poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Camera obscura [Dekada Literacka 2004, nr 5-6 (207-208)]


■ Cytując fragmenty „Studium o Hamlecie” (1905), Jacek Sieradzki („Dialog” nr 3) pisze, że „mówił to młody, ale przykuty do łóżka i umierający Wyspiański, adresując słowa niby do dumnie obnoszącego piękną głowę starego aktora Kamińskiego, a tak naprawdę do siebie”. W rzeczywistości Kamiński nie miał wówczas nawet czterdziestu lat, a Wyspiański był od niego zaledwie cztery lata młodszy. (hm)

Stanisław Lem w wywiadzie udzielonym „Polonistyce” (nr 8) mówi, że przedwojenne „Wiadomości Literackie” wychodziły równocześnie we francuskiej wersji językowej. Nie jest to informacja ścisła. Lem ma tu na myśli „Pologne Litteraire” - pismo równe objętością numerowi „Wiadomości”, ale wychodzące tylko raz na miesiąc i zawierające wiele artykułów przeznaczonych dla zagranicznych czytelników, a niepublikowanych w „Wiadomościach”, głównie w języku francuskim, ale także angielskim, niemieckim, włoskim i rosyjskim. (hm)

Aleksander Fiut („Kwartalnik Artystyczny” nr z 2003) pisze, że Czesław Miłosz był gorliwym uczniem romantycznych wieszczów, spoczywających w katedrze wawelskiej, „ale ich znacznie przewyższył”. No, no... A może przewyższył nie tylko Mickiewicza, Słowackiego i Norwida, ale także Homera, Dantego i Szekspira? Czesław Miłosz nie potrzebuje takich panegirycznych powiększeń! (hm)

Myli się Richard Pipes, gdy w swych „Wspomnieniach” („Arcana”, nr 58-59, s. 195) pisze, że fabryka czekolady, założona przez jego ojca w Krakowie, a będącą filią wiedeńskiej firmy „Pischinger & Company” działa dziś pod nazwą „Wawel”. „Wawel” to powojenna nazwa fabryki Adama Piaseckiego, założonej w 1907. (hm)

„>>Poemę Piasta Dantyszka herbu Leliwa o piekle<< Słowacki zaczął pisać...”, „jedną z tych prac mogła być właśnie >>Poema Piasta Dantyszka<<”, „Poemą nikt się nie interesował”, „>>Poemę Piasta Dantyszka<< historycy literatury zaczęli doceniać” - czytamy w encyklopedii „Słowacki” Jarosława Marka Rymkiewicza (s. 385-388). Najwidoczniej autor sądzi, że wyraz „Poema” jest rodzaju żeńskiego, choć przecież sam cytuje gdzie indziej (s. 500) list Słowackiego: „Posyłam ci poema...” i na pewno zna tytuł Miłosza „Świat. Poema naiwne”; powinien więc wiedzieć, że to rodzaj nijaki. Podobny błąd popełnia Andrzej Kopiński („Ludzie z charakterami”, Biblioteka „Frondy” 2004, s. 54), wzmiankując o pisanych w r. 1943 (przez Miłosza) „Poemach naiwnych”. (hm)

A skoro już mowa o „Słowackim” Rymkiewicza - okropnie sierdzi się on na filologów (zwłaszcza Kleinera), którzy pozostawione przez poetę fragmenty usiłowali jakoś uporządkować, gdy tymczasem obowiązkiem ich było „jak najwierniej odtworzyć zastany i nieusuwalny chaos rękopisów, nawet zakładając, że w straszliwy sposób utrudni to, a nawet uniemożliwi czytanie Słowackiego” (s. 382). Nie ma co, piękna byłaby to przysługa oddana pamięci poety - uczynić jego spuściznę zupełnie nieczytelną! Można by powiedzieć: „summa fidelitas - summa iniuria”. (hm)

„To Piłsudski pierwszy raz nazwał polskie życie polityczne wychodkiem” - pisze Smecz („Plus-Minus) nr 261). Piłsudski wyraził się tak jednak w liście do Feliksa Perla z r. 1908, więc przed odzyskaniem niepodległości i miał na myśli stosunki panujące pod zaborami. (hm)

Wojciech Skalmowski („Lektury dla Kultury”, Lublin 2004, s. 22) wyraził kiedyś pogląd, a teraz go powtarza, że „czterdzieści i cztery” z „Widzenia księdza Piotra” powstało może w wyniku transpozycji językowej słowa „Polak” a to w następujący sposób: rosyjskie zdrobnienie „Polaczyszki” można żartobliwie oddać jako pseudołacińskie „polyaculum”, co oznaczałoby „wieloramienną gwiazdę”. W wersji niemieckiej byłoby to „Vielestern”, co można z kolei przekształcić w „viel Elstern”, po rosyjsku - „soroki czetyrie”, co dla nienawykłego polskiego ucha brzmi niemal identycznie jak „sorok czetyrie” - „czterdzieści cztery”. Z całym szacunkiem dla wybitnego orientalisty i krytyka literackiego - są to humorystyczne fantazje, (hm)

Jeszcze raz o „Widzeniu księdza Piotra”. W książce Danuty Michałowskiej „Pamięć nie zawsze święta” (Kraków 2004, s. 11) m.in. można przeczytać, że słowa „na trzech stoi koronach, a sam bez korony. A życie jego trud trudów” odnoszą się do „pomazańca z Krakowa”, a więc Jana Pawła II. Z całym szacunkiem dla znakomitej artystki - itd., jw. (hm)

Według prof. Macieja Grochowskiego („Polityka” nr 46) słowo „jebać” weszło prawdopodobnie do żywej mowy dopiero w ostatnim dziesięcioleciu. Tymczasem - już z XIX w. pochodzi wierszyk: „Stary Fredro w książkach grzebie, a młodzież mu córki jebie”. A w okresie międzywojennym pisał Tuwim: „Nie powiem nawet: Pies cię j... (wtedy kropkowano), bo to komplement byłby dla psa”. (hm)

Nie jest ścisłe sformułowanie prof. Janusza Tazbira („Polityka” nr 46), że Dołęga Mostowicz zginął z bagnetem w ręku, broniąc Zaleszczyk przed sowieckim najeźdźcą. Pisarz zginął 20 lub 21 września w następstwie ostrzelania przez czołg sowiecki półciężarówki eskortującej transport chleba dla oddziału wojska polskiego, stacjonującego jeszcze w Kutach. (hm)

„Nie wszyscy wiedzą, że lokomotywą powstania Zielonego Balonika był Jan August Kisielewski, znany dziś nielicznym jako autor ponurej naturalistycznej tragedii »Niespodzianka«” – pisze Hanna Bałtyn w „Nowych Książkach” (nr 11). Rzeczywiście, nieliczni. Większość uważa, że autorem tragedii „Niespodzianka” był Karol Hubert Rostworowski. (hm)

Nie umniejsza to wartości wiersza „Medium” z tomu „Bez pożegnania” („Sic!”) Julii Hartwig, ale pojawiający się tam „Piotr Bezuchin w białym kapeluszu wmieszany między żołnierzy armii przed bitwą pod Borodino” - nazywa się u Tołstoja „Bezuchow”. I nikt z zespołu, który na odwrocie karty tytułowej został wymieniony jako odpowiedzialny za „redakcję i korektę” tego nie zauważył! (hm)

Dwie uwagi „cytatologiczne” do artykułu Pawła Huellego „Nienapisany scenariusz” („Tygodnik Powszechny” nr 48): 1. autor pisze: „ale ostatecznie - jak mówi Gombrowicz - swój do swego po swoje” - Gombrowicz mówiąc tak, powtarzał tylko znane hasło używane już w r. 1912 w związku z bojkotem ekonomicznym Żydów, organizowanym przez endecję, 2. „scena ta (...) - jak to powiedział Goethe - rzuca cień na nadchodzące wydarzenia” - chyba chodzi tu o znane słowa Thomasa Campbella: „Coming events cast their shadow before” - „Nadchodzące zdarzenia rzucają przed siebie swe cienie”. (hm)

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas