poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
JOANNA MUELLER
Wiersze
Dekada Literacka 2004, nr 4 (206)

Czekaniki. Grosenka

niech

będą wysłuchane milczki wasze
ciała które obosiecznie rozdziewacie z głodów

daj ja pościelę a ty odpoczywaj w polu planszy się słania
posłaniec na jawie w jednej armii sen to samotierra
on gra nami zwiastunny piastunny w piekło niebo
czyli cielskie anielskie nas i siebie położył pokotem

autentyki dojrzewają w prognostyku dotyków takie zajścia
w zejściach księżyca w księdze astygmacji ślepnie oko proroko
liber copulatorum liber mortuorum gdy zjawiają się znaki nie umiemy
ich czytać wokabólarz tom drugi rozdział klechdy pomroczne

w tobie potyczki we mnie spotkania wypity w czas kruszon wzruszon
w tobie cele ja tobie celą demograficzne wyże sierotek ty w boje
ja się boję nie bój się tego tego wszystkiego ty jegomościsz
we mnie się mości w dziecięcych piąstkach wschodzi melancholia

gdy struchlanki się staną obłędem konieczności o śmierci ani słowa
to niedobry temat gdy w ciągłej rachubie ciała zacznę nagle
szlachetnieć oniemiejesz wtedy zdradzisz mnie wydasz pościelę
i poślę na pewną miłość i niepewną śmierć

a kiedy zaczną unikać was
słowa co bezcielesne ranliwe

się stanie


Dyptyk. Strona domowa

najpierw wybiję sieroty i wdowy potem zobaczę
co da się jeszcze zrobić dla ludności w kwestii
zawieszeń przydomków przybytków
a świat niech znika skoro go unikam
izolacjonizm to właśnie zamieszki
na pokuśliwy bestion zbirowości

wytłumiam nie będę tłumaczyć nie umiem pisać wierszy
od niemczyzny oddzielam muszę to robić inaczej
ojczyznę w słowiańszczyźnie proroctwa zbyt retoryczne
obcownik wnika w domownika
z tego wyjść może wir albo ciemność
albo i jeszcze coś gorszego

chować nas będą sęki drewna te same
domku z ostatnich desek
ratunku które nas teraz pokryją przed wami
przy toń amos tora naszej somy
brzemienne kromki nieposkromki ciała

niech zazłe nie wgryza się w dom
tym gestem wyrządzam się tobie
i nie wygryza nas z domu
twój ruch niech będzie uspójnieniem
póki epitalamium poty epitafium
powieko trumny


Wody juwenilne, pierwiastki śladowe, wielkie wymierania

odpędź dziewczyno Wronę zanim cię opuszczę
w oczepinowy tan na odejście księżyca

ty będziesz jaź ja będę boleń
jaka twoja drogocenność
ty psychuszka ja rozchodnik
takie moje popsowanie
widzę cię stalą gwiazdo
bądź ze mną przez sto jesieni

simsum
kto tak zazdrośnie uwodzi
tikkun
kto tropi synantropy
timszel
to podstęp na jaki nabrały was słowa
acedia
akces

nie łaś się Trzeci Języku ostatnio zamieszkałaś
szczęśliwa czy szczęśliwsza ugryzie zanim
oswoisz zbyt długo się udało dom z naszych
głodów zlepiony że się nie miało ciała
ty się nim nie najesz

wyniki gry w uniki traceni bez wyroku
bezdomni na ławki pijący na skwery
chorzy na raka muszą ustąpić miejsca zieleni
nie zatańczą tango rutingo
ścigalosy postrzałki popłochy
lecz wy rygle cugle
tak

a ta co kiedyś śpiewała
po dożynki pierwocin
co wielkie pióro miała
wzmoże się mój ostaniec
choć była taka mała
w ostatnim snopie siedzi Baba
umorzy

czarnym słońcem w skórę morzem
w płuca piaskiem w oczy
wcierani w umieranie

nasze zaciemnienia nie wyjdą ze zdjęcia
smagłe stygmaty tanatomorfozy


JOANNA MUELLER poetka, zajmuje się także krytyką literacką, wydala tom „Somnambóle fantomowe”.

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas