poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ANNA FRAJLICH
Wiersze

Rozmyślania przy klimakterium

Jeszcze wciąż krew
której powstrzymać nie mogę
jak nie mógł Juliusz Cezar
w czym według pewnych teorii
podobny był do kobiety.
A może nie chcę powstrzymać
i może nie chciał Cezar
bo jednak szedł
na spotkanie losu
wbrew znakom
żeby do „kości rzuconych” dorzucić
— i ty Brutusie?
A więc znów krew
już nie życiodajna
już tylko zdradliwie zdradzona
i przy każdym jej wypłynięciu powtarzać chce się
— i ty Brutusie? i ty Brutusie? i ty Brutusie?
a idy marcowe
jedne za drugimi przechodzą
i skończoność na mgnienie zawisa
kostką lodu w nieskończoności.
1994


Eurydyki list odnaleziony

A jednak jesteś
zagłębienie stopy
w ziemi wilgotnej gotowej na ziarno
czuły i dobry
nieoczekiwany
w mieście wyziębłym jak bywają ręce
gdy niepieszczone składasz do
modlitwy

a jednak jesteś
zanurzenie twarzy
w wątłych gałązkach ukwieconej wiśni
światłem zalewasz moje mroczne ciało
kropelki potu słone jak ocean
czas jest gorący liczony oddechem
krew naszą ciszę rozdziera jak chustę
a jednak jesteś znalazłam cię przecież w mieście
spętanym

ramionami mostów
nie bój się bólu
który siejesz we mnie
niechaj tam niema zostanie dolina
niech tam bezlistne drzewa nieruchome
misterne gniazda nie znające ptaków
i bólu
nie bój się
który przynoszę
to on rozdźwięczy
oszronione struny.


Miarka czasu

Już aktorzy zeszli ze sceny
ulubieni aktorzy odeszli
inny Hamlet jest i inny Horacy
nawet Chochoł innym mówi głosem
a piękniejsi byli niż posągi
i wielbieni w mieście ponad miarę
gdzie Antoniusz jest i Kleopatra
gdzie się Hedda Gabler podziała?



DL 1994, nr 18/19 (101/102)

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas