poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
HANNA KARPIŃSKA
Bułgarskie czasopisma literackie
DL 2000, nr 9/10 (167/168)

Na bułgarskim rynku periodyków literackich panuje stały ruch. Znikają jedne pisma, pojawiają się nowe. Z przyczyn finansowych zakończył życie miesięcznik „Letopisi” (dawniej „Septemwri”). Stosunkowo nowym (obecnie trzyletnim) czasopismem literackim jest „Byłgarski mesecznik”, nieco dłużej wychodzi cieszący się również sporą popularnością tygodnik „Literaturen westnik”. wśród powstałych w ostatnich latach czasopism jest jednak również wiele efemeryd i nikt chyba nie może z całą pewnością powiedzieć, jak dokładnie przedstawia się aktualna sytuacja na tym rynku. Dodajmy, że informacja docierająca do Polski jest nader uboga, stąd jakiekolwiek przeglądy bułgarskiego czasopiśmiennictwa kulturalno-literackiego mogą ukazywać tylko skromne fragmenty całościowego obrazu...

Z „dawnych” periodyków wciąż jeszcze jest obecny na rynku bardzo zasłużony dla prezentacji literatury bułgarskiej, a także obcojęzycznej „Sywremennik” oraz nastawiony na literaturę rodzinną „Płamyk”, ukazujący się nieprzerwanie od 1957 roku, a kontynuujący tradycję pisma o tym samym tytule, wydawanego w latach 1924-25 przez znanego i w Polsce poetę Geo Milewa. Pismo stawia sobie ambitne zadanie nie tylko odzwierciedlania najważniejszych tendencji literackich, lecz również promowania młodych talentów, zwłaszcza poetyckich, co polega m.in. na wydawaniu debiutanckich - i nie tylko - tomików. Konieczna w tej sytuacji „kuracja odchudzająca” sprawia, że miesięcznik ukazuje się ze sporym opóźnieniem i że niemal regułą stały się w nim podwójne (nominalnie, nie objętościowo!) numery. I tak np. numer 3/4 z 1999 roku wyszedł bodaj dopiero na wiosnę roku następnego.

Ciekawy artykuł „Jaka powinna być literatura bułgarska” zamieścił w nim pisarz i teoretyk literatury Rumen Stojanow. Autor nie udziela odpowiedzi na postawione w tytule pytanie - już na wstępie zresztą zastrzega, że nie jest to możliwe. Jego uwaga skupia się wokół roli, jaką w każdej literaturze odgrywają pierwiastki narodowe i ponadnarodowe (kosmopolityczne), a także sposobu, w jaki są one postrzegane. Stojanow wykorzystuje własne doświadczenia: kilkunastoletni pobyt za granicą odbyte tamże studia, obcojęzyczne publikacje.

Twórczy charakter zarówno literackiego nacjonalizmu, jak i literackiego kosmopolityzmu - traktowanych jako pojęcia obiektywne i nienacechowane emocjonalnie - może się przejawić jego zdaniem wówczas, gdy zachodzi ich wzajemne uzupełnianie i wzbogacanie, a nawet przenikanie. Nie można więc, jak czynią to niektórzy rodzimi egzegeci, rozpatrywać tego problemu na zasadzie „albo-albo”, jako że tylko przeciwstawna jej zasada „i-i” umożliwia powstawanie mądrej, głęboko prawdziwej literatury.

Interesująco współbrzmi z rozważaniami Stojanowa artykuł, jaki we wspomnianym już tygodniku „Literaturen westnik” (nr 25 z 28 VI - 4 VII 2000) zamieścił pod tytułem „Wyobrażanie poprzez literaturę” Waleri Stefanów. Jest to właściwie tekst referatu, wygłoszonego wiosną tego roku na konferencji w macedońskim Ochrydzie. Autor zajmuje się nie-prostym problemem bułgarsko-macedońskich kontaktów literackich. Tematem artykułu są procesy tworzenia historii literatur narodowych i rola, jaką w tym kontekście odgrywają ideowe postawy ich autorów.

Tacy dziewiętnasto- i dwudziestowieczni pisarze jak Rajko Żinzifow, bracia Miładinowowie czy Nikoła Wapcarow są zarówno w Bułgarii, jak i w Macedonii traktowani jako pisarze rodzimi. Dzieje się tak na podstawie trojakich kryteriów: pochodzenia, traktowanego po prostu jako miejsce urodzenia (tyle że wtedy np. Ionesco byłby pisarzem wyłącznie rumuńskim, a Canetti - bułgarskim), bezpośredniej deklaracji pisarza (cóż jednak począć t faktem, że jednakowo brzmiące w obydwu językach słowo „Makedonec”, będące dla obywatela Macedonii określeniem jego przynależności narodowej, dla Bułgara jest nadal nazwą precyzującą rejon pochodzenia?) i wreszcie swobodnej interpretacji tych czy innych faktów.

O ile w toku autorskich rozważań Stefanowa daje się chwilami mniej lub bardziej wyraźnie zauważyć tzw. „bułgarski punkt widzenia”, o tyle trudno odmówić obiektywizmu jego końcowym wnioskom. Stwierdza on, że ludzie pióra, nie mający przecież obowiązku obsługiwania wyłącznie i za wszelką cenę „wszechobecnej historycznej państwowotwórczej transcendencji”, powinni jak najprędzej odżegnać się od używania rejestrów agresywnej ideologii; wzywa też badaczy do szukania odpowiedzi na pytanie, jakie są realne efekty zjawiska „pokrywania się map” i do porzucenia czynności zmierzających do ich rozgraniczania lub zacierania. Zamiast autorytatywnie przypisywać nazwiska poszczególnych pisarzy do jednej albo drugiej literatury, warto zastanowić się, w jaki sposób ich twórczość przyczynia się do tworzenia tej czy innej tożsamości narodowej; skoro zaś istnieją pokrewne i wręcz pokrywające się terytoria duchowe, które obie literatury uznają za swoje, należy to po prostu uznać i pogodzić się z faktem, że literatura poza tożsamością narodową tworzy jeszcze szeroki wachlarz innego rodzaju tożsamości. „Oznacza to - kończy swój artykuł Stefanów - że zamiast intensyfikowania różnic można osiągnąć nie aż tak trudną wzajemną przekładalność wartości”.

Wróćmy do problemów nurtujących literaturę bułgarską. Aż dwa teksty poświęca jej w piśmie „Demokraticzeski pregled” (nr 43 z wiosny 2000 r.) jeden z „młodych gniewnych” bułgarskiej poezji i krytyki - Jordan Eftimow. Ich szersze omówienie wraz z prezentacją tego bardzo interesującego, nie tylko zresztą literackiego czasopisma znaleźć można w 10. tegorocznym numerze „Twórczości”. Tu odnotujmy tylko, że - skrótowo rzecz ujmując - Eftimow nie zostawia na rodzimej literaturze suchej nitki. Swój artykuł „Szlak kwaśnego mleka - literatura bułgarska w przedostatnim roku stulecia” rozpoczyna od przypomnienia produkcji literackiej roku 1899, by stwierdzić: „W sto lat później nie jesteśmy w stanie pochwalić się niczym lepszym”. Jako przykład podaje m.in. nagrodzoną przez fundację „Balkanica” (fundacja ta promuje literatury siedmiu krajów Półwyspu Bałkańskiego) powieść Antona Donczewa „Rycerz”, którą określa jako „typową dla stanu naszej literatury, a mianowicie wskazującą, jak bardzo pozostaje ona w niewoli ideologii narodowej - czyli, inaczej mówiąc, w XIX wieku. Tymczasem dzisiejszy świat jest postmodernistyczny, gdyż władają nim oświeceniowe wartości uniwersalnego ducha”. Nic dziwnego, że jeden z ustępów omawianego artykułu autor opatrzył tytułem „Sto zmarnowanych lat”.

I jeszcze słówko informacji o niektórych nowych tytułach.

Niecały rok temu ukazały się pierwsze numery dwóch czasopism „Atelier” (z podtytułem: „Piśmiennictwo bułgarskie. Dwutygodnik poświęcony literaturze pięknej”) i „P.S.” (tu podtytuł brzmi: „Czasopismo poświęcone kobiecej duchowości i integracji obydwu płci” -nastawione, jak głosi redakcyjny program, również na literaturę!). Latem tego roku pojawił się kolejny tytuł. Ljuben Bumbałow i Artur Benbasat przystąpili do wydawania miesięcznika „Kritika”, nawiązującego również w swoim programie do tak samo zatytułowanego pisma, wydawanego w roku 1891 przez wybitnego literata Krystio Krystewa. Wśród członków komitetu redakcyjnego znaleźć można tak wybitne osoby jak Milena Canewa czy Nadeżda Drągowa. A i zawartość zapowiada się interesująco, jeśli sądzić choćby po tytułach działów: „Bułgarska spuścizna krytycznoliteracka”, „Portrety i analizy”, „Światowa humanistyka”, nawet „Lektury słowiańskie”.

Pozostaje wyrazić nadzieję, że nie będziemy mieć do czynienia z kolejnymi efemerydami!

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas