poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
REGINA LUBAS-BARTOSZYŃSKA
Między integrystami a separatystami w autobiografii
Dekada Literacka 2004, nr 3 (205)


„Urodziłem się w Gembloux w tysiąc dziewięćset czterdziestym
Ojciec był dentystą, mówiłem to
A matka miała nas dziewięcioro
Po co wracać do dzieciństwa”

Zacytowana tercyna Williama Cliffa z tomiku sonetów (sonet 4, „ Autobiographie”, 1993) to mocno odpoetyzowana opowieść o życiu od kolebki po czas pełnej dojrzałości twórczej. Jest to jeden z przykładów wszechobecnej dzisiaj (choć wcale nie nowej) inwazji autobiografii w obręb innych rodzajów pisania. Łącząc poezję z autobiografią, Cliff naśladuje sonet ulubionego przez siebie Raymonda Queneau, wiersze Guillevica, Jeana-Paula Colombiego i innych poetów współczesnych. Intensywne ostatnio przenikanie autobiografii do odmiennych dziedzin pisania wiąże się z rozwojem tzw. „literatury faktu” i „karierą autentyku”, stanowiąc jedne z przykładów usylwicznienia literatury naszych czasów. Głośna książka Ryszarda Nycza „Sylwy współczesne” (1) określa istotę zjawiska, a zręczne określenie „sylwa” zostało skwapliwie wykorzystane do opisu zjawiska „zanieczyszczania” pamiętnika esejem lub ekspansji eseju w stronę autobiografizmu.

Zjawisko sylwiczności obejmuje między innymi obszar szeroko pojętej autobiografii rozumianej jako wszelkie formy wypowiedzi osobistej (autobiografia w wąskim, gatunkowym znaczeniu, pamiętnik, dziennik, blog, wyznanie, autoportret, opis podróży, list, notatnik). Prowadzi ono do bardziej radykalnych ujęć, których hasłem wywoławczym stało się nazwisko Jacquesa Derridy, który pisał o rozumieniu autobiografii jako „sprawy do dziś dnia otwartej i najbardziej zagadkowej”, czegoś, „co nie byłoby ani literaturą, ani filozofią” (2). Bliscy Derridiańskiej koncepcji tekstu-mgławicy, złożonej z ułamków różnorodnych tekstów, są ci teoretycy czy praktycy autobiografii, którzy nie odróżniają form wypowiedzi osobistej od powieści. Nazywa się ich integrystami w przeciwieństwie do separatystów, którym wspomniane wyżej rozróżnienia są przydatne w pracach nad autobiografią (3).

Pomiędzy tymi dwiema opcjami badawczymi umiejscowić należy stanowisko „poklasycznego” Philippe'a Lejeune'a przedstawione w pracach opublikowanych po opracowaniu sławnej koncepcji „paktu autobiograficznego”, czyli po roku 1973. Prace te, zwłaszcza artykuły zebrane w książkach „Pour l'autobiographie” (1998) i „Les Brouillons de soi” (1998), modyfikują zasadnicze założenie, na którym opiera się pakt zawierany między nadawcą (autobiografem) a odbiorcą, niekwestionowania wypowiedzianych twierdzeń o charakterze autobiograficznym. Występująca w późniejszych wersjach paktu korekta poszerza zakres możliwości jego występowania aż po poezję. Za ostatnią wersję paktu można uznać stwierdzenie Lejeune'a: „Autobiografem nie jest ktoś, kto mówi prawdę o swym życiu, ale ktoś, kto powiada, że ją mówi” („Les Bruillons de soi”, s. 125). Francuski badacz każe jednak wątpić w mówienie prawdy tak w tekstach fikcyjnych, jak i w autobiografiach referencjalnych, w których znaleźć można zapewnienia o prawdziwości przedstawianych wydarzeń. Wyjaśnia dalej, co kryje się za tymi słowami. Powtarzając cytowaną wyżej formułę, dodaje: „...z rezultatami jednak niezbywalnymi tego typu zobowiązania: kto zapowiada prawdę, tego podejrzewa się o kłamstwo, kto obwieszcza fikcję, tego podejrzewa się o prawdę” („Pour l’autobiographie”, s. 234). Mimo to sprzeciwia się ujmowaniu podmiotu autobiograficznego jako fikcyjnego, a mając na uwadze dobre imię ludzi przedstawionych w autobiografii i akcentowane wszędzie względy etyczne, pyta: „A jeśli cię ukłuję, to też fikcja?” („Pour l'autobiographie”, s. 125). Dopuszczając możliwość wyrażania prawdy poprzez fikcję - w „Pakcie autobiograficznym (bis)” także w poezji - Lejeune staje pomiędzy wskazanymi wcześniej nurtami badawczymi. Jest zarazem integrystą, jak i separatystą.

Pisząc stale o autobiografii jako o gatunku pisania, o dzienniku osobistym (monumentalną summą wiedzy na ten temat jest wspaniały, kolorowy album przygotowany we współpracy z Catherin Bogaert „Un journal à soi. Histoire d'une pratique” z roku 2003) czy o autoportrecie Lejeune jawi się jako separatysta. Ale jednocześnie dużo jest w jego teorii myśli integracjonistycznych. Kładąc nacisk na odbieranie całości tekstu autobiograficznego w sposób „podejrzliwy”, teoretyk realizuje postulaty zawarte w artykule Nathalie Sarraute „Era podejrzeń” (1956), zapowiadającym praktyki stosowane przez „nouveau roman”. Sarraute, chociaż nie była zagorzałą zwolenniczką autobiografii, uprawiała ją. Przykładem praktycznej realizacji jej pomysłów na autobiografię jest tekst „Enfance”, w którym narratorka-autorka-bohaterka ma wątpliwości co do prawdy zdań wypowiadanych nawet przez samą siebie. Dlatego każe o tę prawdę pytać swojemu drugiemu Ja. Często po zdaniach przedstawiających jakąś sytuację padają pytania w drugiej osobie, które służyć mają ustaleniu prawdy. Przykładem może być scena usypiania dziecka przez matkę czytaniem: „przez moment miałam wrażenie, że matka nie myśli zanadto o tym, co czyta... kiedy jej mówię, że jestem śpiąca lub zmęczona, ona zamyka książkę bardzo szybko i wydaje mi się, że cieszy ją koniec lektury”. Jakby nie dowierzając sobie, narratorka każe zapytać swojemu „alter ego”: „Ty czujesz to naprawdę w tym momencie?”. Akcentując rolę podejrzeń w procesie pisania autobiografii i w jej odbiorze, Lejeune wpisuje się w myśl integrystyczną. Robi to także wówczas, gdy pisze o „irréel du passé” (nierealności przeszłości). Rozumie tę kategorię jako spojrzenie retrospektywne wyzwalające wibrację wyobraźni, odsłaniające przeszłość postrzeganą jako potencjalność, pomyłkowe wyobrażenie o sobie, zawsze uwarunkowane jakąś przesłanką, co wyraża się częstym użyciem trybu warunkowego. Opisując szerzej tę kategorię, nazywa ją badacz „raną po konflikcie intelektualnym”, „vibrato tożsamości”, eksploracją nieświadomości. Przykłady „nierealności przeszłości” podaje skrupulatnie, odwołując się zarówno do tekstów ściśle referencjalnych, jak i fabularyzowanych, takich autorów jak Simone de Beauvoir Jean-Paul Sartre czy Stendhal.

Nie wymaga wyjaśnienia inna kategoria badawcza integrująca różne formy wypowiedzi osobistej, zarówno obfitujące w światy ledwie możliwe, jak i bliskie referencji, mianowicie „przestrzeń autobiograficzna” odnoszona do twórczości jednego pisarza. W Polsce została ona przyswojona niedługo po zaakceptowaniu przez krytykę pierwszej wersji „paktu autobiograficznego”.

Lejeune, zarazem integrystą i separatysta, objawia się w książce „Cher écran...” (2000), prezentując teorię dziennika on linę we własnym dzienniku poświęconym pracy nad blogiem. Refleksja nad dziennikiem elektronicznym integruje nie tylko różne sposoby jego przekazu w przestrzeni wirtualnej, ale też słowo pisane, słyszane i powierzone internetowi, czyli unifikuje odmienne media. Książka ta kreuje Lejeune'a jako mediologa.

Integrującym ujęciem szeroko pojętego autobiografizmu jest też poszerzone - w stosunku do Doubrovsky'ego - pojęcie autofikcji, zaproponowane przez Gerarda Genette'a. Zapożyczając określenie od Doubrovsky'ego, Genette dookreśla „autofikcję” jako „dzieło literackie, w którym pisarz wymyśla swą osobowości egzystencję, zachowując tożsamość realną (prawdziwe nazwisko)” („Etudes prustiennes IV”, 1987). W „Figures IV” Genette uważa „autofikcję” za „półdrogę między autobiografią i czystą fikcją” (1999, s. 33). Szeroka formuła „wymyślania własnego życia” dodała wiatru w żagle integracjonistom, widzącym jej realizacje także w powieściach, nie mających nic wspólnego z autobiografią. Najbardziej znany z nich by Vincent Colonna, broniący rozprawy doktorskiej na ten temat w roku 1989 pod kierunkiem właśnie Genette. Na zorganizowanym w Paryżu zjeździe naukowy poświęconym „autofikcji” starły się dwie koncepcje: omówiona już - szeroka - i wąska, zaproponowana przez Doubrowsky'ego pięć lat przed pomysłem Genette'a. Doubrovsky i inni nieliczni badacze rozumieją „autofikcję” jako zarazem autobiografię i powieść w równym stopniu związane narratorem-autorem-bohaterem występującym pod własnym nazwiskiem, stosującym elementy psychoanalizy, otwierającym „boutique de la philosophie” i refleksji meta-tekstualnej. Rzecz znamienna, że Doubrovsky rozwijał teorię „autofikcji” właśnie w tekstach autofikcjonalnych, począwszy od utworu „Fils” (1977). Oczywiście, ogłaszał też rozprawy naukowe na ten temat, a dalsze wywody umieścił w artykule wygłoszonym na wspomnianej konferencji, której plonem był tom zbiorowy „Autofiction et Cie” (1993). Różni badacze wzbogacali koncepcję Doubrovsky'ego o nowe elementy bliskie czasami koncepcji „nierealności przeszłości”. Lista autorów tekstów, w których dostrzega się elementy „autofikcji” w szerokim znaczeniu tego terminu, jest długa: Ferdynad Céline, Colette, Marguerite Duras, Patric Mondiano, Annie Arnaux, Blaise Cendrars i inni.

Szeroko rozumiane pojęcie „autofikcji” stanowić może jedną z nazw zbiorczych dla pewnej grupy tekstów autobiograficznych. Rzecz w tym, że nazwy zbiorcze stosowane są w sposób niezbyt ścisły, często synonimicznie, a nie zawsze nazwa taka obejmuje wszystkie możliwe formy wypowiedzi osobistej lub jest nazwą stosowaną „na wyrost”. Dosyć szczęśliwą okazała się formuła Romana Zimanda - „literatura dokumentu osobistego” (4), choć słowo „literatura” w obiegowym znaczeniu nie konotuje na przykład kroniki czy pamiętnika. Została ona odnotowana wśród innych ogólnych określeń szeroko pojętej autobiografii w mojej książce z roku 1993 (5) obok takich propozycji jak: „autobiografia” w szerokim znaczeniu, teksty autobiograficzne (referencjalne i literackie), literatura wspomnieniowa, pamiętnikarska, intymistyka, literatura faktu, użytkowa, stosowana. Określenie „proza niefikcjonalna” (6) w erze zastępowania kategorii fikcji innymi, na przykład „światami możliwymi”, nie może być odniesione do grupy tekstów autofikcyjnych. Poza tym trzeba pamiętać o uwadze Jeana Starobinskiego, że „styl zdradza autobiografię”. Oznacza to, że „zerowe opracowanie stylistyczne” - jeśli można przyjąć takie określenie - bliskie jest wypowiedzi autobiograficznej, czyli Ricoeurowskiej „mimesis I”.

Genette zaproponował podział literatury na tzw. „literaturę konstytutywną” („constitutive”) oraz „literaturę uwarunkowaną” („conditionnelle”), do której zaliczył też autobiografię. Przeciwko takiemu zaklasyfikowaniu autobiografii wystąpił ostro Lejeune, pytając czołowego strukturalistę francuskiego, gdzie kończy się literatura a zaczyna autobiografia (w referacie „Czy można zdefiniować autobiografię?” wygłoszonym na konferencji w Pekinie w roku 2000). Wskazał przy tym, że niektóre tzw. autobiografie zwyczajnych ludzi niezwiązanych zawodowo z pisarstwem bywają „kościółkami”, w których modli się żarliwiej niż we wspaniałych katedrach, czyli autobiografiach pisarzy. Chociaż wiele autobiografii literatów (ale nie wszystkie) to dzieła sztuki. Z drugiej jednak strony, niektóre wypowiedzi autobiograficzne osób nie roszczących sobie pretensji pisarskich posiadają walor artystyczny.

Paul Ricoeur w rozważaniach o „tożsamości narracyjnej” stosuje określenia „écrits de l'histoire de vie” lub „récits autobiographiques” (7), wskazując teksty, w których tożsamość osobowa ujawnia się najpełniej. Bliskie Ricoeurowskim określeniom jest sformułowanie „récits de vies”, albo „historie życia”, stosowane do badań wywiadów z postaciami spełniającymi pewne role społeczne. Dla tego typu tekstów - jak również w szerszym znaczeniu - stosuje się też wymiennie formułę: „wywiad”. Zimand znalazł zręczne określenie „rozmowa z...” odnoszone zarówno do wywiadu prasowego, jak i wywiadu-rzeki, choć -jak wiadomo - te formy wypowiedzi osobistej, współtworzonej przez sterującego rozmową, różnią się subtelnie.

„Rozmowa z...”, jeśli rozmówcą nie jest pisarz, współtworzy tzw. ,,1'écriture ordinaire” (pisanie zwyczajne, czyli niezawodowe), do którego tak wielką wagę przywiązuje w ostatnich latach Lejeune jako współtwórca „Stowarzyszenia na rzecz autobiografii” gromadzącego powierzone wypowiedzi własne oraz inicjator archiwizowania tego rodzaju pism, katalogowania, opracowania i częściowego wydawania. Książka Daniela Febre'a „L’écriture ordinaire” (red. 1993) zawiera opracowania różnych form pisania zwyczajnego, od kalendarzy pasterzy pirenejskich począwszy, poprzez teksty modlitw złożone w grocie w Lourds, a na dziennikach zwykłych ludzi skończywszy. Ten obszar wypowiedzi osobistych jest szczególnym przedmiotem zainteresowania antropologów, podobnie jak pamiętniki, dzienniki czy listy, które nie przyciągają uwagi wyłącznie literaturoznawców. Od wieków służą przecież za źródła historyczne. Niektóre formy zapisów osobistych, zwłaszcza dzienniki chorób, notacje snów czy pracy nad sobą, stanowią bogaty materiał dla psychiatrów albo psychologów. Na ten właśnie, interdyscyplinarny wymiar pisania autobiograficznego kładzie się ostatnio duży nacisk na Zachodzie.

Barthesowskie wyrażanie ,,1'écriture” oznaczające pisanie nigdy nieukończone, nie skierowane na określony cel, używane jest przez badaczy, niezgodnie z jego pierwotnym znaczeniem, także do badań nad autobiografią. Odpowiada ono integracjonistycznym spojrzeniom na autobiografię. Termin ten dookreśla się przymiotnikiem „autobiographique” lub „intime”, albo zaimkami „du moi”, „du soi”. Stosuje się też w tym przypadku bardziej tradycyjny termin „écrits”, wskazujący na wyniki pisania. I tego też terminu używał Czesław Miłosz w „Rodzinnej Europie” i później w „Ogrodzie nauk” na określenie różnych form wypowiedzi autobiograficznej i wyrażenie negatywnego stosunku do „pism autobiograficznych”; z zastrzeżeniem, że konieczne jest dokonanie założonej z góry selekcji „czasu minionego”, skuteczniejszej niż selekcja mimowolna (8).

Spośród wymienionych w ostatnim akapicie zachodnich ogólnych określeń różnych form autobiograficznych sporą karierę zrobiło wyrażenie „les écritures du moi” (pisanie o sobie). Stało się tak za sprawą książki Georgesa Gusdorfa, który dwóm tomom opracowań „pisania o sobie” nadał taki właśnie zbiorczy tytuł (9). Wyjaśniając to pojęcie, autor zwraca uwagę na uniwersalność pragnienia mówienia o sobie i utrwalania jego efektów w piśmie, w wyniku czego powstaje ogromna rzesza piszących, którzy nie są znani nikomu. Zapisy te, które trafiają do druku szybko, po latach albo wiekach to zaledwie cząstka tego, co ludzie o sobie napisali, a co określamy w większości mianem „pisania zwyczajnego”. Zawiera się w nich projekt pewnej egzystencji, dają one świadectwo dążeń życiowych, odkrywają tożsamość osobowości, pomagają rozpoznać i umiejscowić siebie w świecie.

W tym lapidarnym streszczeniu długich wywodów Gusdorfa na temat istoty „pisania o sobie” zwraca uwagę położenie nacisku na dwa słowa: „tożsamość” i „świadectwo”. Pierwsze zostało mocno związane z definicją „paktu autobiograficznego”, wiążącego tożsamość osobową z narracją; kategoria „tożsamości narracyjnej” odnoszona była do badań tożsamości autobiografów. Najgłośniejsza praca na ten temat to książka Denisa Bertholeta (10), określająca tożsamość osobową 350 postaci - twórców kultury francuskiej XIX wieku - na podstawie ich pism autobiograficznych. Jak już wspominałam, świadomość tożsamości polega na tworzeniu wewnętrznej narracji o sobie; rośnie się wraz z rozwojem umiejętności opowiadania i nie ma historii bez narracji”.

Drugie słowo istotne dla wyjaśnień Gusdorfa – „świadectwo” - wskazuje, że człowiek, pozostawiając pisma osobiste, przekazuje potomności jednocześnie świadectwa po sobie, swej obecności w świecie, bez względu na to, czy wpisał w swój tekst odbiorcę, czy nie, i bez względu na to, czy przyjął postawę świadka różnych procesów, wydarzeń, własnych przypadków życiowych, czy aktywnego ich uczestnika. Nie ma też znaczenia, czy autor zapisów autobiograficznych chce jedynie wyznać to, co w jego życiu było najważniejsze, czy kogoś do czegoś przekonać albo nakłonić. Autor wypowiedzi osobistej, przyjmujący na przykład postawę wyznającego, pozostawia świadectwo własnych przeżyć, cierpień, pragnień, myśli, które wyznał. Przekonuje się odbiorcę nie tylko jawną perswazją i innymi zabiegami retorycznymi. André Gide stwierdził, że po napisaniu autobiografii jej autor już nigdy nie będzie tym, kim był wcześniej. To sam fakt jej tworzenia, odtwarzania prywatnej historii, zmienia autobiografa; żyje on bowiem według wzorca swej osobowości stworzonego w tekście. Sartre natomiast odnotował w dziennikach z czasów wojny (wbrew temu, co rozumiał przez „être pour soi”), że utrwalanie zdarzeń dnia na piśmie przynosi mu ulgę: zapisanie ich pozwala mu bowiem uznać codzienne sprawy za załatwione. Autobiografowie oddziałują na odbiorcę samą zawartością tekstów i sposobami ujawniania ich osobowości. Bardziej wpływa na czytelnika dyskrecja, umiar w lansowaniu własnych postaw niż jawna, czy wręcz agresywna, retoryka: samo świadectwo, ukazane mocno i dobrze, ma moc sprawczą. Jedna wypowiedź autobiograficzna jest najczęściej świadectwem wielu postaw.

Czy należy zatem szukać kryteriów typologii tego bezdennego oceanu pism o sobie, który znamy tylko w niewielkiej części? Prawdziwie intymne dzienniki i inne formy pism o sobie nie zostały ujawnione światu. Czy nie przeszkadzać separatystom w przymierzaniu luźnych kryteriów genologicznych, zakładając, że mają oni pełną świadomość wszechobecnej, zwłaszcza dzisiaj, sylwiczności także w obrębie bezmiaru pism osobistych? Czy też przekreślać rozróżnialność form tych pism i szukać odmiennych kryteriów typologii? I czy w ogóle trzeba tworzyć w tym przypadku typologie? Oto pytania dla młodych badaczy. Lejeune stanął pośrodku drogi, a opracowawszy wiele wybitnych i mniej wybitnych tekstów osobistych pisarzy francuskich (i nie tylko), zachłysnął się tym bezmiarem pisania zwyczajnego, którego cząstka napływa do „Stowarzyszenia na rzecz autobiografii”. Zachłysnął się też interdyscyplinarnym spojrzeniem na autobiografię, jakiego ponoć wymaga właściwe jej poznanie.

Regina Lubas-Bartoszyńska

 (1) R. Nycz, „Sylwy współczesne. Problem konstrukcji tekstu”, Wrocław 1984.

 (2) J. Derrida, „Ta dziwna instytucja zwana literaturą. Z Jacquesem Derridą rozmawia D. Attridge”, tł. M.P. Markowski, (w:) „Dekonstrukcja w badaniach literackich”, red. R. Nycz, Gdańska 2000, ss. 17-73.

  (3) Omówienie oby tych nurtów w badaniach autobiografizmu znaleźć można w: J. Lecarme, E. Lecarme-Tabone, „L’Autobiographie”, Paris 1999, ss. 273-274.

 (4) R. Zimand, „Diarysta Stefan S.”, Wrocław 1990.

 (5) R. Lubas-Bartoszyńska, „Między autobiografią a literaturą”, Warszawa 1993, s. 9-17.

 (6) M. Czermińska, „Autobiograficzny trójkąt (świadectwo, wyznanie i wezwanie)”, Kraków 2000.

  (7) Tych określeń używał Ricoeur np. w książkach „Soi-même comme un autre”, Paris 1990, ss. 189-192 oraz „Temps et récit”, t. III, Paris 1985.

 (8) Cz. Miłosz, „Ogród nauk”, Kraków 1998, s. 29.

 (9) G. Gusdrof, „Les Écritures du moi. Ligne de vie”, t. I, Paris 1990, „ Les Écritures du moi.  Autobiographie”, t II, Paris 1990.

 (10) D. Bertholet, „Les Français par eux-mêmes” 1815-1885, Paris 1991.

 (11) Koncepcja narracji historii H. White została związana z narracją historii życia w krytyce amerykańskiej dotyczącej autobiografii, zob. J.P. Eakin, „Touching the World. Reference in Autobiography”, New Jersey 1992.


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas