poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Giełda Talentów (9)
Dekada Literacka 2003, nr 3-4 (195-196)


■ Entuzjastom poezji zalecamy dziś lekturę obowiązkową: nowy poemat Czesława Miłosza „Orfeusz i Eurydyka” (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002). Dlaczego, niech każdy sobie sam dopowie. Chętnie przeczytamy i opublikujemy spisane przez Państwa wrażenia. Dla nas to znów wielki Mistrz i, zarazem, Miłosz „w pigułce”.

Czytamy utwory Państwa powoli, możemy omówić zaledwie kilka propozycji; teczki ze zgromadzonymi tekstami puchną. Zalecamy zatem cierpliwość i wyrozumiałość.

Tym razem wiele rzeczy nam się spodobało -coś, nie tylko w czytanej poezji, ale i w listach do nas skierowanych, przyciągnęło naszą uwagę -na przykład Krzysztof Grzelak z Łodzi, przedstawiający się tak: „Urodziłem się w okresie schyłkowego Gierka, a mój rozwój psychiczny przypadł na okres szczytującego Jaruzelskiego. Jestem koniarzem, kobieciarzem, koneserem i może dlatego zostałem poetą”. Opublikował debiutancki tomik, studiuje, drukował to i owo, tu i ówdzie, i nagle takie zdanie: „Niestety, tak naprawdę nic z tego nie wynika”.

Co to znaczy - bo jest to poeta odznaczający się nieprzeciętnym darem obserwacji, przedniej klasy dowcipem, „zmysłem historii” (doradzamy Panu czytanie wierszy Jerzego Gizelli) - czy autora dopadło zwątpienie w sens pisania? Otóż, wydaje nam się, że czasy sprzyjające - przy odpowiednich funduszach - promocji rzeczy wątpliwych, dziełek jednego sezonu, skłaniają do tego rodzaju zamyśleń. Ale - pocieszamy Pana Krzysztofa -już i twórcy uznani, z dużym dorobkiem, skazani są na lokalną sławę, ograniczoną popularność, powodzenie w bardzo wąskim kręgu wtajemniczonych.

Wierzymy w Pana talent i optymizm. A z wierszy wypisujemy następujące skrzydlate frazy:

„organista zawodził niczym Ordonka zapchana słodką bułeczką”

oraz

„noc z tobą jest trudna
 niczym elektryfikacja Mongolii”

Miłą niespodziankę sprawiła nam też Pani Joanna Pałach, autorka opublikowanego trzy lata temu zbioru „Pomidor”. Pisze piękne, wyraziste wiersze, ciążące czasem ku prozie. Z zestawu podobają nam się szczególnie „Dobrze jest iść brzegiem morza” (jakby portret Anny Świrszczyńskiej - kto dziś pamięta tę znakomitą Poetkę?!), Dwa słońca (z obcowania z tymi tekstami wynika stara prawda, że dobrze mieć jakieś magiczne miejsce do pisania; dla Pani Joasi to brzeg morza, zbiegowiska plaż). Przytaczamy jeden z udanych wierszy krótszych (o naszej powierzchownej, „ekskluzywnej” nietrwałości) - i gratulujemy:

Jednorazowa

Kończę się
zostało ci już niewiele stron
wysokonakładowego miesięcznika dla kobiet
wydawanego na luksusowym papierze
jak on jestem wielorazowo jednorazowa
nieuchronnie trafię na makulaturę
choć o wiele szlachetniej byłoby
spłonąć na kominku
Co po mnie zostanie
jakiś wycięty ale nigdy nie wypróbowany
przepis na naleśniki
zapach z reklamówki perfum
sprawdzony odruchowo horoskop
i tombakowa myśl z rozwiązanej krzyżówki
Dziękuję za przeczytanie
Nie pisz listów do redakcji

Pan Jacek T. z Wrocławia pisze do nas: „(,..) Przesyłam Państwu porcję moich tekstów - niezgodnych z obowiązującą modą, nie chcących wzruszać, ale odkrywać. Liczę, że po tym wstępie zniechęcę tych z Państwa, którzy wiedzą już, czym jest poezja. Pozostałym życzę przyjemnej podróży”.

Podróż okazała się niezbyt męcząca, przez ładny liryzm, nie zawsze udane metafory, niewielką skłonność do patosu. Ale jedziemy z Panem w dobrym kierunku. Niepokoi nas jednak pewna kategoryczność w finale listu: skąd Pan wie, jaka jest obowiązująca moda w poezji. Jaka? Bo my czytamy dość sporo, i nie wiemy, co Pan ma na myśli. Czy przypadkiem nie należy Pan do tych, którzy z trudem znoszą życzliwe krytyczne uwagi?

I na koniec - kilka uwag o wierszach Pana Przemysława D. z Łodzi: gołym okiem widać Pańską inteligencję, erudycję, pilne studiowanie Miłosza, autorską samoświadomość, ale - na Boga - niech Pan dopuści między słowa wierszy jakiś żywioł, niech wiersze zerwą się z łańcucha humanistycznej wiedzy, niech będę „głupsze” albo „mądrzejsze” od Pana i wolne od takich fragmentów (zaledwie pięknych, zaledwie słusznych):

„(...) mój dajmonion
woli starych mistrzów
frazę dostojną
jak szum rzeki o zmierzchu
pochwałę dnia i sytość
nocy

przeglądając
antologie wschodzących
i tych co już wzeszli
rumieni się
zatyka uszy

chciałby odpocząć
mieć czas
 na podjęcie decyzji
może odejdzie
z zawodu

zacznie uprawiać ziemię
zasadzi pierwsze drzewo

(„Mój dajmonion”)

Jedynie myśl o niekonieczności wykonywania tego „zawodu” (zwanego przez innych powołaniem) wydaje nam się autentyczna.


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas