poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Camera obscura [DL 2001, nr 11/12 (181/182)]
Janusz Tazbir („Nowe Książki” nr 8) pisze, że minęły na szczęście czasy, kiedy obowiązywała metoda marksistowska, a stosując ją Adam Ważyk „dopatrywał się związków pomiędzy kryzysem zbożowym a... pesymizmem »Sonetów krymskich«”. Marksiści wypisywali wiele głupstw, ale ten akurat przykład należy włożyć między bajki. A początek tej bajce dał niechcący Adam Schaff, pisząc w swoim „Wstępie do teorii marksizmu” (1947, III, 2), że wulgaryzowaniem marksizmu byłoby np. „wyjaśnianie »Pana Tadeusza« podwyżką cen zboża na Litwie”. (hm)

Marian Stępień przypominając „Nieznany wiersz Mariana Hemara o klęsce wrześniowej 1939 r.” („Po ziemi”, nr 14), tj. utwór zatytułowany „Do generała”, pisze, że ani w zagranicznych, ani w krajowych wydaniach wierszy Hemara go nie znalazł. Nie wszystkie zbiory - widać - przeglądał, bo wiersz ten figuruje w tomie „Kiedy znów zakwitną białe bzy” (Wydawnictwo Literackie, Kraków 1991, s. 105-107), opracowanym przez Tadeusza Szymańskiego. (hm)

Przyzwyczailiśmy się do tego, że hetmanowi Żółkiewskiemu przez roztargnienie nadaje się imię redaktora „Kuźnicy”, nazywając go Stefanem. W książce Marii Hirszowicz „Pułapki zaangażowania” pojawił się błąd odwrotny; czytamy tu, że wśród uczonych autorów sławiących pracę Stalina o językoznawstwie znalazł się również Stanisław Żółkiewski (s. 128), jakkolwiek na sąsiednich stronach występuje on z właściwym swoim imieniem. (hm)

„Żeby przypomnieć bodaj Słonimskiego: quousque będziemy tolerować tę pluskwę” - pisze w liście do „Tygodnika Powszechnego” (nr 41) Ignacy Rutkiewicz. Przypomnieć tu jednak trzeba nie Słonimskiego, lecz Boya, bo z jego „Słówek” ten cytat (niedokładny) pochodzi. (hm)

Zygmunt Kałużyński („Polityka” nr 42) ma za złe Andrzejowi Wajdzie, że „prawiczka Tadeusza” przemienił samowolnie w kochanka Telimeny. Widocznie nie przeczytał dokładnie „Pana Tadeusza”, bo ze wzmianki o kluczu i kartce w ks. VII, a potem z wyrzutów Sędziego w ks. VIII wynika wyraźnie, że Telimena i Tadeusz mieli z sobą nocną schadzkę. A chyba nie spędzili jej na rozmowie o „niebach krajów włoskich” i „Cezarów ogrodach”. Zresztą sama Telimena w ks. V twierdzi, że Tadeusz zawdzięcza jej „pierwsze miłości słodycze” i ma już wobec niej „obowiązki”. (hm)

Piotr Wierzbicki dawno chyba czytał „Lalkę”, skoro twierdzi („Gazeta Wyborcza” - Magazyn, s. 39), że Wokulskiego ciągnęła do Rosji „szansa wielkiej kariery”. Tymczasem bohater powieści Prusa trafił tu jako zesłaniec za udział w ruchu konspiracyjnym przed r. 1863. (hm)

„»Mateusza Bigdy« nie przeczytam nigdy” - pisał kiedyś Jerzy Paczkowski. Powieści tej nie czytał także Jacek Głomb, dyrektor teatru w Legnicy, skoro w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” (nr 238) mówi, że Juliusz Kaden Bandrowski napisał dramat na podstawie życiorysu Wincentego Witosa. (hm)

Ze zdumieniem i przykrością czytamy w artykule Renaty Gorczyńskiej „Giedroyc literacki” umieszczonym w książce zbiorowej „Jerzy Giedroyc. Redaktor, polityk, człowiek” (s. 81) o jego awersji do Iwaszkiewicza, „głównie jako prezesa ZLP i sykofanta”. Nie wiadomo, czy określenie „sykofant” przejęła Gorczyńska od Giedroycia, czy sama je wprowadziła, w każdym razie trzeba powiedzieć, że wśród różnych oskarżeń wysuwanych wobec tego pisarza, absurdalny zarzut zawodowego donosicielstwa połączonego z szantażem (a takie jest znaczenie wyrazu „sykofant”) - nigdy się nie pojawił. (hm)

Jagienka Wilczak („Polityka” nr 44) przytacza opinię socjologa, Henryka Pietrzaka, że o triumfalnym come back politycznym Edwarda Brzozowskiego zadecydowały „resentymenty a nie poglądy polityczne wyborców: kiedy rządził w Dębicy, żyło się lepiej”. Z kolei Piotr Gruszczyński („Tygodnik Powszechny” nr 44) chwali teatr niemiecki za to, że nie propaguje „postaw resentymentalnych wobec NRD”. Oboje autorów (i nie tylko oni) nie rozumieją jak widać znaczenia wyrazu „resentyment”, wydaje im się, że oznacza on sentyment zwrócony do przeszłości; a przecież „resentyment” to coś wręcz przeciwnego: uczucie urazy, niechętną pamięć doznanych krzywd. (hm)

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas