poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
WILLIAM BLAKE
Vala
DL 2000, nr 4/5 (162/163)


Noc Pierwsza

Oto Pieśń Sędziwej Matki, która wstrząsnęła gniewnym niebem
Słyszącym marsz donośny krzepkiego bohaterskiego Wiersza,
Zebranego w szyku bojowym na dzień Intelektualnej Bitwy.
Niebiosa chwieją się, poruszył dreszcz ziemię, a góry
Z wszelkim lasem, potokiem i doliną, zawodzą w posępnej trwodze.

Czterech Mocarzy jest w każdym człowieku; Jedność Doskonała
Istnieć może jedynie w Powszechnym Braterstwie Raju
Jako Powszechny Człowiek, któremu Chwała Wiekuista. Amen.
Naturę owych Żywych Stworzeń zna jedynie Ojciec Niebieski;
Nikt z osobna nie zna jej i nie pozna przez całą Wieczność.

Los był czwartym gwiezdnym nieśmiertelnym, a na Ziemi

Jasnego Powszechnego Imperium dniem i nocą brał udział
W dniach i nocach wirującej uciechy. Orthona zwał się
W Raju, a w Narwach Uszu Człowieczego Istnienia,
Które jest Ziemią Raju, Rozkrzewiał swe Emanacje,
Wróżki Albiona, późniejszych Bogów Pogańskich.
Córo Beulah, Śpiewaj
O jego upadku w Podział i Zmartwychwstaniu w Jedności.

Rozpocznij od Tharmasa, Mocy Ojcowskiej, mrocznej na Zachodzie.

„Zginęły! Zginęły! Zginęły me Emanacje! Enion, O Enion!
Staliśmy się Ofiarą Żywych. Kryjemy się tajemnie.
Ukryłem Jeruzalem w cichej Skrusze. O, żałuj mnie.
Tobie także zbuduję Labirynt. O, żałuj mnie. O Enion,
Czemu Jeruzalem słodkie wyrwałaś z głębi mej duszy?
Pozwól, niech tajemnie Spoczywa, skryte miękko w mroku i ciszy.
Nie miłość odczuwam ku Enitharmon. To Litość.
Znalazła schronienie w mej piersi i nie mogę jej wygnać.
Ludzi zraniono śmiertelnie i Emanacje ich zbiegły
Do mnie, szukając schronienia; Litość ich nie da wypędzić”.

Rzekła Enion: „Drżeć mi każe twój lęk, otacza mnie twa zgroza.
Zginęła Miłość: Groza zwycięża, i Nienawiść, w miejsce Miłości,
A srogi nakaz Powinności i Prawa, w miejsce Swobody.
Kiedyś byłeś dla Mnie najpiękniejszym synem niebios - Lecz dziś,
Czemu jesteś Straszliwy? A przecież kocham cię w twej grozie
I niemal Ginę: zostanę wkrótce Cieniem w Niepamięci,
Jeśli nie znajdzie się drogi, bym mogła cię widzieć i żyć.
Skryj mnie gdzieś w mrocznym przebraniu, szepcąc mi w Ucho tajemnie,
Ukrytej wśród miękkich Skrzydeł, wplątanej w zwodnicze piękno.
Zajrzałam do tajemnych głębi duszy miłego mego
I w Mrocznej kryjówce odkryłam Grzech; nie mogę powrócić”.

Drżąc siedział Tharmas pobladły i łkał pośród swoich obłoków:

„Dlaczego pragniesz Przebadać wszystkie włókienka mej duszy,
Rozkładając je w słońcu jak łodygi lnu, by obeschły?
Dziecięca radość jest piękna, lecz wnętrze jej jest Straszliwe,
Ohydne i Zabójcze. Nie znajdziesz tam niczego, prócz Śmierci,
Rozpaczy i Melancholii zadumanej wiekuiście.
Zmysły utracisz z trwogi, jeśli zapragniesz tak badać
Każdą chwilę mych tajemnych godzin. Tak, wiem, że zgrzeszyłem,
A Emanacje moje stały się nierządnicami.
Czyny ich wpędzają mnie w obłęd, a jeśli będę nadal
Spoglądał na nie, Rozpacz wniesie samobójstwo w mą duszę.
O Enion, ty sama, mimo niebiańskiej urody, jesteś
Korzeniem wyrastającym z piekła, by pchnąć mnie ku zgubie.
Czasem wydajesz mi się kwiatem rozkwitającym,
Czasem owocem, który w bólu straszliwym i smutku
Rodzi się z kwiatu: a ja, jak atom, jestem zagubioną
W mroku Nicością! A przecież jestem odrębną istotą:
Pragnę i czuję i płaczę i jęczę. Ach, straszne! Straszne!”

W Raju Niewiasty śpią zimą w miękkich jedwabnych osłonach
Utkanych własnymi dłońmi, by skryły je w mrocznym grobie;
Lecz nieśmiertelni mężowie zmartwychwstają w ich śmierci;
Radośnie giną, by wiosną odżyć z muzyką i pieśnią.
Rzekła Enion: „Żegnaj, konam, by ukryć się przed twym wzrokiem.”

Rzekła i snując miękko z piersi swej nićmi ścięgien
Przybytek dla Jeruzalem, zasiadła wśród Skał śpiewając
Żałość swą. Łkał i jęczał Tharmas wśród swoich obłoków,
Później z obłoków swoich wychylił głowę niewinną
I zanurzywszy dłoń świętą w rozległej, dumnej głębinie,
Poruszył Krąg Przeznaczenia, płacząc, wzdychając gorzko;
I rzekł: „O wędrowcze, Powróć, gdy dzień Obłoków przeminie.” (...)


Noc druga

Uniósł się na łożu śmierci Albion i spojrzał na Synów.
Kierując Oczy w głąb Siebie i tracąc Boskie Widzenie,
Wezwał Urizena i rzekł: „Spójrz na te plugawe Sfery;
Czy z nich dobiega głos Enion, który brzmi w mych krużgankach?
Weź władzę! Weź to Berło! Ruszaj w imieniu mej mocy,
Gdyż jestem znużony, muszę usnąć mrocznym snem Śmierci.
Uderzył mnie twój brat Luvah, lecz miej litość nad jego młodością,
Choć nie masz jej nad mym Wiekiem, o Urizenie, Książę Światłości'

Z jasnej Uczty Urizen wzniósł się jak gwiazda na niebo
Wieczorne; szczęśliwy, że głos ów wezwał go z Uczty zawiści.
Najpierw ujrzał ciało Człowieka, blade, zimne, a groza śmierci
Pod stopami, przebiła go na wskroś, gdy stał w Mózgu Ludzkim,
Którego złote krużganki zbladły w jego plugawym blasku;
Nie był już szczęśliwy, dostrzegał w dole Śmierć Wiekuistą.
Pobladły, ujrzał przyszłość; pobladły, ujrzał Otchłań,
Gdzie Enion, oślepła i wiekiem ugięta łkała łaknąc
W głodzie strasznym, żarłoczna jak glista, jak grób cichy.
Potężnie przyciągała Pustka chcąc wciągnąć Istnienie.

Straszny Urizen Kroczył nad nią w trwodze, blady, znękany.
Ujrzał w dole przestrzeń nieskończoną i dusza jego
Skuliła się ze zgryzoty. Stopy miał na krawędzi
Nie-Istnienia; głos jego posuwał się dalej.

Luvah i Vala, drżący, skuleni, ujrzeli wielkiego
Mistrza Dzieł, usłyszeli jego Słowo: „Dzielcie się, zgraje
Na Działania. Zbudujmy miłemu niebios zacisze w strasznej
Głębi: zbudujmy Skorupę Ziemską wokół Skały Albiona.”

Zastępy Niebios spłynęły w przestworza śpiewając, krzycząc
Do Urizena. Jedni ustawili kowadło, inni
Wnieśli krosna, inni bronę i pług ukształtowali,
I sporządzili uprząż ze srebra i kości słoniowej,
Złote cyrkle, kwadrant i liniał, i wagę. Wznieśli piece,
Uformowali kowadła ze złota kutego w kuźniach,
Gdzie zima wiecznie uderza, i dali im mocne podstawy.
Miechy zaczęły dąć, a podsycały ryczący ogień
Lamparty okryte skórami zwierzęcymi, wyniosłe,
Odmienne, o rysach boskich i urodzie człowieczej.
Tygrysy gniewu wezwały konie wiedzy od żłobów,
Oblekły je w uprząż z kości słoniowej, złota i srebra;
W ludzkim kształcie, odmienne, stały wokół Urizena,
Księcia Światłości, zmieniając Wyobraźnię Człowieczą
W skałę i piasek. Jęki biegły wzdłuż potoku Tyburn
I nad Rzeką Oxfordu, pośród Świątyń Druidów.
Nad potokiem Tyburn Albion wydał głośny jęk przedśmiertny.
Zadrżały Atlantyckie Góry. W górę umknął z krzykiem Księżyc.
Słońce umknęło w krwi strugach. Z Lędźwi Albiona umknęły
Wszystkie Ludy i Narody tej Ziemi; umknęły w zgiełku Rzezi;
I umknęły gwiazdy niebieskie. Jeruzalem padło w ruinę
Straszliwą na całą Ziemię; padło zimne z Doliny Lambeth,
Jęcząc padło w rosistą śmierć – Rosą strapionych dusz
Jest śmiertelny pot konających - we wszystkich kolumnowych
Salach i pod każdym sklepionym dachem niebios Albiona.
Brat z bratem kąpią się we krwi nad Severną, a w pobliżu
Dziewica zanosi się łzami. Ojciec i matka wraz z ojcem
Dziewicy i jej matką, omdlewają nad zwłokami,
A Młodzieniec, Morderca, ucieka, przekracza góry.
(...)

Przetłumaczył: MACIEJ SŁOMCZYŃSKI

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas