poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
JORGE LUIS BORGES
Wiersze
Dekada Literacka 2002, nr 3-4 (185-186)


Midgarthorm*

Bezkresne morze. Rybi stwór zielony.
Kosmogoniczny wąż, który oplata
- wąż zielony, morze zielone - tarczę
ziemi, jak on kolistej. Paszcza chłonie
ogon, który przybywa gdzieś z daleka,
z drugiego końca świata. Pierścień ciasny,
co nas otacza, jest burzą i blaskiem,
cieniem i wrzawą, refleksem refleksów.
Jest także amfisbeną**. I wieczyście
patrzy w siebie bez lęku wiele oczu.
A każda głowa sunie wciąż oślizgłe,
węsząc żelazo wojen, łupy smocze.
Wyśniono go w Islandii. I otwarte
morza na jego widok w zgrozie drżały.
Powróci wraz z okrętem przeklinanym,
zbudowanym z paznokci wielu zmarłych.
Z wysoka padnie niepojętym cieniem
na ziemię pobladłą i oniemiałą,
w dniu wilków wzniosłych, agonii wspaniałej
tamtego zmierzchu bez śladu imienia.
Jego obraz urojony poraża.
Nad ranem mi się zwidział w koszmarach.


* wąż świata, który opasuje morze i sam jest morzem - fantastyczny
stwór z mitologu staro-skandynawskiej, o którym opowiada się w pieśniach
bohaterskich „Eddy poetyckiej” (przyp. tłum.)

** baśniowy wąż o dwóch głowach (przyp. tłum.)


Chmury (I)

Nie ma na świecie ani jednej rzeczy
co nie byłaby chmurą. Katedry - chmurami,
choć wzniesione są z głazów. Biblijne kryształy
czas także spłaszczy. Chmurą - „Odysea”,
zmienna jak morze; ilekroć ją czytasz,
co innego znajdujesz. I odbicie
twojej twarzy już odkształca się w szybie,
a dzień staje się mrocznym labiryntem.
Z dnia na dzień odchodzimy. W jakiej chmurze
spiętrzonej, co niknie o wschodzie słońca,
odnajdujemy siebie. I bez końca
kształty róży przechodzą w inną różę.
Jesteś chmurą i morzem, jesteś zapomnieniem.
Jesteś wszystkim, co oddałeś na stracenie.


Wszystkie rzeczy wczorajsze, sen

Nic ważnego. To nazwisko: Murana*,
czyjąś ręką nastrojona gitara,
głos jakiś, dziś zaprzeszły, opowiada
pod wieczór, o wyczynie zakazanym
w lupanarze, czy w kruchcie jakaś sprzeczka,
dwa żelaza, dziś rdzawe, co się starły,
i ktoś upadł na ziemię - to wystarczy,
abym wysnuł mitologię z tych rzeczy.
Mitologia, cała w krwi unurzana,
w której teraz było wczoraj. Uczone
opowieści są nie mniej wymyślone,
niż mitologia, z niczego wyssana.
Przeszłość jest gliną, którą dzień dzisiejszy
modeluje do woli. W nieskończoność.


* nożownik z początku wieku, siejący postrach w Palermo, dzielnicy Buenos
Aires, postać, która nawiedzała raz po raz wyobraźnię Borgesa; poeta poświęcił
mu wiersz w zbiorze „Twórca” (przyp. tłum.)

Przełożyła Krystyna Rodowska.
Zamieszczone w numerze przekłady J.L. Borgesa pochodzą z tomu „Spiskowcy”,  Prószyński i S-ka.


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas