poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
NIKOŁAJ KYNCZEW
Wiersze
DL 2000, nr 9/10 (167/168)

Szron

Oto jak rozkwita twoje krystaliczne wnętrze:
światłem wewnętrznym rozkwita.

Oślepiony tobą, nie mogę cię dostrzec.

Wyławiam tylko uchem w milknących dźwiękach,
że z upływem czasu rzeka bieg wstrzymuje.

Nie ma nic strasznego, to więcej niż nicość...

Szkielet wróbla zawsze odlatuje z drzewa,
kiedy wróbel jeszcze na gałęzi.


Wrzesień

Każda stracona możliwość nie widzi sensu
powracania.

Nawet rzucone w górę jabłko Newtona, i ono?

I ono, nie tylko dzikość jest niepodatna na słowa.

Zresztą świat jest w takim ruchu, że nie można
związać końca z końcem.

Ktoś jednak ma tu nadmiar sił pierwotnych...
Jest wrzesień, od starca zalatuje młodym winem.


Zawsze proszę o przebaczenie

Pokój oddycha otwartymi oknami
i, wydychając mnie, staje się pusty.

Nieludzka to praca, gdy coś obmyślając,
trzeba ołówkowi przegryźć gardło.

Albo przelać niewinny atrament
własnego pióra, któremu tchu brakło.

Zawsze proszę o przebaczenie
w świecie ładu otwartym na oścież.

Nigdy jednak nie został mi dany odpust:
wieczność nie jest dniem pracy Boga.


Zagłada

Słońce oprze się swoim odwiecznym burzom.

Wieża miejskiego zegara przetrwa jeszcze
długie lata świecąc nocami okiem cyferblatu.

I tylko w świetle jest ocalenie świata.

Wiara także nie poddaje się łatwo zagładzie:
kościół krzyżem na ziemię do modlitwy pada.


Szpak

Nawet zmierzając drogą do miasta, stróż
nosi w głowie winnicę i czujnie stara się
spostrzec, kogo widać lub kogo nie widać.

Jedynie szpak z wysoka pogwizduje,
szydząc sobie do woli: ej, co to znaczy
być ze wsi, nie będąc człowiekiem wójta!


Jeśli

Wszystko jakoś trzyma się w życiu
i moje życie do przodu kuśtyka
i dlatego nigdy mi nie wierz,
jeśli cię kiedyś spotkam i powiem,
że nogi mnie nie chcą już nosić...

Ale choćbym wtedy milczał, zajęty
najwyższym celem ziemskiego bytu,
wszystko może runąć w jednej chwili,
jeśli anioł stróż cię spotka i powie,
że skrzydła nie chcą go już nosić...


Bal niewinnych

Oskarżenie, że nie napisałeś ody,
dało ci powód do napisania ballady.

Wierzy się prawdzie, nie dając jej wiary,
przysięgę też się składa, nie czyniąc znaku krzyża.

Tylko ktoś z piekła rodem zbuduje w tunelu dworzec.

Wiadomo z ilu ciemności składa się ciemność.
I dobrze widać z ilu jasności jest jasność:

więc kołuj z jasności, zostawszy balladą,
Balu Niewinnych w Pałacu Sądu!


Czas wyżej

Jesienią pięćdziesiątego szóstego
jestem tam, gdzie nadal stoję:

dwudziestoletni marynarze
podczas manewrów skaczą.

W tym rytmie skaczą w morzu
fruwające z radości delfiny.

A mnie mylą się kroki z bólu,
kiedy pomyślę, kto jak skacze:

delfin z wody do wody,
człowiek z ziemi do ziemi.



Tłumaczył WOJCIECH GAŁĄZKA

NIKOŁAJ KYNCZEW urodził się w 1936 roku we wsi Biała Woda, w okręgu Plewen. Studiował filologię bułgarską na Uniwersytecie Sofijskim. Od 1957 zaczyna publikować własne utwory poetyckie i przekłady poezji. Pierwszy tomik jego wierszy „Prisystwie” („Obecność”) ukazał się w 1965 roku, a w 1968 kolejny – „Kołkoto sinapeneto zyrno” („Niczym ziarno gorczycy”). Polski wybór jego wierszy wydany w 1981 przez Wydawnictwo Literackie ukazał się pod takim właśnie tytułem. W latach 1968-1980 był objęty zakazem publikowania. Przez ostatnie dwadzieścia lat opublikował wiele tomików poezji i antologii poetyckich innych narodów (m. in. antologię „Trzech poetów polskich” z wierszami Miłosza, Herberta i Zagajewskiego) oraz liczne przekłady poetyckie (m. in. Kennetha White'a, Ezry Pounda, e.e. cummingsa, Andre du Boucheta i Henriego Michaux).

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas