poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
ALEKSANDER RYBCZYŃSKI
Wiersze
DL 1994, nr 16/17 (99/100)


Odsłony

dla Walerii i Henryka Gajdów

czy było to wyzwanie sił nadprzyrodzonych
czy może znak łaskawy od Boga
— jesteście w centrum świata —
pod drewnianym dachem
gdzie gromnica była jedynym ratunkiem

siedzieliśmy na walizkach
choć był środek nocy
oślepiany co chwila
błyskawicami
i łuną okolicznych pożarów

a może to tylko dzieciństwo
rozjaśniało gwałtownym płomieniem
bez umiaru

brakowało schronienia
jedynie wiara mogła ocalić
wymodlić poranek
przeprowadzić słońce przez gęste gałęzie drzew

— na margines świata —

w ukrycie za kamienistą drogą
obserwowałem powstrzymując oddech
Ziemia obracała się na palcach
ważki unosiły nad wysychającą wodą
niebo oddalało na skrzydłach samolotów

cisza otwierała zieloną granicę

leniwie dzień się kończył
i okna
szeroko otwarte za akacjami i morwą
nawoływały do powrotu

dzisiaj na piaskach
gdzie deszcze zatrzymywały się w wędrówce
a samotność była barwną przygodą
czeka sosnowy las
i nie mam pewności
że przynajmniej on przetrwa

zakpił z nas czas
i oceany podnoszą milczenie


Obserwacje ornitologiczne

z jakim lękiem
brałem cię kiedyś
w ramiona

wydawało się że nie należy
dotykać skrzydeł

co miało odlecieć
odleciało

i nie pomagają
modlitwy
zaklęcia
nawet znajomość
sztuki latania


Bramy miast

nie ma ziem obiecanych
są tylko ziemie wybrane

oswojone bramy miast
w które daremnie będzie wołać

echo kroków
z pustych uliczek


Pola wyobraźni

nawet serce
nie przeczuje
rozmiarów nieszczęścia

a przecież
miłość i wyobraźnia
powinny ostać się szarańczy

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas