poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Camera obscura [DL 2000, nr 4/5 (162/163)]


Wbrew temu, co napisała „Camera obscura” (nr 2/3), zapis z XVI w. „canonicus Cracoviensis, natione Polonus, gente Ruthenus origine ludaeus” jest autentyczny i przytoczył go Stanisław Kot w szkicu „Świadomość narodowa w Polsce w XVI-XVII w.” („Kwartalnik Historyczny” 1938). Na tę omyłkę kamerzysty zwrócił uwagę dr Adam Wierciński. (hm)

Agnieszka Kublik i Monika Olejnik rozmawiając z Markiem Borowskim („Gazeta Wyborcza” nr 36) twierdzą, że określenie „republika kolesiów” ukuł jakiś polityk z AWS. Tymczasem jest to powtórzenie znanego tytułu książki francuskiego publicysty Roberta de Jouvenel „La Republique des camerades” (1913), która w okresie międzywojennym ukazała się w przekładzie polskim pt. „Rzeczpospolita koleżków”. (hm)

W felietonie „Przysłowia, cytaty, sentencje” („Gazeta Wyborcza” nr 48) Sławomir Mrożek pisze: „Słowniczku mój, a leć, a piej” - powiedział Adam Asnyk. Trudno dostrzec w tej gafie jakiś efekt komiczny, więc trzeba przypomnieć, że znakomitego autora zawiodła pamięć - to początek wiersza Mickiewicza do Bohdana Zaleskiego.

Mickiewicz jest poszkodowany także w artykule „Joanna neurasteniczka” („Polityka” nr 9) Zygmunta Kałużyńskiego, który wywłaszcza go tu z przekładu „Darczanki” Woltera, przypisując go Trembeckiemu.

Komentarz nie jest sztuką łatwą ani małą... W liście do Józefa Wittlina z 7 II 1961 umieszczonym teraz w wyborze „Listów” pod redakcją Barbary Toruńczyk, Jerzy Stempowski pisze iż przebywając kiedyś w Paryżu, miał wrażenie, że nie potrafi go opuścić i pozostanie tam na zawsze, „Jak Antoni Potocki i Karol Brzozowski” (s. 187). Zdanie to opatrzone zostało przypiskiem, że Potocki to autor „Polskiej literatury współczesnej”, a Karol Brzozowski to „poeta, działacz emigracyjny w Turcji 1855 - 83, wicekonsul w Syrii 1880” (s. 214). Komentator, podając szczegóły akurat w tym kontekście niepotrzebne, nie dostrzegł, że Stempowski aż trzykrotnie w jednym zdaniu się pomylił: Antoni Potocki tuż przed wybuchem II wojny światowej wrócił po blisko czterdziestu latach pobytu w Paryżu do Warszawy i tu zmarł 5 października 1939. A Karol Brzozowski był w Paryżu tylko krótko w r. 1856; Stempowski miał na myśli najpewniej jego syna, także poetę, Wincentego Korab-Brzozowskiego, który ok. r. 1904 wyjechał do Paryża i przebywał tam na przemian we Francji i Syrii. Ale i tu Stempowski rozminął się faktami: ok. r. 1935 Wincenty Brzozowski wrócił do kraju i zmarł w Warszawie w kwietniu 1941. Przy okazji dodajmy, że pomylił się również Stempowski, przypisując Wolterowi opinię o czyimś dwuwierszu: „To dobre, ale za długie” (s. 113). Za autora tego powiedzenia uchodzi Antoine de Rivarol. (hm)

W starannym komentarzu Pawła Kądzieli do nowego wydania „Dzienników i wspomnień” Anny Iwaszkiewiczowej każdy, nawet najbardziej znany zwrot obcojęzyczny został przetłumaczony. Bez przekładu pozostał tylko wtręt francuski w zdaniach: „Zawsze mnie dziwi i irytuje, że Karol (Szymanowski) nie rozumie, że łatwe powodzenie nie jest powodzeniem. Zdawałoby się, że nie ma większej verité de la falisse” (s. 295). I nic dziwnego, że nie został przetłumaczony. Bo w języku francuskim nie ma słowa „la falisse”. Skąd się to wzięło? Ktoś źle odczytał w rękopisie Iwaszkiewiczowej zwrot „verité de La Palice” (może autorka napisała nieściśle : La Palisse), oznaczający – wręcz naiwne oczywistości (od piosenki o francuskim dowódcy tego nazwiska z XV w., zawierającej wyrażenia tego rodzaju). (hm)

Pomylił się Roman Pawłowski („Gazeta Wyborcza” nr 65) mówiąc, że Słowacki pojechał do Poznania w czasie powstania listopadowego. (hm)

„Ile lat miała Sobańska na Krymie, kiedy towarzyszył jej, chyba nie tylko w dzień, na przemian Witt i Mickiewicz. Może ktoś biegły w datach, acz niechętnie, mi to podpowie” – pisze Jan Kott („Plus - Minus” nr 10). Do niechęci nie ma powodu, a wyszukać datę nie tak trudno: według „Złotej księgi szlachty polskiej” Żychlińskiego Sobańska urodziła się w r. 1796, ale brat jej Adam Rzewuski twierdził, ze była od niego o trzy lata starsza, tzn. że przyszła na świat w r. 1793. W czasie romansu z Mickiewiczem miała więc albo lat 29 albo 32. (hm)

Z Kroniki w „Dialogu” (nr 2, s. 180) można się dowiedzieć, że Janusz Wiśniewski wystawił w Meiningen widowisko oparte na sztuce Karola Wojtyły „Brat naszego Boga”, które nosi tytuł „Ecce homo”, zaczerpnięty z Nietzschego. Czyżby w redakcji „Dialogu” nie wiedziano, że to słowa Piłata o Chrystusie z Ewangelii św. Jana, a Nietzsche użył ich potem prowokacyjnie jako tytułu dla swego autobiograficznego (i autogloryfikacyjnego) utworu? (hm)

»Rewelacją dla wielbicieli Boya-Żeleńskiego – mówi prezes Wydawnictwa „Iskry” Wiesław Uchański (Aneks „Trybuny” nr 95) – staną się jego „Perspektywy czasu”. Jest to kupiony przez naszą firmę maszynopis felietonów, które stały się kanwą jego wykładów na Uniwersytecie Lwowskim«. Nic podobnego. Kamerzysta oglądał ten maszynopis przed aukcją: jest to wybór artykułów, recenzji teatralnych i felietonów Boya z całej już drukowanej jego twórczości. Wszystkie one są więc jego czytelnikom dobrze znane i z wykładami lwowskimi nie mają nic wspólnego. (hm)

Recenzent „Nowych Książek” (nr 4) podpisujący się literami A.T. zarzuca Ryszardowi Knapińskiemu, autorowi książki „Titulus Ecclesiae”, że pisząc o kulcie Michała Archanioła w Polsce, nie nadmienił, iż Słowacki w „Horsztyńskim” „skupia uwagę na postaci Michała Kossakowskiego”. Ale główny bohater tego dramatu ma na imię nie Michał, lecz Szczęsny, a historycznym prototypem jego ojca, Hetmana był Szymon Kossakowski. (hm)

Andrzejewski? „Trudno znaleźć głupszego człowieka”. Jan Kott? „Gówniarz”. Kazimierz Brandys? „Świnia”. Wszystko to w wywiadzie, który Gustaw Herling Grudziński udzielił „Gazecie Wyborczej” (nr 10). W tymże wywiadzie przypomina on (nie po raz pierwszy zresztą?) rzeczywiście oburzającą opinię Jana Kotta o zbrodni katyńskiej. Rzecz tylko w tym, że ta opinia sprzed pół wieku - była wypowiedziana w rozmowie prywatnej... Czy to lojalnie donosić o niej w prasie i to po tylu latach. „Chamiejemy” – jak powiedział w swym jednozdaniowym kazaniu ks. Mieczysław Maliński. (hm)

Dziwne wyobrażenie o dyskrecji przejawił Janusz Degler w szkicu „Witkacego perypetie z cenzurą” (w księdze pamiątkowej „Muzy i Hestia” dedykowanej prof. Ludwice Ślękowej): w tekście napisał ,że w r. 1957 oddanie na przemiał książki zbiorowej „Stanisław Ignacy Witkiewicz. Człowiek i twórca” zaproponował w swej superrecenzji wydawniczej „krytyk M., znany ze swych ortodoksyjnych marksistowskich poglądów”. Na tejże samej jednak stronie (244) umieścił Degler przypisek informujący, że był to Ryszard Matuszewski... (hm)

W „Elementarzu księdza Twardowskiego” znalazł się m.in. żartobliwy „Nagrobek”: „Pan Guzik pojął za żonę pannę Pętelkę,/ po jej śmierci wziął jej siostrę rodzoną/ gdy wszyscy zmarli/ na grobie pisali/ tu leży pan Guzik między Pętelkami. Boże zmiłuj się nad nami” (s. 159). Stary to jednak koncept: Ambroży Grabowski w swych „Wspomnieniach” (t. II, s. 365) zapisał taki rzekomy „nagrobek guzikarza, pochowanego między grobami żony i córki swej”: „Tu leży guzik między dwiema pętelkami, Panie Boże racz się zmiłować nad nami”. (hm)


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas