poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
GISELA KRAFT
Wiersze
Dekada Literacka 2002, nr 5-6 (187-188)
GISELA KRAFT, ur. 1936 w Berlinie, w dzieciństwie mieszkała w Turyngii. Studiowała aktorstwo oraz filologię orientalną, zrobiła doktorat z literatury islamskiej. W 1984 przesiedliła się z Berlina Zachodniego do NRD. Od 1997 mieszka w Weimarze. W latach 1994-2000 była delegatką do Writer-for-Peace-Komitee międzynarodowego PEN-Clubu. Opublikowała wiele tomików poezji (m.in. „Istanbuler Miniaturen”, 1981; „An den zeitlosen Geliebten”, 1985), prozy (m.in. „Müllname”, 1984; „Madonnensuite. Romantiker-Roman”, 1998; „Prinz und Python”, 2000) oraz tomy esejów o literaturze i liczne przekłady z literatur orientalnych.

Publikowane wiersze pochodzą z tomu „Keilschrift. Gedichte”, Aufbau Verlag, Berlin-Weimar 1992.



ze szkła

kiedy trzymam cię w dłoni
szklany ptaku
otaczasz mnie
ciałem olbrzyma

twoje skrzydła a w nich
szklane pęcherzyki
rozłożone do lotu
tymczasem pożerasz mnie

jeśli teraz mi pękniesz
udźwignę twoje okruchy
w mojej skórze moje całe życie

a jednak oboje
stoimy ci w gardle
pożywna strawa
którą wkrótce znów wykrztusisz

głaszczę cię litościwie
szklany olbrzymie
bo ten który cię stworzył okłamał
że potrafisz fruwać


koma

zostaję.
to czas
odszedł.
co nadeszło
odpoczywa.
drganie zegara
w miejscu.
rzeczy tyle co ludu
unoszą się w świetle.
taka to wieczność


biografia

dopóki ziemia się kręci
też się okręcać.  ja – atom hunów
szłam na barykady
neolitycznej rewolucji
stawałam na głowie u mistrza wedy
ja nie – ja. deszczowa przystań.
mszalna smuga, cząstka siatkówki oka
jednorodzonego boga.
pluton we włosie, merkury
perła miedzy palcami na stopie,
moje dzieciństwo zwada planet,
to tu to tam martwa i otwarta,
uczeń miłości w smyrgotliwej skórze,
hop-ob-umierajacy dziadek, ob-gwieżdżona baba.
odwołaj mnie i władaj
wierny materią


przed narodzeniem

spódnice jak czarne obłoki.
pod brodą wstążki.
na plecach kosze wielkości dziecka

chciałam wiedzieć co w środku
w kolejowym tunelu
w drodze na rynek

jajka i ogórki znad Szprewy
które sprzedają w Berlinie,
to Łużyczanki

gdzież tam!! siedziałabym
w koszach gdybyś
mnie nie kupiła mamo


Tłumaczyła IWONA MICKIEWICZ

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas