poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Camera obscura [Dekada Literacka 2003, nr 9-10 (201-202)]

■ „Dialog u progu Auschwitz” - oto tytuł książki (wydawnictwo „Unum”) zawierającej teksty o przyszłości chrześcijańsko-żydowskiego dialogu religijnego. Cóż za niefortunny pomysł! „U progu” - oznacza w języku polskim przenośnie „u początków, we wstępie”. A przecież nie o zapowiedź nowego Auschwitz autorom chodziło... (hm)

Rosyjską maksymę: „I dieńgi nażyt' i czest' sochranit'„ („I pieniądze zdobyć, i cnotę zachować”) zrealizował Jarosław Marek Rymkiewicz: nagrodę „Nike” przyjął, ale na jej wręczeniu się nie pojawił... (hm)

Nie popisał się Instytut Pamięci Narodowej, publikując książkę Stanisława M. Jankowskiego i Ryszarda Kotarby pt. „Literaci a sprawa katyńska 1948”. (Bardziej adekwatny byłby tytuł: „Literaci a proces Goetla i Skiwskiego”, ale nie o to w tej chwili chodzi). Autorzy przypisów zdają się nie wiedzieć o istnieniu Polskiego Słownika Biograficznego, skoro nie potrafią podać dat biograficznych Stelli Olgierd (s. 212) i Kazimierza Rudnickiego (s. 133). Usprawiedliwiają się, że „bliższych danych” o czasopiśmie „Myśl Narodowa” „nie dało się ustalić” (s. 15) - choć obszerną informację na ten temat znaleźć można łatwo w „Obrazie literatury polskiej XIX i XX wieku”. Wbrew temu, co w tych przypisach podano, Kazimierz Czachowski nie był autorem „Listy strat kultury polskiej” (s. 208). Żadne źródła nie informują o tym, by Stanisław Wasylewski (s. 68) pracował w redakcji „Czerwonego Sztandaru”. No i Uniwersytet Lwowski otrzymał pod okupacją sowiecką miano Iwana Franki, a nie Tarasa Szewczenki, jak czytamy na s. 197. (hm)

W związku z premierą „Dybuka” Szymona Anskiego w inscenizacji Krzysztofa Warlikowskiego „Rzeczpospolita” (nr 232) informuje czytelników, że jest to tekst napisany w jidysz, „przez pisarza żyjącego w Polsce”. Tymczasem - Anski (właściwie Salomon Rapaport) pochodził z Witebska, w latach 1894-1904 przebywał we Francji i Szwajcarii; w czasie I wojny światowej był oficerem w armii rosyjskiej, w Polsce mieszkał krótko, tylko w ostatnich latach życia (1918-1920), a „Dybuka” napisał wcześniej, w r. 1914, zresztą w dwóch wersjach językowych - jidysz i po rosyjsku. Dziwi też umieszczona tamże opinia Warlikowskiego, że „Dybuk” „nie znalazł odpowiedniego miejsca w teatrze izraelskim”. A przecież „Dybuk” w słynnej inscenizacji Wachtangowa należał do żelaznego repertuaru teatru „Habima”, który w r. 1927 osiedlił się w Palestynie. (hm)
Janusz Drzewucki („Plus-Minus” z 12/13 IX) nazywa Daniela Naborowskiego autorem „Wirydarza poetyckiego”. To nieporozumienie: tytuł „Wirydarz poetycki” nosi zbiór wierszy różnych autorów (m.in. Naborowskiego) spisany w w. XVII przez Jakuba Teodora Trembeckiego, a wydany wr. 1910-1911 przez Aleksandra Brücknera. (hm)

Na bakier z historią jest Jarosław Mikołajewski („Wysokie Obcasy” nr 42) gdy pisze, że „w 1910 - w roku narodzin Agnieszki (Bojaxhiu, przyszłej matki Teresy z Kalkuty) Skopje należało do Jugosławii”. Należało wtedy do Turcji, w dwa lata później zajęła je Serbia, od r. 1918 znajdowało się w granicach Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Nazwa „Królestwo Jugosławii” została wprowadzona dopiero w r. 1929. (hm)

Koloryzuje „Pan Maleńczuk”, gdy w swoim poemacie „Chamstwo w Państwie” pisze o Boyu, że tłumaczył Villona „na rosyjskim froncie, amputując członki, po kolana w błocie”. Boy nigdy nie przebywał na froncie. Pracował w Krakowie, najpierw w szpitalu fortecznym, potem w szpitalu więziennym przy ul. Montelupich, wreszcie w stacji zbornej dla chorych na dworcu krakowskim. No i oczywiście, nie będąc żadnym chirurgiem, nie wykonywał żadnych operacji. (hm)

Małgorzata Kąkiel („Nowe Książki” nr 10) jako przykład niechlujstwa wydawców powieści Małgorzaty Budrzyńskiej „Ale Makota zakochana” - podaje przypisane tu maksymy „Kiedy nie wiesz jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie” Stanisławowi Słonimskiemu. Jak widać, recenzentka sądzi, że powinno tu figurować imię „Antoni”. Tymczasem - autorem tej maksymy był właśnie Stanisław Słonimski, ojciec poety, znany lekarz warszawski. (hm)

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas