poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANNA ŁEBKOWSKA
Bezgranicza i pogranicza fikcji
DL 2002, nr 1/2 (183/184)

1.

Fikcja napiera dziś ze wszech stron, choć różne są jej przejawy i coraz to nowe rodzaje natarcia. Dobrze się miewa – co oczywiste – w samej literaturze i to w wielu jej obiegach i odmianach, co więcej, dobrze się miewa zarówno w kulturze popularnej, jak i w myśli filozoficznej jeszcze intensywniej niż dotychczas zaintrygowanej kategorią fikcjonalności. Fascynuje badaczy literatury od zawsze, ale ostatnio w wyjątkowym natężeniu, stymuluje bowiem ich aktywność naukową, najwyraźniej tworząc wyzwanie, któremu trudno się oprzeć. Budzi zarazem biegunowo różne postawy: od świadomości zagrożenia po skrajną aprobatę. Trudno w sytuacji takiej nie zadać pytania: co tkwi u źródła tak zróżnicowanych reakcji?

Otóż gdyby dokonać przekroju w poprzek obiegów kulturowych: od sztuki masowej do wysokiej i jeszcze na dodatek zestawić dyskurs o literaturze z innymi dyskursami kulturowymi, wówczas okazałoby się, że za każdym razem nierozstrzygalny status, a dokładniej: zatarte granice między fikcją a rzeczywistością tworzą obszar newralgiczny, strefę o wyraźnej doniosłości (zwłaszcza dla badaczy) i zarazem o wyjątkowej sile przyciągania odbiorców.

Przyglądając się więc na początek fikcyjnym światom kultury popularnej, zwłaszcza tej zdominowanej przez najnowsze technologie, nie sposób nie zauważyć, że na przykład: jedna z postaci cyberprzestrzeni, bohaterka gier komputerowych – Lara Croft nazywana bywa chętniej gwiazdą wirtualną aniżeli postacią fikcyjną, samo zaś określenie „rzeczywistość wirtualna” stosowane dla świata gier komputerowych wyparło poczciwy i zasiedziały już termin fikcja. Zanurzenie w rzeczywistości wirtualnej (tu osobny termin: immersja – ‘immersion’) za pomocą specjalnych hełmów itd. bywa tak przekonujące, że specjalnie montuje się impulsy sygnalizujące uczestnikom gry jej symulowany wyłącznie charakter. Jednocześnie owa identyfikacja ze światem wirtualnym polega na aktywnej w nim partycypacji, zarazem więc na jego współtworzeniu. Tym samym to właśnie interaktywność staje się jednym z ważniejszych wyznaczników tego typu rzeczywistości. Przyznać przy okazji trzeba, że rozprzestrzeniający się ostatnio specyficzny rodzaj uczestnictwa obecny jest w kulturze popularnej także w takich formach, które nie korzystają z nowych technologii, jak na przykład gry fabularne spod znaku RPG („Role Playing Games”). Ujmując rzecz w skrócie: gry te polegają na tworzeniu i – pozbawionym zewnętrznej widowni – wspólnym odgrywaniu opowieści (zazwyczaj na kanwie znanych fabuł literackich). Termin „gra” funkcjonuje tu zresztą w wielu naraz znaczeniach: nie tylko jako wcielanie się w fikcyjne postaci, ale też jako zabawa towarzyska, w której biorą udział grający, zabawa prowadzona zgodnie z precyzyjnie ustalonymi regułami (np. regułami hierarchii: pozycję nadrzędną zajmuje Mistrz Gry, w pewnych sytuacjach o losach danego bohatera decyduje rzut kostką itd., itd. (1) )

2.

Oczywiście – nowe technologie i – co za tym idzie – nowo powstałe gatunki z reguły pociągają za sobą konieczność tworzenia wyróżniających je pojęć. Nie byłoby w tym właściwie nic godnego uwagi, gdyby nie fakt, że oferowany dziś repertuar – z reguły wyraźnie, acz na wiele sposobów – ujawnia właśnie ową pograniczność, nierozstrzygalność świata symulowanego. Tym samym – co już nieco niepokojące – odsłania tautologiczny i podważalny charakter terminu „rzeczywistość realna”, widoczny także wówczas, gdy na przykład zestawić go z przywłaszczonym już przez nasze media oksymoronem reality show.

A zatem narastająca fala określeń często opartych na sprzecznościach bądź nierozstrzygalnikach nie dowodzi, rzecz jasna, exodusu fikcji z obszaru kultury, lecz odwrotnie – poświadcza jej gwałtowną ekspansję, choć w coraz to nowych formach i w nowej szacie terminologicznej. Zatarcie granic między tym co realne a tym co witrualne, i zarazem między tym co fikcyjne i nie fikcyjne, a jednocześnie narzucone przez media jako sposób obcowania ze światem, niebezpiecznie obraca ów świat w pozór i ułudę. Tu właśnie, w relacji podmiotu z otaczającym go światem, a zwłaszcza w uzależnieniu jednostki od rzeczywistości wykreowanej przez media czai się najwięcej zagrożeń. Spośród współczesnych myślicieli zwłaszcza Jean Baudrillard postrzega tę sytuację w barwach wyjątkowo ciemnych. Nie sposób nie przypomnieć w tym miejscu jego znanych słów wypowiedzianych w czasie rozmowy z Philippem Petit: „Wszystkie wirtualne technologie rozpowszechniają nierozstrzygalność. Lecz czy to wirtualne technologie rozpowszechniają nierozstrzygalność, czy też to nasz nierozstrzygalny świat wytwarza technologie rzeczywistości wirtualnej? To nierozstrzygalne! (...) Wszystko, co oferują nam nowe technologie, to pewien typ obrazów, w które można się zanurzyć z możliwością dokonywania w nich zmian”. W innym momencie tej samej rozmowy powiada bardzo dobitnie: „Wraz z powstaniem świata równoległego i wirtualnego, który zajął miejsce naszego świata, przestaliśmy żyć w świecie. Bycie w świecie stało się mało prawdopodobną ewentualnością. Proste stwierdzenie „istnieję” nie jest poważne. Bycie w świecie nie oznacza obecności w świecie, ani tożsamości z sobą samym. Jest grą współwiny, nieobecności, iluzji, dystansu wobec świata” (2).

 3.

Ale to tylko jedna ze stron medalu – aczkolwiek ta najciemniejsza – i zarazem jeden z wielu sposobów i obiegów społecznych, dzięki którym przejawia się fikcja. Choć w istocie trudno mimo wszystko przecenić rolę, jaką odgrywają dziś nowe technologie, zwłaszcza te oparte na działaniach interaktywnych. To dzięki nim bujnie rozwija się komputerowa powieść interakcyjna, której główna zasada polega na tym, że ścieżki zdarzeń mogą być dowolnie komponowane przez odbiorcę (znów: w myśl pewnych konkretnych reguł). Otóż ten typ powieści ciepło został powitany przez literaturoznawców, jak należy sądzić głównie dlatego, że wyjątkowo dobrze spełnia ich dzisiejsze oczekiwania. Dosyć łatwo skonstatować z jakich powodów: przede wszystkim nie tylko realizuje w innowacyjny sposób formułę dzieła skrajnie otwartego, a więc „dzieła w ruchu” w sensie nadanym tej formule przed laty przez Umberto Eco, nie tylko daje się wdzięcznie ujmować w siatce pojęć teorii komunikacji czy psychologii społecznej, ale w dodatku w sposób niejako wzorcowy tworzy gatunek zawierający w sobie potencjał ostatnio intensywnie poszukiwany, mianowicie: zdolność łączenia tego co elitarne z tym, co popularne; jednoczy bowiem pokrewieństwo z twórczością pisarzy tej miary co Borges czy Italo Calvino z podobieństwem do zwykłych gier komputerowych. Ponadto stwarza formę pośrednią między literaturą a gatunkami multimedialnymi, pozwala zatem – zgodnie z panującymi w naszych czasach tendencjami – potraktować w sposób rozszerzony pojęcie literackości. To jednak jeszcze nie wszystko. Rzecznicy zagarniania nowych form w obręb literatury ukazują z zachwytem, jak tego typu powieści ucieleśniają w sobie idee świata całkowitej wolności, jak pozbawione są opresywnej władzy i totalitarnej przemocy narzucanej zazwyczaj odbiorcy w postaci, na przykład, linearnej fabuły. Jakby tego było mało, zwolennicy tych gatunków z satysfakcją wydobywają miejsca wspólne łączące literaturę z refleksją jej poświęconą: od Barthesa po krytykę feministyczną. Silny akcent kładziony na wielość wariantów przedstawionych odbiorcy do wyboru, nacisk na współtworzenie i jego wolnościowy charakter wyraźnie tu zatem dominują. Co więcej, trudno przecież nie zauważyć, że tu także pograniczność fikcji i nie-fikcji – choć w innym wymiarze – okazuje się sprawą pierwszoplanową; wszak odbiorca decydujący o rozwoju zdarzeń sam sytuuje się przecież poza fikcją, w roli jej twórcy.

4.

Z kolei w literaturze opartej wyłącznie na słowie drukowanym, a więc w tym sensie klasycznej i – dodajmy – zwłaszcza w jej odmianie elitarnej, świadoma gra na pograniczach, operowanie tym, co nierozstrzygalne staje się jednym z głównych wyznaczników, ustawicznie zresztą przez twórców refleksji o literaturze wydobywanym. Gra tego typu ujawnia się nie tylko w wielokrotnie opisywanych rozmytych brzegach fikcji i dokumentu, w fikcyjnych autobiografiach, w sygnałach otwartości, w wielowersyjności zdarzeń, w zapraszaniu odbiorcy do wyboru jednego z zakończeń, w mnożeniu fikcyjnych światów, itd., widoczna jest bowiem także w autorskiej inwencji gatunkotwórczej, w podtytułach w rodzaju: autofikcja, powieść niefikcji i in. Uzyskana bywa dzięki wykorzystaniu zarezerwowanych zazwyczaj dla fikcji technik narracyjnych w celu opisania np. biografii postaci autentycznej; lub osiągana bywa dzięki zabiegom odwrotnym – jak w przypadku powieści Hildesheimera „Marbot”, gdzie fikcyjna opowieść ujęta zostaje w ramie celowo mylącego podtytułu: biografia. Przykłady można by zresztą mnożyć. Szczególne miejsce zajmuje tu literatura sf, zwłaszcza ta ukazująca alternatywne światy w obrębie fikcyjnego uniwersum także wymuszająca pytanie o to, „w którym ze światów jesteśmy”(3).

 5.

Swoista nierozstrzygalność granic wiąże się zarazem z wyjątkowo wyraźnym w myśli XX-wiecznej rozszerzeniem pojęcia fikcjonalności, pojęcia, które przybrało kształt kategorii wszechobecnej, nakładanej na każdy niemal przejaw działalności poznawczej. Tak więc wszelkie dyskursy o świecie, wszelkie narracje, wszelkie o nim opowieści okazują się podszyte fikcją (4). W literaturze zaś, a w szczególności w prozie ciągle obecna gra między fikcją a nie-fikcją sytuację tę dodatkowo eksponuje. Szczególnie dobitnie ją uwydatnia w swej odmianie metafikcyjnej, czy inaczej: samoświadomej, opartej na chwytach autotematycznych, bazującej przede wszystkim na obnażaniu – z pomocą różnych sposobów – aktu fikcjonalizacji, a zatem w odmianie balansującej między konstruowaniem fikcji a odsłanianiem aktu jej konstrukcji.

Metafikcja problematyzuje i podważa relację między fikcją a rzeczywistością, destabilizując wyraźną – jak mogło by się zdawać – opozycję między jedną a drugą. To właśnie ta odmiana stawiana bywa dziś na piedestale, jej oddaje się cześć i składa hołd, i to ona wreszcie udziela swego blasku pozostałym (choć nie wszystkim) swym przejawom. A zatem – i tu pora dojść do sprawy bodaj najważniejszej: nicowana w niej nierozstrzygalność nie niesie w sobie – wspomnianych na początku – zagrożeń, wręcz odwrotnie: zamiast lęku budzi nadzieję. Nie tyle bowiem symuluje świat, ile destabilizuje ukazywaną fikcję, niejako ją pomnażając. Odsłaniając samą siebie, odsłania przekraczanie swoich granic. Miast grozy zagubienia tożsamości podmiotu uzależnionego od symulakrów, od pozoru rzeczywistości, od jej substytutu, ofiarowuje opisywanie świata i podmiotu wciąż od nowa, ofiarowuje wielość możliwych projekcji, a więc przekraczanie granic zarazem świata, jak i granic własnego „ja” i tym samym zwrot w stronę „innego”. Apoteoza fikcji literackiej w takim właśnie duchu ujmowanej staje się ostatnio wyjątkowo dobrze słyszalna, co więcej, w refleksji nad literaturą i w myśli filozoficznej zdecydowanie dominuje.

Na zakończenie krótka uwaga: otóż nie sposób przy okazji nie dostrzec, że podział na sztukę popularną i elitarną; masową i wysoką – pomimo wyraźnych przecież między nimi powinowactw – pozostaje ciągle w mocy.


Anna Łebkowska  

1 W Polsce także istnieją podręczniki-scenariusze do RPG, np. J.I. Komuda, M. Jurewicz, M. Baryka, „Dzikie Pola. Rzeczpospolita w ogniu. Kompletna gra fabularna z czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej”. Warszawa 1997, skupiają już na sobie uwagę badaczy. Pisali na ten temat m.in. J.Z. Lichański Dzikie „Pola - polska wersja Role Playing Games”, w: „Literatura i kultura popularna”, t. VIII, pod red. T. Żabskiego, Wrocław 1999, O. Dawidowicz, „Role playing games a literatura współczesna”, w: „Praktyki opowiadania”, pod red. B. Owczarka, Z. Mitosek, W. Grajewskiego. Kraków 2001.

2 Jean Baudrillard, „Przed końcem. Rozmawia Philippe Petit”. Przełożyła Renata Lis. Warszawa 2001.

3 Pytanie Dicka Higginsa, wykorzystywane przez Briana McHale'a w jego książkach o prozie postmodernizmu.

4 Problem jest tak szeroki, i z tyloma zagadnieniami się wiąże, że nie będę go tu streszczać. Pisałam o nim w swej książce „Między teoriami a fikcją literacką”.

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas