poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Giełda talentów (14)


■ Prócz korespondentów szukających doraźnej pomocy, szybkiej rady, prostej wskazówki co i gdzie wysłać (a najlepiej: jak najszybciej wydrukować, wydać w formie książki), mamy też przyjaciół wiernych, którzy proces tworzenia literatury traktują najpoważniej.

Co znaczy - nie spieszą się (może też z racji wieku, życiowych doświadczeń, wiedzy praktycznej o przemijaniu doraźnej „sławy”, szybkich, pozornych sukcesów), wolą podzielić się raczej poglądami na różne tematy, opisać swój zaokienny krajobraz, rozmaite codzienne zatrudnienia, zapisać, co drażni i boli w literaturze, życiu, polityce, poglądach na historię.

Do takich korespondentów-przyjaciół należy Jan Majewski ze Starogardu Gdańskiego, emerytowany dyrektor szpitala, psychiatra. Człowiek starszy, a przecież pełen rozmaitych inicjatyw, ciekawy świata, cudzych sądów, życzliwie towarzyszący pisaniu innych. Zapalony rowerzysta.

Zawsze mamy wątpliwości natury (około)etycznej, czy nie zdradzamy czyichś prywatnych tajemnic, czy nie ingerujemy w czyjeś życie, opisując poszczególne „przypadki” poetyckie. Czynimy to jednak w dobrej wierze, wskazując innym - mamy nadzieję - dobre przykłady, drogi właściwego, niespiesznego postępowania, efektywnych działań twórczych.

Pan Jan nie jest debiutantem, drukował tu i ówdzie, zaczął dość dawno - czuje, że może przegapił „godzinę sukcesu”, że nie wszystko rozumie - i nie ze wszystkim zgadza się - we współczesnej poezji. Ale czy każdy rozumie, co dziś poezją jest, a co tylko przejściowym, migotliwym efekciarstwem?!

Z przysłanej nam dyskietki z wieloma nowymi wierszami, wybieramy tekst, pokazujący ten jeden, jedyny i wyjątkowy poetycki sposób widzenia świata. Rodzaj poważnej refleksyjności.
Życzymy Panu wielu jeszcze sukcesów, spełnionych projektów, chwil uważnej, przyjaznej wszystkiemu, ciekawości.


PIWNICE ŚWIATŁA

Chciałbym być jednym z tych
którzy tak łatwo - kiedy tylko zechcą
schodzą w głąb siebie - do piwnic pełnych
cichego światła

Do tych podziemi w których można by się poczuć
najbardziej sobą - albo w których właśnie
przestają sobą być:
nikną granice jak wodne linie

O jak zazdroszczę
kiedy ich ciała nadal krzątają się tutaj
z ogołoconym wzrokiem
zaś oni bez ócz doznają objawień

Gdy powracają przynoszą coś
czego tu brak
napomykają o czymś przedziwnym
 co może łatwo sprowokować drwinę

Niepojęta jest radość gdy piwniczny odór
zalatuje od nędznych w wietrzone pokoje
Mimo to oświeć mnie Wszechmocny
ile pokory sercu potrzeba

aby do nich dołączyć -
Zejść razem z nimi do tej celki w sobie
gdzie „ja” zanika
pozostawiając ziemi błąd i - roztargnienie

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas