium Językowego PAN twierdzi („Gazeta Wyborcza” - „Duży Format” nr 20), że wyraz „spoko” wymyśliła młodzież na początku lat 90. Tymczasem - używany był już w r. 1916 w Komendzie I Brygady Legionów; zanotował go Felicjan Sławoj-Składkowski w „Mojej służbie w brygadzie”. (hm)

Ludwik Stomma („Polityka" nr 33) pisze, że „po 1989 można było wreszcie głośno powiedzieć tę oczywistość, że Powstanie Warszawskie wymierzone było militarnie przeciw Niemcom, politycznie przeciw Moskwie”. A przecież Paweł Jasienica już w r. 1949 pisał („Tygodnik Powszechny” nr 19): „Powstanie było wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciw Sowietom, demonstracyjnie przeciw Anglosasom, a faktycznie przeciw Polsce”. (hm)

Magdalena Dziadek („Śląsk” nr 8, s. 71) nazywa „Kurier Literacko-Naukowy” „poczytnym pisemkiem krakowskim”, wychodzącym jako dodatek do „Czasu”. Jest tu i błąd merytoryczny, i niesłusznie lekceważenie. „Kurier Literacko-Naukowy” ukazywał się jako obszerny (kilkanaście kolumn druku) niedzielny dodatek do „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” i współpracowali z nim m.in. wybitni autorzy jak Tadeusz Sinko, Stanisław Łempicki, Jan Dürr Durski, Tadeusz Szydłowski, Kazimierz Czachowski. (hm)

Jerzy Krasuski („Przegląd” nr 35) pisze, że wyrażenie „Drang nach Osten” wprowadził w r. 1849 Julian Klaczko w broszurze „Diee deutschen Hegemonne”, natomiast Niemcy się nim nie posługiwali. Nie jest to ścisłe. U Klaczki pojawia się tylko „der Zug nach Osten”. Forma zdaniowa „drang die deutsche Civilization nach Osten” (niemiecka cywilizacja parła na Wschód) występuje dopiero w książce Gustava Hofkena „Deutsche Auswanderung und Kolonisation mit Hinblick auf Ungarn” z r. 1850. Wyrażenie „Drang nach Osten” rozpowszechniło się w publicystyce rosyjskiej lat 60. XIX w. Pisze o tym Wolfgang Wipperman w książce „Der deutsche Drang nach Osten” (Darmstadt1981).
Błędna jest też informacja Krasuskiego, że Klaczko ustalił „kult trzech wieszczów”, dowartościowując przy tym Słowackiego, dotychczas mało cenionego. Klaczko na ten temat nigdy się nie wypowiadał. Krasuski pomylił tu - jak się zdaje - Klaczkę z Edmundem Chojeckim, o którym mimochodem wspomina w sąsiednim zdaniu. (hm)

Piotr Kuncewicz („Trybuna” nr 322), broniąc decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego, przypomina, że „zachęty do powstania płynęły także ze strony Armii Czerwonej” i znalazły się m.in. w wierszu Lucjana Szenwalda. W rzeczywistości - do powstania wezwała tylko audycja rosyjskiej radiostacji polskojęzycznej z 29 lipca. Wiersza Szenwalda, zawierającego także wezwanie - nie udało się podpisanemu znaleźć. Gdyby zresztą wiersz ten był wówczas opublikowany - najprawdopodobniej nie dotarłby do warszawskiego dowództwa. A gdyby nawet dotarł - nie byłby oczywiście brany pod uwagę jako motywacja podejmowanej decyzji. (hm)

Piotr Gillert („Plus-Minus” nr 208) pisze, że tytuł biografii George W. Busha „A Charge to Keep” można by przetłumaczyć jako „Wytrwać w szarży”. A przecież Gillert pisze, że jest to cytat z hymnu metodystów mówiącego o powołaniu do wiernej służby Bogu i zarazem tytuł obrazu przedstawiającego samotnego kowboja wytrwale jadącego na koniu pod stromą górę. Skąd więc szarża? „A charge to Keep” znaczy tu: „obowiązek, który należy spełnić”. (hm)

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas