poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
EWA HEARFIELD
Piotruś Królik skończył sto lat
Dekada Literacka 2003, nr 3-4 (195-196)

Bajki Beatrix Potter to klasyka angielskiej literatury dla dzieci. Jej pierwszą opublikowaną w 1902 roku opowiastką była historia o przygodach nieposłusznego Piotrusia Królika. Z okazji stulecia urodzin tego małego króliczka (znanego tysiącom .dzieci na całym świecie z ilustracji, na której zajada się ze smakiem rzodkiewkami w ogródku pana McGregora) ukazało się w zeszłym roku w poważnej brytyjskiej prasie wiele artykułów poświęconych autorce jego przygód. Jest ona tu zresztą wspominana często i to nie wyłącznie ze względu  na ogromną popularność jej ilustrowanych bajek. Odcisnęła bowiem piętno swojej indywidualności nie tylko na historii literatury angielskiej, ale również w dużym stopniu na angielskim sposobie myślenia i stylu życia, propagując wyidealizowany wizerunek angielskiej wsi, upowszechniając modę na stare wiejskie domki otoczone ogrodami, a także przyczyniając się do uświadomienia obowiązku ochrony przyrody i naturalnego krajobrazu.

Opowiadają o przygodach zantropomorfizowanych zwierzątek - myszek, kotów, króliczków, jeży czy wiewiórek - zilustrowanych przez autorkę delikatnymi akwarelkami. Na jej rysunkach zwierzątka często ubrane są zgodnie z panującą wówczas w Anglii modą w surduciki i eleganckie butki, królicze mamy noszą wytworne parasolki, a na zakupy chodzą z wiklinowymi koszyczkami. Tak też elegancko ubrany był na początku swoich przygód Piotruś Królik, znany także i polskim dzieciom, jako że opowiadania Beatrix Potter zostały niedawno przetłumaczone przez Małgorzatę Musierowicz i wydane (400 stron w twardej oprawie i z ilustracjami) przez wydawnictwo Muza S.A. Niestety, Piotruś nie posłuchał mamy i wpadł w tarapaty w ogródku pana McGregora, skąd musiał umykać tak szybko, że aż zgubił swoją śliczną, nową kurteczkę z mosiężnymi guziczkami - a była to już druga kurteczka, którą stracił przez swoje wybryki w ciągu ostatnich dwóch tygodni!

Początkowo widziano w bajkach Beatrix Potter tylko niewinne opowiastki z morałem, apoteozę życia na angielskiej wsi. W drugiej połowie dwudziestego wieku zaczęto jednak czytać je nieco inaczej. Na konferencjach uniwersyteckich coraz częściej pojawiają się referaty analizujące je z punktu widzenia politycznego i społecznego - kolonialnego i postkolonialnego, dominacji rasowych, dominacji płci, systemu ekonomicznego dziewiętnastowiecznej Anglii, a także pod względem rozmaitych podświadomych  zahamowań psychicznych i ukrywanych obsesji, związanych z ciałem, głodem i pożeraniem (także kanibalizmem), obsesją mycia i czystości, poczuciem winy oraz lękiem przed obcym. Sama Beatrix Potter miała raczej skromne mniemanie o swej twórczości i nie podejrzewała zapewne, że wykładowcy uniwersyteccy i krytycy zainteresują się jej bajkami, nie wspominając nawet o tym, co w nich znajdą. Gdy w 1934 roku Graham Green w swoim eseju na temat jej twórczości zasugerował, że Potter musiała w latach 1907 -1909 przeżyć jakiś emocjonalny kryzys, ponieważ wówczas zmienił się charakter jej twórczości, która weszła w fazę określoną przez niego jako „ciemną”, Beatrix Potter zareagowała na to gwałtownie, pisząc w liście do niego, iż jedyną rzeczą, która jej się w owym czasie przytrafiła, była grypa, i że ona sama nie ma wielkiego poważania dla, jak to określiła, „freudowskiej szkoły krytycznej”.

Helen Beatrix Potter urodziła się 28 lipca 1866 roku, w bogatej londyńskiej dzielnicy Kensington. Jej ojciec, Rupert, syn bogatego businessmana i wzięty prawnik, miał ambicje artystyczne i wpływowych przyjaciół, z którymi przesiadywał w klubach, albo polował. Matka zajmowała się głównie życiem towarzyskim, wydawaniem wystawnych przyjęć i doglądaniem licznej służby. Małą Beatrix opiekowała się niania, Szkotka McKenzie, której opowieści na dobranoc, wspominane później przez pisarkę, zaludnione były gęsto wiedźmami i dobrymi wróżkami. To ona zabierała Beatrix na spacer, decydowała o tym, w co dziewczynka będzie ubrana i schodziła z nią na dół rano i wieczorem, aby córeczka mogła powiedzieć rodzicom „dobranoc” albo „dzień dobry”. Rodzice nie wtrącali się w rządy niani i rzadko zaglądali do pokoju Beatrix na trzecim piętrze, gdzie przemieszkała nieomal 40 lat swego życia. Kiedy miała 6 lat urodził się jej brat Bertram, później niestrudzony towarzysz jej zabaw. Od małego Beatrix zdradzała wyraźny talent malarski, zauważony przez jej ojca, który zrobił wszystko, aby ten talent się rozwinął. Beatrix chodziła na lekcje rysunku i malarstwa, a kiedy nieco podrosła, ojciec zabierał ją ze sobą do galerii i do przyjaciół malarzy. Beatrix i Bertram nie mieli towarzystwa innych dzieci - państwo Potter obawiali się chorób zakaźnych i złego wpływu. Życie w Londynie biegło więc dzieciom raczej nudnie, ale za to każde wakacje były dla Beatrix niezapomnianym przeżyciem.

Zarówno wyjazdy do olbrzymiej posiadłości dziadków w Herdfordshire (otoczonej 300 akrowym ogrodem zaprojektowanym w osiemnastym wieku przez sławnego projektanta „Capability” Browna (1)), jak i wakacyjne trzymiesięczne pobyty w Szkocji były dla dzieci wyprawami w inny świat. Kiedy pan Potter z przyjaciółmi polował na jelenie i łowił łososie, a pani Potter z przyjaciółkami oddawała się ploteczkom w olbrzymim ogrodzie i planowaniem kolacji, Beatrix i Bertram wędrowali wzdłuż strumieni, ucząc się rozpoznawać ptaki i przypatrując się leśnym zwierzętom. Rysowali i malowali wszystko dookoła, rośliny i zwierzęta - żywe i te upolowane przez dorosłych. Naręczami znosili do domu polne kwiaty, aby poddać je wnikliwym studiom botanicznym.

Oswajali zające, które potem zabierali do Londynu i rysowali. (Beatrix zawsze, również jako dorosła kobieta, trzymała w domu rozmaite zwierzaki: króliki, myszki, nietoperze, jeże, węże i świnki morskie przywożone z wakacji albo przynoszone ze sklepów zoologicznych.) Zachęceni przez ojca uczyli się rozpoznawania głosów ptaków i ich gniazd, a znalezione martwe zające obierali ze skóry i gotowali, aby nauczyć się, jak zbudowane są ich szkielety, które również rysowali i przechowywali w swojej specjalnej kolekcji przyrodniczej.

Kiedy Beatrix ukończyła szesnaście lat, państwo Potter wynajęli na wakacje niewielki zamek nad jeziorem Windemere w angielskiej Krainie Jezior. Letnie miesiące wyglądały tu podobnie jak w Szkocji, dorośli polowali, łowili ryby; wyprawiano się również na wycieczki łódką po jeziorze. Dla Beatrix miejsce to jednak stać się miało na zawsze największą miłością jej życia. Piękno górskiego krajobrazu zrobiło na niej ogromne wrażenie i z zafascynowaniem słuchała dyskusji wywoływanych przy stole przez miejscowego pastora, wielebnego Hardwicke'a Rawnsleya. Pastor, po trosze również geolog i archeolog, był całą duszą oddany jednemu celowi - zachowaniu naturalnego piękna krajobrazu Krainy Jezior i ocaleniu go przed postępującym szybko uprzemysłowieniem. Udało mu się z powodzeniem zastopować plany rozwoju kolei w regionie jezior, a także budowy nowych dróg dla pojazdów konnych. W 1895 roku jego starania (wraz z wysiłkami Octavii Hill oraz sir Roberta Huntera) doprowadziły do powstania jednej z najważniejszych istniejących współcześnie brytyjskich organizacji - National Trust, towarzystwa zajmującego się ochroną zabytków kraju tak naturalnych, jaki historycznych.

Beatrix brała sobie to wszystko do serca i nie ustawała w swoich studiach malarskich; coraz więcej czasu poświęcała rysunkom flory i fauny, koncentrując się na mchach i grzybach, i stając się ekspertką w tej dziedzinie. Jednak, będąc z natury osobą nieśmiałą, nic narzucała się otoczeniu ze swoimi przekonaniami ani wiedzą. Przemyślenia zapisywała w pamiętniku przy pomocy specjalnego, własnego kodu. Został on rozszyfrowany dopiero w 1958 roku przez wielbiciela Beatrix Potter, Leslie Lindera, który opracował dziennik pisarki i przyczynił się do jego opublikowania.

Wykształcenie Beatrix było dziwną mieszaniną serwowaną przez guwernantki, zaś jej brat, Bertram, został wysłany do szkoły z internatem, a później na studia do Oxfordu. Choć utalentowany malarsko, nie radził sobie ze studiami uniwersyteckimi, miał przy tym skłonność do nadużywania alkoholu, wkrótce więc został wyrzucony z uniwersytetu. Beatrix, tak bardzo oddana swym studiom botanicznym i malarskim, jako kobieta nie marzyła nawet o studiach w Oxfordzie, chociaż istniało tam już żeńskie kolegium (2). Jej rodzicom wszakże nie przyszło nawet do głowy wysłanie córki na studia. Nic zamierzali również tracić kontroli nad jej życiem - Beatrix mieszkała pod ich dachem i prawie nigdzie nie wyjeżdżała sama. Jej stosunki z matką były coraz gorsze, pogorszyły się też niegdyś dobre stosunki z ojcem, który z wiekiem stawał się coraz bardziej despotyczny.

Beatrix z uporem poświęcała coraz więcej czasu na swoje badania. Dzięki pomocy wuja uzyskała dostęp do prestiżowego laboratorium w Kew Gardens, gdzie prowadziła studia nad porostami, mchami i mikroorganizmami, które obserwowała pod mikroskopem, a nawet napisała pracę na temat metod rozwoju organizmu „Agaricineae”, odczytaną w jej imieniu na posiedzeniu Londyńskiego Towarzystwa im. Linneusa w roku 1897, jako że kobiety nie byty wpuszczane na posiedzenia Towarzystwa. Posiadała również imponującą kolekcję skamielin, zbieranych, fotografowanych i rysowanych w czasie wakacji. Spędzała też wiele czasu na rysowaniu i opisywaniu owadów, które następnie klasyfikowała. Nie mogła się również oprzeć archeologii -wykonała wiele rysunków starożytnych przedmiotów z czasów rzymskich, znalezionych w trakcie wykopalisk prowadzonych wówczas w Londynie.

Zawsze jednak Beatrix umiała znaleźć czas na kontakty z przyjaciółmi, a przede wszystkim z ich dziećmi. Bardzo lubiła swoje liczne małe kuzynki oraz dzieci znajomych i przyjaciół. Mimo ogromu zajmującej ją pracy, pisywała do nich długie i zabawne listy, przedstawiając w nich przygody swojej domowej menażerii oraz ozdabiając je licznymi ilustracjami. To właśnie jeden z ilustrowanych listów do Noela Moore, chorego synka byłej guwernantki Beatrix, opisywał po raz pierwsze przygody małego króliczka Piotrusia. Zachęcona gorąco przez pastora Rawnsleya, z którym pozostawała w serdecznej przyjaźni, Beatrix postanowiła wydać tę historyjkę w formie książeczki dla dzieci. Sześciu wydawców odrzuciło propozycję, więc Beatrix postanowiła wydać książeczkę własnym sumptem (już wcześniej sprzedała kilka obrazków jako kartki bożonarodzeniowe i stąd pochodził jej mały kapitał). Ilustrowana przez nią książeczka ukazała się w nakładzie 250 egzemplarzy tuż przed Bożym Narodzeniem 1901 roku i została rozdana małym przyjaciołom Beatrix. Pozostałe egzemplarze sprzedano w ciągu dwóch tygodni - jeden kupił nawet sam Artur Conan Doyle dla swoich dzieci. Beatrix zamówiła więc kolejne 200 egzemplarzy.

Wkrótce znalazł się wydawca z prawdziwego zdarzenia, Frederic Warne, i po niedługim czasie Beatrix podpisała swą pierwszą umowę, choć była pełna obaw co do reakcji swoich rodziców, a zwłaszcza ojca. Przez ile upokorzeń musiała przejść i jak wówczas układały się jej stosunki z rodzicami, najlepiej świadczy jej list do wydawcy. Uprzedzała w nim, że jej ojciec może przyjść z nią do biura i może zachowywać się niegrzecznie. Szybko jednak dodawała: „Ale ja mogę oczywiście postanowić w sprawie książki cokolwiek zechcę, mam przecież 36 lat.”

Osiem tysięcy egzemplarzy książeczki o Piotrusiu Króliku rozeszło się błyskawicznie. Firma wydawnicza Warne była firmą rodzinną, a wydawcą odpowiedzialnym za kontakty z Beatrix był jeden z synów właściciela, Norman. Beatrix i Norman natychmiast przypadli sobie do serca i choć nigdy nie byli ze sobą sam na sam i zawsze zwracali się do siebie „pani” i „pan”, to ich listy stawały się coraz dłuższe i serdeczniejsze. Rodzice Beatrix byli z tej przyjaźni bardzo niezadowoleni i nawet zabronili (!) swej dorosłej córce odwiedzać państwa Warne. Był to dla Beatrix cios, ponieważ atmosfera w domu państwa Warne nie przypominała chłodu panującego w jej domu i przyjmowano ją tam z wielką serdecznością. Tym niemniej kontynuowała pracę nad nowymi książeczkami, które sama w dalszym ciągu ilustrowała, mimo iż temu również sprzeciwiali się jej rodzice. Zachęta przychodziła ze strony Normana, który nie przerwał korespondencji i nie ustawał w pochwałach. Wkrótce oświadczył się jej i został przez nią przyjęty, co wywołało kolejną serię awantur w domu.

Beatrix potrafiła być uparta. Ostentacyjnie nosiła pierścionek zaręczynowy i zamierzała wyjść za mąż za Normana niezależnie od opinii rodziców. W tym też okresie popularność jej bajek ogromnie wzrosła i nieoczekiwanie zaczęła przynosić korzyści materialne. Beatrix wykonała również zabawkę - królika Piotrusia, którą przezornie opatentowała, wymyśliła też grę planszową opartą na swojej bajce. Pieniądze zaczęły napływać coraz szerszym strumieniem. Wówczas Beatrix po raz pierwszy zakupiła ziemię w Krainie Jezior, niedaleko miejsca, gdzie jej rodzina spędzała dawniej wakacje. Być może posiadanie własnej ziemi stało się dla niej symbolem wolności osobistej, o którą tak trudno było w jej rodzinnym domu. Wkrótce dokupiła kolejny kawałek gruntu wraz z farmą w Hill Top. Przeznaczyła na to wszystkie swoje oszczędności. Zapewne był to dla niej bardzo trudny okres ze względu na napiętą atmosferę panującą w domu, ale najgorsze miało dopiero nadejść. W 1905 roku Norman nagle zachorował i po krótkiej chorobie zmarł.

Beatrix, jeszcze zanim poznała Normana, była zapewne wedle panujących wówczas przekonań postrzegana jako „stara panna”: sporo po trzydziestce, nieśmiała, pod ścisłą kontrolą rodziców, nie mogła raczej liczyć na nieoczekiwane szczęście w postaci przystojnego i sympatycznego mężczyzny, który zechciałby ją poślubić z miłości. Śmierć Normana musiała być dla niej wielką osobistą tragedią, a zapewne także końcem wszelkich nadziei na znalezienie szczęścia w małżeństwie. Nie zważając na protesty rodziców, wyjechała wówczas na swoją farmę do Krainy Jezior, gdzie z uporem wróciła do pracy nad nowymi książeczkami dla dzieci. Czas spędzony na farmie i nad jeziorami pomógł jej przezwyciężyć kryzys - wkrótce zaczęła przemyśliwać nad remontem domu, tak, aby mogli przyjeżdżać do niej w odwiedziny przyjaciele. Starała się odtąd dzielić swój czas między farmę i rodziców, którzy często chorowali i których z poczucia obowiązku nie chciała zostawiać jedynie pod opieką służby. Ale kiedy tylko mogła, wyjeżdżała z Londynu, nawet na kilka dni. Zajęcia na farmie pochłaniały ją i wkrótce okazało się, że Beatrix, uwolniona od wpływu despotycznych rodziców, posiada jeszcze jeden talent - do zarządzania gospodarstwem, które zaczęło się pod jej czujnym okiem coraz szybciej rozwijać. Z charakterystyczną dla siebie troską zainwestowała w hodowlę zanikającego, miejscowego gatunku owiec. Wkrótce do owiec dołączyły krowy, świnie, kury i kaczki. Zajęła się także chowem miejscowych psów pasterskich. Pracowała z coraz większym entuzjazmem i zatrudniała w rozbudowującym się gospodarstwie coraz więcej osób. Nieśmiała i skryta Beatrix przeistoczyła się niepostrzeżenie w energiczną menadżerkę, która sama nie bała się też ubrudzić przy pracy na roli. Wkrótce znana była z tego, że w poszukiwaniu najlepszych farmerów potrafi przejechać pół kraju i że oferuje bardzo wysokie zarobki.

Nie zarzuciła też pracy pisarskiej, a popularność jej książek oraz moda na jej ilustracje zwiększały się z dnia na dzień. Można było kupić zastawy do herbaty ozdobione jej rysunkami, porcelanowe oraz drewniane figurki przedstawiające postaci z jej bajek, kalendarze, tapety, a nawet pantofle ozdobione wizerunkiem Piotrusia Królika, a z wszystkiego tego rosły dochody, które Beatrix przeznaczała na zakup coraz większej ilości ziemi w okolicy. Jej pomysłowość pisarska była zdumiewająca. Wkrótce napisała specjalną książeczką dla dzieci w Ameryce, wprowadzając do niej zwierzęta typowe dla amerykańskiego kontynentu. Zapoczątkowało to jej zawrotną karierę w Stanach Zjednoczonych i odtąd pielgrzymowali do niej na jej górską farmę amerykańscy wielbiciele, bibliotekarze i wydawcy, zachęcający ją do opublikowania kolejnych książeczek. Zawiązała w ten sposób wiele przyjaźni, które zaowocowały liczną korespondencją.

Beatrix kupowała coraz więcej ziemi i w jej posiadaniu znalazły się wkrótce najpiękniejsze doliny okolicy. W ziemię zainwestowała nie tylko pieniądze, ale i uczucie. Z zaangażowaniem chroniła system ekologiczny Krainy Jezior, protestując przeciwko zakłócaniu naturalnego krajobrazu przelotami prywatnych samolotów, biorąc udział we wszystkich ważnych posiedzeniach, sędziując na miejscowych pokazach rolniczych. Stała się jedną z najbardziej szanowanych osób wśród miejscowych rolników i posiadaczy ziemskich. Jej kontakty z Ameryką nie ograniczały się do znajomości literackich - Beatrix szybko dostrzegła, że wełna, której nie można sprzedać w Anglii, znajduje nabywców w Stanach. W swej działalności łączyła umiejętność robienia dobrych interesów z poczynaniami charytatywnymi. Ponieważ ceny ziemi i domów w Anglii rosły, wykupioną przez siebie ziemię i farmy wydzierżawiała tanio miejscowym rolnikom (inaczej zmuszeni byliby do emigracji), tych zaś zachęcała do przyjmowania na lato gości z miasta dla uzyskania dodatkowych dochodów, propagując w ten sposób tak modną dziś eko-turystykę.

Przez kilka lat jej najbliższym doradcą był prawnik William Heelis, który stał się również jej serdecznym przyjacielem. W 1912 roku William oświadczył się jej. I tym razem rodzice Beatrix wyrazili swój zdecydowany sprzeciw. I choć pisarka miała już 47 lat, nie chciała, aby planowane przez nią małżeństwo przyczyniło się do zerwania jej stosunków z rodzicami. Napięcia rodzinne bardzo pogorszyły jej zdrowie i od tej pory już do końca życia miała kłopoty z sercem. Dopiero interwencja kochającego brata pomogła rozwiązać ten rodzinny kryzys i w roku 1913 Beatrix ostatecznie uzyskała błogosławieństwo swoich upartych rodziców. W 1914 roku umarł ojciec Beatrix. Po jego śmierci pani Potter przeprowadziła się nad jeziora w pobliże domu córki. Mieszkała sama ze służbą; z córką pozostawała w jak najgorszych stosunkach i niechętnie przyjmowała jej wizyty aż do swojej śmierci w roku 1932.

Po ślubie Beatrix i William zamieszkali w jednej z większych wiejskich posiadłości Beatrix, ale Hill Top pozostało jej pracownią i wymarzonym domkiem, wypełnionym starymi meblami i przedmiotami, które skupowała na targach staroci. Jak zawsze, gdy coś ją interesowało, tak i w wypadku antyków stała się specjalistką; szybko nauczyła się rozpoznawać prawdziwą wartość starych wyrzuconych mebli i uratowała niejednego chippendala i sheratona od zniszczenia.

Mimo pogarszającego się zdrowia, licznych przeziębień i bronchitów, Beatrix nie ustawała w pracy na farmie, a jeśli choroba kładła ją do łóżka, spędzała czas na lekturach, zwłaszcza najnowszych powieści amerykańskich. Rok 1939 oznaczał dla niej nie tylko początek wojny, ale i poważne kłopoty ze zdrowiem zakończone pobytem w szpitalu i operacjami. Choć po operacjach szybko przyszła do siebie, to znacznie osłabiły one jej serce, gnębione dodatkowo częstymi przeziębieniami. Jesienią 1943 roku Beatrix znowu podupadła na zdrowiu, nie podniosła się już z łóżka i w grudniu tego roku zmarła. Śmierć jej nie przeszła bez echa - zarówno londyński „Times”, jak i amerykański „Herald Tribune” opublikowały artykuły poświęcone jej życiu i twórczości.

National Trust otrzymał w spadku od Beatrix Potter ponad 4 tysiące akrów ziemi, wliczając w to 15 farm i wiele domów, stając się ten sposób największym posiadaczem ziemskim w Krainie Jezior. Jest nim do dziś.

Ewa Hearfield


 (1) „Capability” Brown (1715-1783) był jednym z najwybitniejszych projektantów ogrodów w osiemnastowiecznej Anglii. Jego ogrody były i są powszechnie podziwiane, jego umiejętności łączenia ogrodu z naturalnym, otaczającym go krajobrazem po dziś dzień inspirują współczesnych projektantów brytyjskich.

 (2) Pierwsze kolegium żeńskie powstało w (Mordzie już w 1878 roku, zaś pełnię praw studenckich kobiety uzyskały na tym uniwersytecie w roku 1920.

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas