poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Giełda talentów (6)
Dekada Literacka 2002, nr 7-8 (189-190)


■ Mijają wakacje, przybyło doświadczeń, wierszy, wody w rzekach. Wszyscy powinniśmy czekać teraz na nowy - po kilku ładnych latach - zbiór wierszy Wisławy Szymborskiej „Chwila”.

W prasie literackiej ukazało się kilka utworów z zapowiadanego tomu noblistki, a wszystkie zacne i po ludzku mądre, jak ten „Ze wspomnień”, opowiadający o olśnieniu pięknem pewnej dziewczyny i czyimiś niegdysiejszymi reakcjami na to piękno. Czekajmy - może po nabyciu tej długo wyczekiwanej książki przyślecie Państwo do nas krótkie komentarze, refleksje, wrażenia z lektury „Chwili”? Czy poezja naszych Mistrzów stanowi dla Państwa także istotną inspirację, wskazówkę, lekcję? Będziemy czekali na listy, a najciekawsze wypowiedzi postaramy się zacytować.

Dziś, mimo korespondencyjnego natłoku, chcemy zwrócić uwagę tylko na jedno, dość niezwykłe naszym zdaniem zjawisko. Oto napisali do nas Jolanta i Stanisław Szwarcowie z Poznania (zapewne małżeństwo). Okazuje się, że można „rodzinnie” uprawiać sztukę poezjowania, lirycznie dyskutować z osobą najbliższą, stawiać sobie podobne lub odmienne twórcze zadania i - przy dopingu kogoś również „praktykującego” i serdecznego - próbować je dobrze rozwiązywać.

Państwo Szwarcowie ujęli nas pochwałą, wynikającą z ich wrażenia, iż „odpowiadamy na wszystkie listy”. Dziękujemy za ufność - na wszystkie listy odpowiedzieć się nie da; wszystkie zaś listy i dołączone do nich teksty, z uwagą czytamy.

Ale wróćmy do wierszy, jeśli nie tylko autorzy ciekawi są naszych sądów.

Wiersze Pani Jolanty są bliższe materii życia, po kobiecemu konkretniejsze, zwarte - stąd - od detalu zwykłości - wiedzie dobra droga ku uogólnieniu, które uniezwykla pozornie prosty koncept, jak w wierszu „Ogłoszenie” (zresztą prawie cały zestaw nam się podoba, szczególnie „Czas”, „Zima” oraz „Maj w Kicinie”):

Zginęła mi niedziela,
przesiąknięta zapachami
sobotniego placka,
przybrana w odświętną sukienkę
i wyjściowy garnitur.
Zabłądziła w poniedziałkach
obowiązków,
zszarzała monotonią
rozkładów kolejnych dni,
pospiesznym rytmem
dążących donikąd.

Inaczej swoją drogę poetycką widzi Pan Stanisław. Właściwie pojawiają się w tym zestawie dwie szkoły, dwie dykcje: jedna ze skłonnością do dość pomysłowej parabolizacji, toku przypowieściowego (jak w całym cyklu „Ale cyrk”); druga - to próba prostoty, zmierzanie do zapisania „błysku obrazu” (jak w wierszu „Ryba”, choć za całość wystarczyłoby 6 pierwszych wersów, bez pointowania, które zbyt nachalnie dopowiada, osłabia wymowę dobrze zapowiadającego się wiersza).

Z owego drugiego nurtu spodobał nam się najbardziej prościutki zapis myśli, która pewnie w wakacyjnych wędrówkach niejednemu przyszła do głowy:

Bezdrożami

Do dzisiaj wierzę naiwnie, że są miejsca w lesie,
na których nie stanęła jeszcze ludzka stopa.
Choć tylu szło przede mną
grzybiarzy na rydze,
wiejskich bab na jagody,
myśliwych na łów,
partyzantów na bój,
rodzin na spacer,
chłopców na przygodę,
samobójców na gałąź,
kochanków na miłość,
poetów na słowa.

Znów obiecujący zestaw. Gratulujemy. Radzimy pisać dalej...


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas