poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ROBERT OSTASZEWSKI
Kariera głupszej siostry
Dekada Literacka 2004, nr 5-6 (207-208)


Literaturę fantasy jeszcze całkiem niedawno uważano za „głupszą siostrę fantastyki naukowej”. Nawet powieści mistrza gatunku, J.R.R. Tolkiena przyjmowane były z przymrużeniem oka nieomal jako bajki dla dorosłych dzieci (albo po prostu dla dzieci). A już szczególne trudności nastręczało popularyzowanie fantasy w Polsce, gdzie wszelkim odmianom literatury fantastycznej zwykło się odmawiać ambicji wysokoartystycznych (przypisanie twórczości Stanisława Lema do tzw. literatury głównego nurtu jest wyjątkiem potwierdzającym regułę). Koniec końców okazało się jednak, że „głupsza siostra” robi w ostatnich latach większą karierę niż ta starsza i poważniejsza (czyż nie jest to historia niczym z bajki!?), a poza tym jej iloraz inteligencji nie jest wcale tak zły, jak sądzono. Fantasy została doceniona również przez naszych czytelników, a w ograniczonym stopniu także przez krytyków i historyków literatury. Dochowaliśmy się prawdziwego klasyka gatunku, czyli Andrzeja Sapkowskiego, którego cykl o przygodach wiedźmina Geralta z Rivii sprzedał się w imponującym jak na polskie warunki nakładzie. Corocznie ukazuje się też kilkadziesiąt nowych tytułów polskiej fantasy. Wydawaniem tej odmiany prozy zajmują się już nie tylko niszowe wydawnictwa, takie jak Runa czy Fabryka Słów, ale również duże oficyny komercyjne w rodzaju W.A.B.-u czy Wydawnictwa Literackiego, a wprowadzaniu na rynek kolejnych tłumaczeń powieści fantasy towarzyszy coraz większy szum medialny (przykładem duża akcja promocyjna polskiego wydania trylogii Susanny Clarke „Jonathan Strange i pan Norrell”).

Warto zastanowić się, co sprawiło, że fantasy stała się jedną z bardziej dynamicznie rozwijających się odmian prozy i uzyskała nagle tak dużą popularność wśród czytelników. Miały na to wpływ czynniki pozaliterackie, przemiany w obrębie literatury po roku 1989, jak również specyficzne cechy samej fantasy. Postaram się przedstawić pokrótce najważniejsze z nich.

Po roku 1989. rynek wydawniczy w naszym kraju rozwijał się wreszcie bez żadnych ograniczeń, co zaowocowało między innymi zalewem tłumaczeń przede wszystkim z literatur anglojęzycznych (wiele i tekstów tłumaczonych, i samych tłumaczeń było bardzo słabych, ale to już inna historia). Oczywiście, w tej fali książek były również powieści fantasy. Polscy czytelnicy mieli wreszcie okazję przekonać się, że fantasy to nie tylko Tolkien, poznać teksty klasyków tej odmiany fantastyki. Do wyjścia fantasy z niszy (może nawet - getta) świata miłośników fantastyki na pewno w dużym stopniu przyczyniły filmowe adaptacje powieści spod znaku miecza i magii: „Władca Pierścieni” w reżyserii Petera Jacksona (filmowa trylogia nowozelandzkiego reżysera przyniosła ogromny sukces kasowy i -jak sądzę - artystyczny) i na naszym podwórku „Wiedźmin” wyreżyserowany przez Marka Brodzkiego (w tym przypadku trudno chyba mówić o jakimkolwiek sukcesie). Wzrost popularności fantasy wśród czytelników wynika zapewne w znacznym stopniu także ze specyfiki tej odmiany powieści. Nieodzownym elementem prozy fantasy jest opowieść o walce dobra ze złem, o zmaganiach bohaterów, stojących po stronie prawa i porządku, z „czarnymi charakterami”, ulegającymi podszeptom złego; w większości przypadków zmagania te kończą się zwycięstwem sił dobra. Dla współczesnego czytelnika, żyjącego w coraz bardziej skomplikowanej, naznaczonej chaosem i złem rzeczywistości, lektura tego rodzaju opowieści może mieć wymiar terapeutyczny, przynosząc namiastkę ukojenia. Poza tym mimo iż wzorzec powieści fantasy stworzony przez Tolkiena jest bardzo wyrazisty i dosyć „sztywny”, to jednak dosyć łatwo poddaje się modyfikacjom, wchłaniając elementy horroru, powieści sensacyjnej czy powieści historycznej. Dzięki temu co ciekawsi autorzy fantasy przełamują schematyczny wzorzec i dostarczają czytelnikom coraz to nowych podniet lekturowych.

Nie bez znaczenia w przypadku fantasy okazało się postępujące w ostatnich latach zacieranie się granicy pomiędzy prozą artystyczną a popularną, jak również rozchwianie się kryteriów wartościowania literatury. Czasy, w których sukces komercyjny często równoznaczny jest - szczególnie w ujęciu mass mediów - z sukcesem artystyczny, sprzyjają różnego rodzaju przewartościowaniom. Nic więc dziwnego, że książki Tolkiena czy Sapkowskiego z półek z „fantastyką” zawędrowały na półki po prostu z „prozą”.

Fantasy jest z roku na rok coraz bardziej popularna, choć nie oznacza to bynajmniej, że powszechnie ceniona. W wydanym nie tak dawno przewodniku encyklopedycznym „Literatura polska XX wieku” autora hasła „fantasy”, Ryszard Handke, pisze: „Fantasy, jako nowa formuła fantastyki, nie okazała się nośniejsza problemowo od unaukowionych fantazji w stylu science fiction. Z rozczarowania do podejmowanych w tej konwencji ważnych pytań (dotyczących gł. przyszłości) wynikło zaniedbanie stawiania ich w ogóle, a w najlepszym razie zastępowanie ich truizmami w stylowym przebraniu”. Ta - być może nieco krzywdząca - opinia nie zmienia jednak faktu, że literatura fantasy stała się jednym z ważnych elementów w pejzażu współczesnej kultury. Dlatego między innymi postanowiliśmy zaprezentować bliżej tę odmianę fantastyki czytelnikom „Dekady Literackiej”.

Robert Ostaszewski


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas