poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
KONSTANTIN PAWŁOW
Wiersze
DL 2000, nr 9/10 (167/168)

Wywiad w brzuchu wieloryba

- Gdzie Pan był-
pytają mnie –
ponad trzydzieści lat?

-W brzuchu Wieloryba.
Chyba widać,
Wolne żarty...

- Jak się Panu wiodło –
pytają mnie -
ponad trzydzieści lat w jego trzewiach?

- To też wiadomo –
grałem w karty
z tym hazardzistą... biblijnym Jonaszem.

- Przecież Jonaszowi się udało –
przekrzykują mnie-
a Pan na co czeka –
pytają.

- Jonaszowi się udało –
Bóg go wykupił,
a za mnie diabeł nie dał złamanego grosza.

- Było Panu ciężko
- pytają -
przez tyle lat?

- Jeszcze jak,
ale zrobiło się nudno –
paliłem i milczałem,
milczałem i paliłem...

- Jakie ma Pan plany na przyszłość –
pytają-
na następne trzydzieści lat?

- O mnie chodzi?
Nie mam pojęcia,
ale nie wątpię, że Wieloryb
przez trzydzieści lat
będzie zajęty wypluwaniem niedopałków
zatruwając wody oceanu.


Ktoś powiedział brawo

Nasz opór?
Gra erotyczna!
(Mocujemy się lubieżnie
oddajemy dobrowolnie,
jęcząc, że jesteśmy gwałceni.)

Witaj Czasie! -
Nadeszła pora by spieniężyć nasze rany.
Wstyd nie istnieje - jesteśmy nadzy – sami zobaczcie –
pokąsana szyja
spuchnięte wargi
poszczypane pośladki
podziurawiony pancerz
(nie od miecza).
Ślady Bitwy

I jeszcze za to płacą!

...No to ustalmy:
To co robiliśmy
i co nam zrobiono
było kwestią Tego Samego Honoru
(A niech to!)
Wstyd nie istnieje - jesteśmy nadzy – sami zobaczcie.
Jeśli trzeba
(mowa o Czasie)
jeszcze raz zdobędziemy się na ten wyczyn...

- Brawo!


Przed piątym aktem

Obrzydła mi ta niepisana sztuka.
A szczególnie - grana w niej rola.
Niech mój znienawidzony dubler
zagra ostatni akt
(razem z epilogiem).
Kwiatami, jajkami, klęską, sukcesem
(i pośmiertną sławą!) –
podzielimy się.
(Cztery do jednego.)


Lekki gniew



Ja (już?) stary

Ale: brzydki (w zasadzie!)

Moja ręka (po dziś dzień)

nie zna dotyku rękawiczki

(głowa): czapka: nigdy!

Buty (jeden)

podarowałem jednorękiemu bosemu.

Ale sprawię sobie parę.

Nie parę, tylko pół pary

rękawiczek (skórkowe)

aby spoliczkować

(tłum) indywidualistów

pożal się Boże młodzieniaszków

(pielęgnujących ślady po trądziku)

kochanków (mojej byłej) Prawdy





Teatralna odezwa




Pora byśmy odeszli my starzy aktorzy

Jedni i drudzy

Z powodu nadmiaru autocytatów -

„Przypominasz sobie jak cię zabiłem?”

„Pamiętasz jak mnie zabiłeś!”

Morderstwo zamienia się w teatr:

dopuszcza się do głosu nieboszczyka,

Ale!

bez inwektyw pod adresem zabójcy.

Takiej sztuki nam nie potrzeba.

Dlatego apeluję:

Negatywni bohaterowie

niech okażą litość

pozytywnym współbraciom.

Nie ma co wybrzydzać

w kwestii Wynagrodzenia

A w ogóle

teatr już nie jest nasz

Sami wynieśmy nasze zwłoki. -

I jedni, i drudzy

Żadnych łez,

i żadnych teatralnych gestów.

Żegnajcie.





Bułgaria 13




Trzynaście wieków -

Trzynastu braci. Najmłodszy -

Ojcobójca.


KONSTANTIN PAWŁOW urodził się w 1933 roku. Debiutował w 1960 roku tomikiem zatytułowanym „Satiri” („Satyry”). Po pięciu latach ukazał się następny zbiorek „Stichowe” („Wiersze”). Później na kilkanaście lat zniknął z oficjalnego obiegu literackiego. Nieobecność poety, którego wiersze kursowały w maszynopisach (oficjalne nakłady maksymalnie ograniczano) tłumaczono znikomą wartością jego poezji. Znaczna część krytyki przekonywała, że nie ma sensu traktować poważnie twórczości, która przygarnia „zwierzęta, pasożyty, owady, psy, świnki, konie, pająki, muchy, pchły, ryby itd. A trudno w niej dostrzec człowieka, naszego współczesnego bohatera, Bułgara!... Zasadne staje się więc pytanie: komu jest potrzebna taka poezja?”

Pawłów został odrzucony przez oficjalne kręgi opiniotwórcze również z tego powodu, że kontestował ofiarowane przez władzę swobody poodwilżowe. Domagał się rzetelnego, nie pozornego rozrachunku z praktykami stalinowskiego modelu kultury. Poważnie potraktował obietnice przywrócenia wolności słowa, rehabilitacji spostponowanej przez gorliwych tropicieli formalizmu rodzimej tradycji, czy wreszcie prawa do eksperymentu awangardowego.

Credo artystyczne Pawłowa konstytuują cztery filary: lapidarność, powściągliwość, dystans i ironia. Ten wybór z góry skazywał poetę na klęskę, bo lansowany wzorzec pisarza w realiach bułgarskich zdegradował i bezwzględnie odrzucił „ascetycznego” i „metafizycznego hazardzistę”.

Pawłów wrócił do oficjalnego obiegu wydawniczego w 1983 roku. Wtedy wyszły „Stari neszta” („Stare rzeczy”). Następnie, w 1989 ukazał się zbiorek „Pojawjane. Stichowe” („Pojawienie się. Wiersze”). W latach dziewięćdziesiątych opublikował jeszcze dwa tomiki: „Agonijo sladka” („Agonia słodka”) - 1991 i w rok później – „Ubijstwo na spjaszt czowek. Stichowe” („Zabójstwo śpiącego człowieka. Wiersze”).


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas