poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANDRZEJ ŚWIECH
Tania prawda o cyberpunku
DL 2002, nr 1/2 (183/184)

 W latach 80. grupka zapaleńców, m.in. Bruce Sterling, Rudy Rucker i John Shirley, założyła pismo „Cheap Truth” i zaczęła publikować w nim teksty wymierzone w główny nurt sf, krytykując zastałość i powielanie schematów w tej literaturze. Próbowali też zaproponować własne wprawki literackie – z tego właśnie narodził się cyberpunk. Samo słowo jednak pierwszy raz zostało użyte przez „tradycyjnego”, choć mniej znanego amerykańskiego autora Bruce’a Bethke, który napisał krótkie opowiadanie o takim właśnie tytule. Prawdopodobnie to właśnie posłużyło Gardnerowi Dozois do stworzenia terminu określającego nowy gatunek w literaturze, który pojawił się w roku 1984 dzięki Williamowi Gibsonowi i jego powieści „Neuromancer” – niedługo potem „Biblii” cyberpunka. Choć powieść powielała nawet niektóre sformułowania z wcześniejszych opowiadań tego autora (szczególnie „Wypalić Chrom”), została okrzyknięta kamieniem milowym i przełomem w sf. Opowiada historię komputerowego włamywacza, który działa na polecenie sztucznej inteligencji i ma ją uwolnić. Pomaga mu w tym dziewczyna z wszczepionymi chirurgicznie okularami lustrzanymi i obosiecznymi ostrzami pod paznokciami oraz jego dawny, zmarły nauczyciel istniejący jako kłębek pamięci ROM. „Neuromancer” zawiera w sobie dużo więcej – powieść ta zdefiniowała cyberpunka, stała się czystym, idealnym przykładem gatunku i niedoścignionym wzorem. To dość pobieżne i niepełne przedstawienie powieści nie ukazuje więc samej istoty kierunku. To, co w nim najważniejsze można najlepiej określić stwierdzeniem F. Rottensteinera: „High tech & low life (1) ”, czyli jako dominację wysokiej technologii nad warunkami życia. Wysoka technologia to cały sztafaż tekstów cyberpunkowych, pełnych najnowocześniejszych, najczęściej jednocześnie wszczepionych, gadżetów, poprawiających naturę (2) , wprowadzanych w ciało do granic technofetyszyzmu. Stanowi to człon cyber, a niski poziom życia łączy się z elementem „punk”. Nie jest to jednak bunt ideologii lat 70. – punk tutaj znaczy raczej poruszanie się na granicy prawa, uderzanie w system, życie na krawędzi. Cyberpunk sprowadza sf do poziomu ulicy (3), dlatego też jego bohaterami nie są naukowcy, elita, ludzie wyjątkowi, lecz złodzieje, prostytutki i płatni zabójcy. Ten obraz stechnicyzowanego, mrocznego świata trzeba jeszcze uzupełnić o wielką sieć informacyjną, przedstawiającą dane w sposób graficzny (ich uzyskanie jest często celem fabuły), w której poruszają się bohaterowie. Nazywa się ją cyberprzestrzenią, siecią, C-space (od cyberspace). Akcja zwykle dzieje się w ogromnych miastach, w świecie rządzonym przez ponadnarodowe korporacje, najczęściej w slumsach (4) i półświatku przestępczym. Tak pokrótce można powiedzieć o cyberpunku na podstawie najważniejszej książki, jaka w jego ramach powstała.

Cyberpunk to jednak nie tylko Gibson, drugim popularnym autorem jest Bruce Sterling (znany też jako Vincent Omniaveritas). Urodzony w 1954, poza pisarstwem zajmuje się też dziennikarstwem i krytyką literacką, a także w przeciwieństwie do Gibsona – jest znawcą i fascynatem sieci, gdyż guru cyberpunka pisząc „Biblię”... nie widział nawet komputera na oczy. Sterling zadebiutował w 1977 r. powieścią „Involution Ocean”. Inne jego ważne utwory to: „The Artificial Kid”, „Schismatrix” i „Święty płomień”. Opracował też uznaną za kultową „Mirrorshades: A Cyberpunk Anthology”. Poza tym opublikował mnóstwo esejów, artykułów w wielu pismach sf. Jak wspomniano na wstępie, już na początku lat 80. wraz z Johnem Shirleyem szydził w wydawanym przez siebie fanzinie z głównych nurtów literatury sf (smoki, kosmiczne opery etc.) i w dużym stopniu przyczynił się do ukształtowania cyberpunka. Sam Gibson również pisał dalej cykl zapoczątkowany „Neuromancerem”, nazwany „Trylogią Ciągu” – w jego skład wchodzą „Graf Zero” i „Mona Lisa Turbo”. Oprócz tego napisał kilka innych powieści osadzonych mocno w stworzonym przez siebie świecie, m.in. „Światło wirtualne”, „Idoru” i, „All tomorrow parties”.

 Z innych autorów cyberpunkowych wymienić należy Waltera Jona Williamsa („Okablowani” – hacker kontra megakorporacja; „Voice Of The Whirlwind” – klon usiłuje się dowiedzieć co stało się z jego oryginałem), Pata Cadigana („Synners” – hackerzy kontra śmiertelny wirus komputerowy), Toma Maddoxa („Halo”) czy wspomnianego już Johna Shirleya („Heatseeker”, „Eclipse”).

 W Polsce, gdzie scena sf trzyma się bardzo mocno, niestety niewielu pisarzy sięga do nurtu cyberpunkowego. Wyjątkami są tu Rafał Ziemkiewicz („Pieprzony los kataryniarza”, „Czerwone dywany, odmierzony krok”, „Walc stulecia”) i Jacek Dukaj („Irrehare”). Najbardziej spektakularnym i jednocześnie najbardziej „Gibsonowskim” przykładem polskiego cyberpunka jest na pewno opowiadanie Grzegorza Wiśniewskiego „Manipulatrice”. Sama sieć stała się zresztą tematem wielu opowiadań, wielu autorów również korzysta z możliwości, jakie oferuje, żeby wspomnieć tu tylko „CyberJoly Drim” Antoniny Liedtke, czy „Bombę Heiselberga” Andrzeja Ziemiańskiego lub „Schizis. Teoria światów równoległych” Emmy Popik.

Nie można tu również pominąć nestorów, jak Janusz Zajdel z jego „Relacją z drugiej ręki” (tekst o elektronicznym Chrystusie oddającym życie za świat wewnątrz komputera). Swoiście cyberpunkowe są również teksty autorów takich jak Janusz Pąkciński („Możliwość wnikania”, w którym bohaterowie prawie przechodzą przez zasłonę dzielącą ich od prawdy, że są jedynie programami komputerowymi). Nie można odmówić również pewnych cech cyberpunka Aleksandrowi Bukowieckiemu z jego „Serenitą i Ferty” – tekst ten także w pewien sposób nawiązuje do nieprawdziwości naszych odczuć i łatwości, z jaką można oszukać ludzkie zmysły. W rzeczywistości tego opowiadania można wejść do „snu”, by przeżyć coś, co sobie zamyślimy – na przykład noc z dwoma tytułowymi, wirtualnymi kurtyzanami. Nie można również nie docenić „American dream”, gdzie autor poddaje ciekawy, acz skądinąd ostatnio popularny pomysł Ameryki jako gigantycznego, komputerowego oszustwa – Stany Zjednoczone są tu snem i niczym więcej.

Cyberpunk to zjawisko, które należy traktować dwojako. Jest najostrzejszą odmianą literatury sf ukształtowaną w połowie lat 80., lecz również subkulturą, która wytworzyła się na bazie tejże literatury w USA. Styl ten przeniknął także do filmu. Sztandarowymi pozycjami są: „Blade Runner” (wizja świata zgodna z regułami cyberpunkowymi) i „Johnny Mnemonic” (na kanwie opowiadania Gibsona). Można zaliczyć tu też: „Dziwne dni” (o handlarzu nagraniami ludzkich przeżyć), „Kosiarz umysłów” (niepełnosprawny umysłowo dzięki lekom i rzeczywistości wirtualnej staje się geniuszem), „TekWar” (walka o narkotyk przyszłości), „Terminator” (cyborg kontra człowiek) i, oczywiście, „Matrix” (świat jest tylko iluzją rzeczywistości). Najbardziej zgodnym z regułami i poetyką cyberpunka wydaje się być jednak nieznany szerzej, niskobudżetowy film „Tetsuo. The Ironman”, będący swego rodzaju manifestem cyberpunkowym. W ten sam nurt wpisuje się też film „Ghost in the Shell” (elektroniczny bandyta szuka dla siebie ciała – tytułowej skorupy), który stał się żelazną pozycją w kanonie cyberpunkowym.

Nurt ten wpłynął również na muzykę i stanął u podwalin ruchu techno, który, podobnie jak literatura, wyrósł przede wszystkim ze zmęczenia dotychczasowymi formułami – muzycznymi i obyczajowymi. Jest to muzyka technokratów – syntezatory, samplery (5) i komputer pozwalają wykreować świat dźwięków w pełni oddający szum informacyjny oraz zgiełk technicyzacji (6). Powstawanie tej muzyki nieodłącznie związane jest z nowymi technologiami, a tworzenie jej nie wymaga już żmudnej nauki gry na instrumentach, ale używania wszelkich osiągnięć elektroniki, dzięki której każdy, kto tylko ma pomysł i wiedzę, dotyczącą rozwiązań technologicznych, może być twórcą. Zafascynowanie techniką jest również widoczne w strojach fanów bawiących się na masowych imprezach, takich jak osławiona „Love Parade” w Berlinie.

Nie da się jednak ukryć, że w tym wszystkim cyberpunk nieco się rozmył, zatarły się granice i pojawiają się problemy, przy każdej próbie definicji gatunku. W Stanach Zjednoczonych zaistniał już nowy kierunek – nazwany postcyberpunkiem. Jego głównym przedstawicielem jest Neal Stephenson, ze swoimi powieściami „Diamentowy wiek” i „Zamieć”. Postcyberpunk ma w założeniu kontynuować idee nurtu, o których mówi się, że zbyt szybko się wypalił i zaczął powielać schematy. A może to po prostu sieć nie okazała się tak romantyczna, jak chciał Gibson?


Andrzej Świech     

1  F. Rottensteiner: „Science fiction - przypadek trudny, ale nie beznadziejny”, [w:] „Polonistyka”, nr 1/2000, s. 15-20.

2 Wszczepy obejmują wszystko -od wspomnianych wyżej okularów, będących połączeniem zegara, noktowizora i kilku innych gadżetów, po zestawy wszczepiające narkotyki w odpowiednich momentach lub nawet tytanowe kości.

3 Takiego sformułowania używa w swoim tekście T. Tkaczyk, „Przyswoić Chrom”, [w:] „Feniks”, nr 5/2001.

4 Co nie oznacza tylko slumsów „ziemskich”.

5 Sampler - urządzenie, które potrafi stworzyć z dowolnego fragmentu nagrania nowy instrument, którym będzie można grać tak jak np. gitarą.

6 Łukasz Badula, „Prawdziwe oblicze technokratyzmu”, http://www.ha.art.pl/muzyka/techno.html

 

 
jarpio@gmail.com     2010-03-05 15:02:02
Naprawdę interesujący tekst. Miło, że autor nawiązał do naszej rodzimej sceny, bo sam zastanawiałem się, jak to jest z CP w Polsce. Warto wiedzieć, że wśród osób lubujących się w tym klimacie jest spo

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas