poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANGELA MARINESCU
Wiersze
DL 2000, nr 11 (169)

Fugi postmodernistyczne (VI)

Nadjeżdża po niebie wóz, zostawił woły, szybko jedzie, trzaskając
 z szorstkich biczów osi co się wbiła
w przyrodzenie wozu i wyszła
drugą stroną,
w dole i w górze anioły, po prawej i po lewej anioły.
Panie, zabierz te anioły z drogi oszalałego wozu. zabierz je daleko,
na sam koniec świata,
zakop ich głowy w ziemi, a na powierzchni
zostaw
różowe, krągłe tyłeczki, niech je biją, drapią, obdzierają
ze skóry, niechże
i te anioły wreszcie coś poczują,
niech się zaleją łzami, niech łzy trysną z ich oczu
przez spękaną ziemię i przerodzą się
tam na dole w kwiatki anielskie łezki,
niech się śmieją, aż ziemia wypełni ich usta.

niech ich policzki zapłoną ze wstydu i niech się to okaże dopiero
gdy rozpłomieni się ziemia,
niech słyszą dźwięki, a dźwięki wypełnią ich głowy
zakopane głęboko w ziemi,
e szczurami, niech się zdradzają jak ludzie
aż nie będą się widzieć
nawzajem, ty ich, Panie, oszukuj, nieświadomych niczego,
skaż ich tylko na krańce świata, roztrzaskanych o niebo
i o ziemię.
zostaw wóz bez wołów coraz mniejszych i bardziej metafizycznych,
niech spłonie aż do podstaw
niech zniknie z nieba, niech stopi się z niebem.


Fugi postmodernistyczne (VII)

I co z tego, że pieniądze może mi ktoś ukraść, zrabować, w każdym razie
siłą mnie ich pozbawić, siłą
maleńkiego daniela corbu
siłą piwnicznej rośliny, co wyciąga
długą, zwierzęcą szyję
pośród nas, w biały dzień, siłą milutkiej mary cufa.
siłą czerwonego węża, który wpełznął
do planety wnętrza
ordynarnej spelunki, umazanej aksamitną
walutą, umazanej krwią rumu.
zapach salto mortale ze srebrnych łyżek,
jestem siostrą dzikiego murzyna co śpiewa
dziki hymn samotności.
starego murzyna, znużonego ogromem wolności,
dlatego murzyn pragnie wolności,
że wolność rozrywa mu pierś i nie może
jej nazwać, zrobić z niej użytku,
złapać jej wpół, dlatego murzyn pragnie wolności.
mary chce srebra i złota mych bladych poematów
drastycznie pragnie mary srebra i złota, a ja nie mam.
mam tylko ręce i nogi i
płuca i mózg i wątrobę i wiersze, i żołądek,
który pochłania poematy, bowiem
mogę się żywić wyłącznie wierszami,
jeśli nie podadzą mi wierszy, umrę przedwcześnie,
wygłodniała, zmęczona, odwodniona, daj mi, mary,
daj mi, maleńki danielu, miast pieniędzy
wiersze.
daj mi, marcelu, parę, którą będę mogła zniszczyć.

bowiem ta para jest trójcą.



Tłumaczyła Ewa Rossi

„Skandenberg”, Wyd. Vinea, Bukareszt 1998

ANGELA MARINESCU, ur. w 1941 r. w Aradzie. Studiowała medycynę i psychologię w Klużu. Redaktor czasopisma „Vatra”. Debiutowała tomikiem „Błękitna krew” (1969), po którym ukazały się tomiki „Wosk” (1971), „Wiersze” (1974), „Białe poematy” (1978), „Struktura nocy” (1979), „Końcowe opancerzenie” (1981), „Park” (1991).


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas