poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
HANNA KARPIŃSKA
Pozostać tłumaczką
DL 2000, nr 9/10 (167/168)

Ze wszystkich zawodów, jakie przyszło mi w życiu wykonywać, ten jest najukochańszy. Choć nigdy nie był jedyny, wiążą mnie z nim rzeczy o wiele ważniejsze niż banalna wyłączność: uczucie (pochlebiam sobie, że choć w części odwzajemnione...) i autentyczna wierność.

Mówię o zawodzie tłumaczki literatury bułgarskiej. Wąziutka specjalność, z konieczności uzupełniana pokrewnymi, najczęściej z tego samego literacko-edytorsko-translacyjnego poletka. Utyskiwanie na tę konieczność byłoby przejawem obłudy; do opisania wypływających z niej korzyści bodaj najbardziej przydatne będą takie truizmy jak rozszerzenie, wewnętrzne zdyscyplinowanie, wzbogacenie wiedzy, nabycie przydatnych nawyków i umiejętności...

Wróćmy jednak do tego najukochańszego zawodu. To rzeczywiście była miłość od pierwszego wejrzenia. Miłość trudna, nie od razu odwzajemniona; choć niemal od początku przynosząca satysfakcję. Długo musiała znosić obecność rywalki, jaką była pełnoetatowa praca w wymagającym wydawnictwie, długo musiały jej wystarczyć rzadkie kradzione popołudnia. Dużo prędzej przyszła wzajemność: docenianie wysiłków, czyjeś dobre słowo, jakaś ważna pochwała, pierwsza umowa wydawnicza, a potem następne - i co kilkanaście miesięcy kolejne tomiki na półce. Z czasem główna rywalka ograniczyła swój zasięg działania (etat przeszedł na półetat), przybyły inne, dużo mniej stałe - ni to rywalki, ni to pomocnice. Jak bowiem inaczej określić dorywcze zajęcia, polegające na cyzelowaniu języka mówionego czy doskonaleniu znajomości dalekich krajów?

Dziś z perspektywy lat okazuje się, jak złudne było przekonanie o prostocie związku przyczynowo-skutkowego, wiążącego merytoryczne i emocjonalne zaangażowanie tłumacza z wymiernymi efektami w postaci umów, nakładów itp. Co początkującego tłumacza mogła obchodzić geopolityka? I skąd mogło mu przyjść do głowy, że to właśnie od tej zmiennej damy zależą - a więc nie są dane raz na zawsze - takie pozorne oczywistości jak częsta wymiana tłumaczy, łatwość w uzyskiwaniu informacji, prasy kulturalnej, książek i słowników, wzajemne (na szczeblu międzypaństwowym!) uzgadnianie liczby przekładanych „w obie strony” książek...

Tu dygresja. Wielką zasługą czołowych oficyn wydawniczych i czołowych tłumaczy bułgarskiej literatury pozostaje fakt, że te „oczywistości” zdołali wykorzystać do udostępnienia polskiemu czytelnikowi w olbrzymiej większości cennych i wartościowych (choć nie zawsze najlepiej widzianych przez bardziej dogmatycznie nastawioną drugą stronę) pozycji. Nie mówię o sobie - nie przyszło mi osobiście walczyć o żadną kontrowersyjną książkę ani sztukę teatralną. Przekład „Objazdu” źle wówczas w ojczyźnie widzianej Błagi Dimitrowej (mój translatorski debiut) wykonałam na propozycję wydawcy, którym był Państwowy Instytut Wydawniczy.

Wróćmy jednak do tego najukochańszego zawodu... Czy w ogóle istnieje on nadal? Czy można mówić o zawodzie tłumacza literatury bułgarskiej? Ta zmienna dama, o której przed chwilą była mowa, sprawiła, że nasze skromne ilościowo grono działa dziś na znacznie szerszym niż dawniej polu. Jesteśmy nie tylko tłumaczami (także popularyzatorami i badaczami), nie tylko literatury (także słowa żywego i tekstów publicystycznych, naukowych, a nawet prawniczych czy technicznych) i nie tylko bułgarskiej (także innojęzycznej). Dobrze to czy źle? Powiem za siebie: nie mam poczucia zdrady i cieszę się z każdej pracy, którą jestem w stanie wykonać. Czasem tylko tęsknię za moim najukochańszym zawodem, bo - choć sama jestem mu wierna - rzadko jesteśmy razem...

Na koniec słówko na temat tytułu. Jest ono skromnym wyrazem nadziei i pragnień osoby, która kiedyś słowami „Zostać tłumaczką” opatrzyła tekścik podsumowujący drogę do swojego wymarzonego zawodu.

Hanna Karpińska


Tłumacze numeru DL 2000, nr 9/10 (167/168):

HANNA KARPIŃSKA - tłumaczka wielu bułgarskich opowiadań, powieści (m. innymi: „Objazd” Błagi Dimitrowej, „Alcybiades Wielki” Wery Mutaficziewej i „Prochowe abecadło” Jordana Radiczkowa) oraz dwudziestu sztuk teatralnych. Współpracuje z miesięcznikami: „Dialog” i „Twórczość”.

MAŁGORZATA WNUK - literaturoznawca, pracownik Instytutu Filologii Słowiańskiej UJ. Autorka prac poświęconych twórczości pisarzy bułgarskich okresu międzywojennego.

CELINA JUDA- literaturoznawca, pracownik Instytutu Filologii Słowiańskiej UJ. Autorka książki „Literatura w stanie podejrzenia” (1992) i publikacji na temat współczesnej literatury bułgarskiej.

KALINA BACHNEWA - lektor języka bułgarskiego w Instytucie Filologii Słowiańskiej UJ. Pracownik naukowy Uniwersytetu Sofijskiego, autorka wielu publikacji poświęconych literaturze polskiej. Przetłumaczyła na język bułgarski, m.in. dramaty Witkacego.

ELŻBIETA SOLAK (ur. 1962 r.), językoznawca, pracownik Instytutu Filologii Słowiańskiej UJ i Katedry Slawistyki UAM w Poznaniu. Autorka książki „Nowobułgarska Biblia i jej język” (1997).

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas