poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
RAFAŁ SOLEWSKI
Doświadczenie
DL 2000, nr 12 (170)
ROBERT WILSON, „Memory/Loss”

Obiekty - Robert Wilson i Tadeusz Kantor

Dźwięk - Hans Peter Kuhn

Festiwal Tadeusza Kantora w ramach programu

Kraków 2000

Galeria Krzysztofory, grudzień 2000



Nie można mówić o sztuce, należy jej doświadczać - ogłosił w Krzysztoforach Robert Wilson.

- Doświadczaj, nie rozmyślaj, nie ograniczaj rozwagą doznań - powtórzył swoje credo amerykański mistrz sztuki czasu i przestrzeni.

- Odczuj chłód szkła, oparz się rozpaloną żarówką. Podnoś rękę powoli, by dowiedzieć się, czym jest ciężar. Nie twórz przy tym ideologii. Prawda tkwi w bezpośrednim wrażeniu. Mózg to tylko mięsień - artysta dobił ostatecznie myślicieli, nieufnych wobec doznań i uniesień.

A potem długo, zapamiętale, ze swadą i aktorską manierą mówił o swej sztuce. O przeciwstawnym skrzyżowaniu pamięci i jej utraty, uzmysławiającym wszechobecne przecięcie poziomu i pionu, podstawowej architektury wszystkiego. O poziomej strunie i w nią pionowym uderzeniu. O twardym staniu na ziemi śpiewaczki z lekkością sięgającej wysokiego C. O języku ciała, które przez mimo-wolność nie może kłamać. O zawsze poruszającej przestrzennej kompozycji.

Z czasem Bob Wilson przeszedł do wystawianej w Krzysztoforach instalacji. „Memory/ Loss” [„Pamięć/utrata”] to inspiracja listem przyjaciela artysty, pisarza Heinera Müllera, wspominającym opowieść innego mistrza lirycznej prozy Czyngiza Ajmatowa, o mongolskiej torturze. Historię o tym, jak przeznaczonych do domowej służby więźniów wkopywano w ziemię po szyję, bezradnym golono głowę i owijano ją skórą świeżo ściągniętą z szyi wielbłąda. Pozostawionym na wysuszającym słońcu, z ciasną, kurczącą się skorupą na głowie, włosy odrastały do wewnątrz, przez co tracili pamięć, stając się „mankurtami”. Idealnymi niewolnikami, którzy nie przypomną sobie dokąd mogą uciec, ani o tym, że w ogóle można uciec.

Wilson mówił o przywołaniu Kantora. Artysty z innego pokolenia i innego świata, o podobnych jednak zainteresowaniach teatrem i wielością sztuk. Mistrza poszukiwań w pamięci, rozbitej, składanej i znów rozbijanej, lecz zachowanej.

Wreszcie twórca wspomniał o sposobie istnienia dzieła. Powiedział o konieczności samotnego stawania wobec pracy. W ciszy i spokoju. A zatem wśród najlepszych towarzyszy procesu tworzenia. W spowolnionym czasie, tak cenionym przez artystę w teatrze i tak oczekiwanym przez zatracającego się w pośpiechu współczesnego człowieka. O pokrewieństwie piwnicy Krzysztoforów i wnętrza pawilonu w Wenecji, gdzie na Biennale w 1993 roku instalacja była po raz pierwszy wystawiona. O utrzymanej w Krakowie wierności wobec pierwotnej koncepcji. Także w sferze dźwięku, co potwierdził towarzyszący Wilsonowi, stały jego współpracownik, kompozytor Hans Peter Kuhn.

„Memory/Loss” wystawiona w Galerii Krzysztof ory to najpierw zaskakująca konstrukcja drogi i miejsca widza. Ciemny korytarzyk z ekranem zasłaniającym początkowo dzieło i odgradzającym je od „zwykłej” rzeczywistości. Przejście wymuszające myśl o wkraczaniu w inny świat. Wnętrze z instalacją widać po minięciu ekranu. Można oglądać je z przedsionka. Można wejść. Dzieło zaprasza, ale też budzi respekt. Niezwykła droga do wnętrza zdaje się mówić, że najlepiej poznawać samotnie, w izolacji, w nienaruszalnym przez intruzów doświadczeniu. Widać wtedy przestrzeń zamkniętą po bokach i od góry chropowatą fakturą brunatnych ścian, zbudowanych z nierówno położonej cegły. W tylnej ścianie tkwią zamknięte, proste, drewniane drzwi, będące bardziej częścią muru niż szansą na otwarcie go. To pierwsze przywołanie sztuki Tadeusza Kantora. Dno, podłogę, stanowi płaszczyzna wysuszonej, wypalonej słońcem, spękanej, martwej ziemi, oświetlonej upiornym, zielono-żółtym światłem. Z tej pustynnej połaci, po prawej stronie i daleko od wejścia, niemal w dalekim kącie pomieszczenia, wystaje jaśniej oświetlona białym, punktowym reflektorem, część ludzkiego ciała. Gładki, biały odlew nagich barków i głowy, owiniętej po oczy ciasno przylegającą, związaną rzemieniem skórą. Po lewej stronie, bliżej wejścia, nieco wyżej niż w połowie wysokości wnętrza, wisi umocowana łańcuchami do sufitu deska. Podobnie jak drzwi, surowa, uboga, znaleziona, „gotowa”, „najniższej rangi”. Deska z „Powrotu Odysa” Stanisława Wyspiańskiego, wystawionego przez Kantora w czasie wojny. Przestrzeni „Memory/Loss” towarzyszy dźwięk. Zestawione przez Hansa Pe-tera Kuhna grzmot, plusk padających kropel, szczekanie, miauczenie, dzwonienie, słowa, fragmenty jakiegoś tekstu... Rozbite, chaotyczne, nieczytelne. Nie będące muzyką ani słowem. Ale także nie obce wobec dzieła, nie neutralne.

„Mankurta” to utrata. To wysychanie ziemi, czyli upływ czasu, wraz z którym umiera pamięć, tożsamość, wolność. Drzwi, które wciąż są murem i nie wiadomo, czemu służą. To samo tylko doświadczenie bólu. Jedyne co pozostaje. Deska z „Powrotu Odysa”, to Kantora wszechprzenikające pamiętanie. Całe „ja”, choćby rozbite, to jednak istniejące w pamięci. To Penelopy pokorne w ubóstwie czekanie, ale też Odysa pewność o tym, dokąd zmierzać. Ich wiara i nadzieja, czyli wolność, ich broń do walki z czasem. To drzwi, które można otworzyć. Gubiący artykulację dźwięk i nieczytelny tekst to utrata sensu. A jednak także mgliste przypomnienie i pracowite odszukiwanie wspomnień, wrażeń i skojarzeń. Jakby zgwałcona i chora pamięć. Doświadczalnie obecna, a rozumowo niedosięgła.

„Memory/Loss” - rozbicie, zderzenie i prowokacja, czy artystyczna synteza? To drugie. Jedno z wielkich artystycznych wydarzeń.

Doświadczenie nie poddające się władzy umysłu, czy skomplikowana operacja intelektualna, pełna sensów tylko dzięki wiedzy i wytężonej pracy umysłu? Jedno i drugie. Szczególnie u Roberta Wilsona. Kokieteryjnie niechętnego wyjaśnianiu tłumacza sztuki i przewrotnie gardzącego umysłem myśliciela, który przyparty do muru broni się twierdząc, że w sztuce wszystko jest prawdą.

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas