poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
GRZEGORZ STEC
Wiersze
DL 2000, nr 2/3 (160/161)

Siła

Trawo pod kamieniem
biała, spocona i śliska.
Trawo, która dźwigasz
zamiast rosy kamień,
zamiast motyla kamień.
Trawo, która wyruszyłaś
na poszukiwanie wiatru.
Trawo, która rośniesz poziomo do słońca.

W ciemności.


***

Przemierzając dziesiątki galerii nie spotkałem
przekonującej wizji nieba.
Przekonywały tylko wizje piekła.
Nawet obrazy złe wydawały się prawdziwe.

Może Sąd Ostateczny już się odbył.

Potępienie nie jest jednak wieczne.
Bóg jest litościwy.
Umieramy w końcu.



* * *

Niepokoju jest w tobie tyle,

że uczynię z niego spokój z widokiem
na morze.

Nieprzeliczalne są fale.
Kiedyś myślałeś
ich białe palce szarpią
a to tylko morze siwieje u brzegu.

Będziesz patrzył na ptaki w przelocie,
lecz sam utracisz pragnienie podróży.
Ziemia obiecana nie jest ziemią,
niezamieszkana w nas mieszka.
Horyzont już nie wzbudzi twojego pożądania.
Wypłaczesz się z małych pytań.
Przestaniesz przeliczać ziarnka piasku
i głowę pogrążysz w ogromnym czekaniu.

W zmęczeniu jest wrażenie wiedzy.
Bywa zmęczenie, które wie już wszystko.



List do Claude Moneta

„Monet to tylko oko. Ale co za oko.”
Paul Cézanne

I
Od początku byłeś skazany na klęskę.
Tylko talent i refleks
pozwoliły Ci wytrwać tak długo.
Ścigałeś światło jak myśliwy
choć ono
z minuty na minutę,
z sekundy na sekundę
zmieniało barwy.

Kochałeś skórę świata.
Wierzyłeś własnym oczom.
Stóg siana to katedra,
katedra to uschnięty liść,
widziałeś przecież.

Jakże ciężkie jest światło,
jak zmęczone oczy,
tyle barw dźwigniętych,
kształtów przesuniętych
ze świata w świat.

II
To okrutne, lecz wydaje mi się,
że im bardziej ślepłeś,
tym lepsze malowałeś obrazy.
Stać Cię było na uogólnienia.
Gdyby Twoja choroba posunęła się dalej,
zapewne odkryłbyś abstrakcję.

Lecz stało się tak,
że dzięki lekarzom jedno Twoje oko
odzyskało młodość.
Byli zadowoleni. Ty przerażony.

Jedno oko widziało błękity, drugie brązy,
jedno wiosnę, drugie jesień,
jedno nadzieję, drugie śmierć.

A jeśli sztuka jest oszustwem?
Im doskonalsze kłamstwo,
tym czulej dotyka prawdy.
Wiem, to twierdzenie odrzucasz w całości.

Zamknąłeś oko starca i z niecierpliwością młodzieńca
zacząłeś poprawiać niedawne obrazy, inne niszczyłeś.

Zamiast dotknąć dwóch biegunów prawdy,
Twoja rozdwojona dusza błądziła
w zmienności świata, niepewna swego ciała.

Pamiętasz?
Gdy zamknąłeś oczy poczułeś ulgę.
Zapach gnijących w stawie liści
był fioletowy z kropelką cynobru na krawędzi.

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas