poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
STANISŁAW TABISZ
,,Arte Debole” w Krakowie
,,Arte Debole”, galeria „Pryzmat”; galeria ,,Pod Instytutem”, Włoski Instytut Kultury, czynna 7 XI — 29 XI 1994.
DL 1994, nr 16/17 (99/100)



Pojęcie ,,słabej myśli” (pensiero debole) sformułował włoski filozof Gianni Vattimo. Oznacza ono w przybliżeniu rozkład myśli metafizycznej opartej na świadomości samokierowanej. Zasługą Vattimo jest także, w odróżnieniu od Nietzschego i Heideggera, zbudowanie przy pomocy myśli negatywnej ,,słabego” przejścia intelektualnego odrywającego się od centrum i zmierzającego w kierunku „nieznanego”.

Czteroosobowa grupa artystyczna z Turynu no nazwie ,,Arte Debole” — zawieszona ideowo pomiędzy retoryką a filozofią — próbuje łączyć wizualnie w obiektach malarsko-plastycznych także formy i materiały, które negują się wzajemnie, bądź podsycają w niemożliwych zestawieniach.

Maria Campitelli charakteryzując we wstępie do katalogu twórczość grupy oraz poszczególnych jej przedstawicieli w osobach Renato Alpeghiani, Luigi Antinucci, Renato Ghiazza, GianCarlo Pagliasso — bardzo trafnie określa chwiejny fundament estetycznego i wyrazowego efektu działalności grupy: „ ... to ironia, intryga nawiązana pomiędzy kiczem a materiałami przemysłowymi, pomiędzy godnością a kulturą, między retoryką a dialektem domowym.”

Już z tych, nie do końca przecież opozycyjnych zestawień jakości artystycznych, wynika — nie wiem — zamierzone, czy nie zamierzone zaciemnienie i naruszenie znaczeniowe użytych pojęć. Godność jest przecież pojęciem i wartością kulturową, czasami wręcz dla kultury człowieka i jego dzieł — fundamentalną. W potocznym języku, wbrew pozorom, jest wiele podstawowych pytań o sens następnego dnia powszedniego. W materiałach przemysłowych jest oczywiście dużo kiczu.

Ale na takim właśnie podważaniu oczywistości żeruje i tego rodzaju prowokacją posługuje się sztuka —jak to się w języku krytyki ogólnoświatowej nazywa —schyłkowa, „postmodernistyczna” sztuka obiektów o konceptualnych podporach ideowych, oraz konstrukcjach, na granicy których hybrydyczność znajduje się w estetycznej strawności. Odnosi się to zarówno do interpretacji na poziomie zaanektowanych przedmiotów, materiałów pochodzących z cywilizacyjnego śmietniska, jak też do zakładowego rodzaju konsumpcji nieco bardziej tradycyjnej, tzn. opartej na czysto artystycznych fajerwerkach i bolesnej dysharmonii.

Podobno w tego typu działaniach twórczych odnaleźć można te zjawiska i transformacje, jakim ulega kończący się wiek XX, a z jego końcem sama ludzka świadomość, która wydaje się przeładowanym akumulatorem, wielopasmowych i różnorodnych energii oraz przestrzenią pomieszanych faktów, języków i pojęć.

Wszystko teraz zależy — przy odbiorze takiej sztuki jaką prezentuje grupa ,,Arte Debole” — jaką miarę przykładamy do tych „szczątkowych” eksponatów i przemycanej „słabej myśli” dotyczącej ludzkiej świadomości kondycji i przeobrażającego się świata. Czy jest to miara wysublimowanego estety odbierającego tylko w swej zmysłowości wizualne sensacje wzrokowe trwające na mgnienie i rozpływające się w niepowtarzalność bytu? Czy przenikliwość intelektualnego gracza i „metodologa”?, a może pubudliwość konceptualnego kombinatora i mąciciela skłonności do ładu i rzetelnego konstruowania — bo o prawdziwie konsekwentnej i spójnej filozofii lub ideologii artystycznej — trudno chyba tu mówić.

Przerażający jest śmietnik rozbitej świadomości człowieka, oddzielonej od jego wolnej woli i myślącego etycznie „ja”. Przerażający jest dystyngowany spokój i racjonalna metoda dochodzenia do „nieracjonalności”. Artyści pochodzący ze społeczeństw bardziej stabilnie zorganizowanych i lepiej funkcjonujących — często ogłaszają bądź potwierdzają rozpad i entropię świata. Czynią to nierzadko z uśmiechem a nawet elegancją ludzi ze wszystkich stron zabezpieczonych, nie lękających się co wtorek o poziom i podstawy swojej dalszej egzystencji. W trakcie wernisażowego przemówienia GianCarlo Pagliasso usłyszałem takie stwierdzenie, iż dojrzały kapitalizm niektórych krajów Europy rodzi rzeczy (procesy) niewytłumaczalne na naszym obszarze.

Czy zatem produkty, dzieła, obiekty turyńskich dzieci „słabej myśli” są dla nas dostępne w swoim istotnym przesłaniu, czy możemy chociaż z powierzchni ich głębokich paradoksów i sprzecznych uzasadnień łączenia niemożliwego, zebrać namiastkę tej prawdy, wobec której każdy, kto kocha rysunki Leonarda da Vinci, madonny Rafaela, portrety Modiglianiego, metafizyczne miasta Chirico — powinien się zdystansować ...?

Stanisław Tabisz




 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas