poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
EWA RYBSKA & WŁADYSŁAW KAŹMIERCZAK
Platforma 6. Niezrealizowana otwartość
Dekada Literacka 2002, nr 7-8 (189-190)


Performerzy z Europy Centralnej dziękują politykom i najlepszym kuratorom świata za ignorowanie i perfekcyjną izolację

Documenta 11 z punktu widzenia performerów jest wystawą genialną. Wiele postulatów, które performance proponował już 30 lat temu zostało zrealizowanych na tej wystawie. Został zniesiony podział na dyscypliny sztuki. Sztuka została uwolniona od reguł rynku sztuki i presji estetycznych. Krytycy sztuki już nie muszą interpretować dziel artystów. Są one zrozumiałe dla każdego. Wystawa prezentuje sztukę, której w gruncie rzeczy world art nie akceptuje. Ponieważ sztuka ta mówi o tragediach tego świata z przerażeniem i powagą. Documenta 11 po raz pierwszy nie jest miejscem salonowej gry artystycznego establishmentu, który zawsze przy tej okazji ustalał sezonowe mody i pozycję swoich romantycznych artystów - geniuszy. Documenta 11 przestrzega, że nie czas na sztukę, której wartością jest modernistyczna czystość formy lub dadaistyczna przewrotność, ironia, żart, eksponowanie poczucia humoru i ekscentrycznej wyobraźni. Że czas dla tej sztuki już minął. Że sztuka powinna bezinteresownie służyć ludziom, a nie władzy lub rynkowi sztuki. Wystawa próbuje udowodnić także, że europocentryzm i amerykocentryzm jest zjawiskiem możliwym do przezwyciężenia. Że świat jest większy i bardziej skomplikowany niż oś G8. Że otwartość - ciągle niemożliwa do zrealizowania - jest jedyną alternatywą dzisiaj i w przyszłości. Documenta 11 ponownie przypominają nam o zachodniej dominacji kulturalnej, która współcześnie jest niemożliwa do zaakceptowania. Patrząc na wystawę, nadal nie wiemy, czy fakt wprowadzenia na światową scenę artystów nieznanych jest tylko chwilowym kaprysem Człowieka Zachodu, testowaniem samego układu sztuki i politycznym reagowaniem na ataki antyglobalistów, czy też głębokim, humanistycznym procesem (lub tylko gestem). Zachodnia kultura, mając fantastyczną zdolność do asymilacji i głosząc idee otwartości, w rzeczywistości jest hermetyczną strukturą, narzucającą swoje reguły, których do końca nie potrafimy zrozumieć. Np. nie potrafimy zrozumieć powodów ignorowania i izolowania kultury Europy Centralnej. Bardziej niż innych kultur. Podobnie jak nie potrafimy logicznie wytłumaczyć faktu marginalizowania sztuki performance w zachodniej kulturze, sztuki, która narodziła się w NYC. Pozostając podwójnie na uboczu sztuki światowej, lepiej widzimy przejawy hipokryzji zachodniej kultury i jej cywilizacyjnych „wzorów”. I za tę możliwość bardzo Warn dziękujemy.


 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas