poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
BARBARA RZEŹWICKA
Słodycz melancholii
Dekada Literacka 2002, nr 3-4 (185-186)

Jeszcze niedawno wieczór polskiej poezji w Nowym Jorku byłby zamkniętym w małej salce i wąskim gronie polonofilów spotkaniem akademickim.

 „Upadek wież i wzlot polskiej poezji” – tak zatytułował „New York Times” sprawozdanie z wieczoru 13 marca 2002 w Great Hall w Cooper Union. „I to nie dlatego, że Czesław Miłosz, laureat Nagrody Nobla, Wisława Szymborska, także noblistka, Zbigniew Herbert i Adam Zagajewski byli nieznani jeszcze rok temu. Ale nagle ich poezje trafiły w nowy dla Amerykanów punkt (...) polscy poeci lubią myśleć o prawdzie i filozofii (...) i byli wywoływani do lekcji historii wielokrotnie”.

"Spróbuj opiewać okaleczony świat"

„New Yorker” z 21 września 2001, na przestrzeni czarnej okładki białe litery: tytuł i data, a na ostatniej stronie wiersz Adama Zagajewskiego: „Try to Praise the Mutiliated World”. Cisza i refleksja. Alice Quinn, redaktorka działu poezji bez wahania wybrała właśnie ten wiersz, napisany na długo przed wydarzeniami 11 września, choć jej pierwszym odruchem było skontaktowanie się z Czesławem Miłoszem i Wisławą Szymborską, poproszenie ich właśnie o wiersze. Dlaczego poezja? Dlaczego polska? Szukanie dystansu, wiary, objaśnienia czy ocalenia?

Jaki język skomentuje ciągle przewijające się w mediach obrazy upadających wież? Jakie słowo wesprze? Okazało się, że potrzeba była dużo większa i idąca dalej niż ten jeden wiersz. Pojawiło się pragnienie poezji polskiej właśnie i poszukiwania w niej wyważonej zadumy nad zniszczeniem i przetrwaniem.

Po lawinie listów od czytelników „New Yorkera”, Poetry Society of America, The New York Institute for Humanities oraz Instytut Kultury Polskiej wspólnymi siłami zorganizowały zupełnie niebywały „Wieczór ku czci współczesnej poezji polskiej” (An Evening in Celebration of Contemporary Polish Poetry). Graficznie wsparł to wydarzenie Rafał Olbiński, projektując pocztówkę reklamową – zminiaturyzowany plakat, a na nim wzlatującego w pochmurne, a raczej zadymione, niebo ptaka, który wyrywa z ziemi korzenie i grudki ziemi.

Wieszczowie nowojorskiego września?

Czarno-białe portrety polskich poetów patrzyły z proscenium Great Hall w Cooper Union w Nowym Jorku i budziły natychmiastową refleksję nad światem, którego już nie ma. Wisława Szymborska z 1952 roku z naręczem dorodnych borowików i głębokim, acz filuternym spojrzeniem spod kapelusika. Zbigniew Herbert – na fotografii z Paryża z 1958 roku, na tle napisu reklamującego Encyklopedię Larousse’a. Czesław Miłosz rzucający chmurne spojrzenie spod bujnych brwi – 1948 r. Adam Zagajewski świeżo utrwalony w 1998 roku i jedyny z tej grupy obecny tego pamiętnego wieczoru 13 marca, 2002 roku. Włączono też wiersze Tadeusza Różewicza (już bez portretu), którego przecież nie da się pominąć przy prezentacji naszej poezji powojennej.

„Stowarzyszenie Umarłych Poetów”

 Nie dlatego, żeby prezentowani poeci byli „nieżywi”, ale spotkanie przekształciło się w nieszpory, dziady, zbiorowe uczestnictwo w nabożnej celebrze, wywoływanie Ducha i wchodzenie w metafizyczne zakątki, ulotne momenty życia, pochylanie się nad umarłą lub żywą cząstką niefrasobliwego poety w każdym z nas, nad niespodziewanymi kolejami losu.

 Tego wieczoru półmroczna sala wypełniona była po brzegi, włącznie z miejscami stojącymi. Atmosfera nabożeństwa, całkowitego wsłuchania, bardzo emocjonalnych reakcji i uległości na każde słowo. Tak, jak 11 września tłumy ocalonych szły piechotą i w ciszy „do domu” mostami Manhattanu, tak tutaj „piesze słowo” wiodło do sedna zagadnień istnienia.

Plejada intelektualistów

Wśród czytających znaleźli się: W. S. Merwin i C. K. Williams, laureaci Pulitzera, Robert Pinsky z tytułem Poety – Laureata, Edward Hirsh wyróżniony przez National Book Critics Circle i The American Academy, Mary Karr, poetka z Texasu, Rosanna Warren, Wendy Lesser założycielka i redaktorka kalifornijskiego „The Threepenny Review”. Pisarze: Susan Sontag i Lawrence Weschler, których życie osobiste od dawna splotło się z polskimi sprawami. Tłumaczki Clare Cavanagh i Renata Gorczyńska oraz dwoje polskich aktorów Elżbieta Czyżewska i Omar Sangare.

Każdy z nich przeczytał wybrane przez siebie wiersze i opatrzył je komentarzem, przemycił anegdotę, a przede wszystkim wyraził wielkie uznanie i podziw dla grona mistrzów, którzy według Mary Karr zebrali najlepszą poezję. Edward Hirsh zadumał sie nad „Caffe Greco” i poczuciem winy ocalonych, ale też ciągle obecnym zachwytem ocalonego. Przywołał też przykład 6 milionów Polaków – ofiar II Wojny Światowej. Określił polskich poetów jako „poetów metafizycznych z obowiązkiem dawania świadectwa”. Robert Pinsky opowiedział o swojej przyjaźni z Herbertem i zadedykował mu wiersz „Do roweru Zbigniewa Herberta”. Zestawił brutalną ironię w poezji angielskiej z ironią w poezji polskiej, „mającą słodycz melancholii”. C. K. Williams wyraził swój zachwyt Krakowem, „miastem legendą, w którym poezja unosi się i pisze sama, a każdy kto żył w Polsce, przeżył powieść”. Zaprezentował Miłosza „cielesnego” z wiersza „Uczciwe opisanie samego siebie”, wodzącego za pośladkami młodej panny nad szklanka whisky na lotnisku, dajmy na to w Minneapolis. Elżbieta Czyżewska rozedrgała nutę trelujacych zgłosek i rymów w „Urodzinach” Wisławy Szymborskiej, które mogła zaprezentować w obydwu językach. Tę możliwość wykorzystał również Omar Sangare, czytając przekornie, dwukrotnie „Nothing Twice” („Nic dwa razy”)

Medytacyjne strofy przeplatały się z lżejszymi, jak chociażby „Głos w sprawie pornografii” czy „Radość pisania” Szymborskiej.

Co więc zaintrygowało i poruszyło publiczność? Sceptyczny humanizm, różnorodność, bogactwo natury, nieustająca, pulsująca ciekawość, anegdoty, paradoksy, trafność syntezy, codzienne objawienia, wyjście poza pojedynczy dramat i zanurzenie w grze tego świata. Wydarzenia 11 września wzbudziły potrzebę refleksji, a polscy poeci mieli do zaoferowania swoje wiersze, trafiając w czas ku temu odpowiedni. Do wierszy dosłownie nawiązujących do upadku World Trade Center, dołączył teksty „Multistoried Man” („Wielopiętrowy człowiek”) Miłosza, „The Terrorist, He is Watching” („Terrorysta patrzy, podgląda?”) Szymborskiej, powstałe wiele lat temu, oraz świeżo napisany przez autorkę, na zamówienie „11 września”.

Susan Sontag, recytując poezje Adama Zagajewskiego, zaanonsowała poetę we własnej osobie. Jego ciepły głos, wrażliwość, spokój i nieśmiała erudycja natychmiast przyciągnęły uwagę słuchaczy. Nic więc dziwnego, że Mary Karr w swoich pochwałach dla polskich poetów zdradziła, że chciała koniecznie zaprosić Zagajewskiego do baru na rozmowę o „ass whipping experiences”, które to przyczyniły się do powstania najlepszej poezji tego wieku.

Wierszem zamykającym wieczór był tytułowy „Try to Praise Mutiliated World”. Zagajewski usprawiedliwił swój osobisty udział zwrotem: „Elegancją ze strony mistrzów było to, że nie przybyli, no ale cóż ja mogę zrobić. Jestem tutaj”

Ale to jeszcze nie koniec. Alice Quinn ma w projekcie wydanie antologii poezji z tego spotkania, a co więcej, plan kontynuowania wieczorów polskiej poezji.

Barbara Rzeźwicka      

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas