poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Co nowego w prasie [DL 1994, nr 14/15 (97/98)]

Dla wielu osób powyżej lat trzydziestu książka kojarzy się głównie z produktem wielkich państwowych wydawnictw; identyfikacja ta rośnie proporcjonalnie do wieku czytelników. Przyzwyczajenie działa silniej niż aktualna rzeczywistość, w której produkcja wydawnictw państwowych stanowi zaledwie kilka procent z kilkunastu tysięcy tytułów książek publikowanych dziś ogółem w Polsce.

A jednak pierwszeństwo przyznawane przez wiernych czytelników starym państwowym oficynom znajduje także racjonalne uzasadnienie: ,,Jeśli przejrzy się listy bestsellerów okaże się, że książki PIW-u, Czytelnika czy Wydawnictwa Literackiego pojawiają się tam znacznie częściej, niż wynikałoby to z ich proporcjonalnego udziału w rynku. Podobnie częściej znaleźć można ich omówienia i recenzje. Dowodzi to, że książki tych wydawnictw postrzegane są jako ważne dla kultury...” stwierdza Dariusz Kuziak w artykule „Popiwek od snobizmu” (POLITYKA nr 35). Dopowiedzmy w tym miejscu, że — nie ujmując zasług nowym wydawnictwom prywatnym, z których wiele publikuje bardzo wartościową literaturę piękną a nawet popularnonaukową — stare wydawnictwa państwowe nie pozwalają sobie na drukowanie zupełnego „chłamu”, jaki wciąż stanowi ogromną większość prywatnej produkcji. D. Kuziak wykazuje, że trzy wymienione przez niego oficyny mimo znacznej redukcji liczby publikowanych tytułów (od ok. 30 proc. w przypadku PIW-u do blisko 70 proc. w przypadku Wyd. Literackiego) bynajmniej nie obniżyły poziomu literackiego swej produkcji, która nadal prezentuje najwybitniejsze dzieła beletrystyki klasycznej i współczesnej oraz cenne prace naukowe i popularnonaukowe z dziedziny humanistyki. Ich wydawanie w warunkach gospodarki rynkowej umożliwiają żmudnie wywalczane dotacje: np. PIW otrzymał od Ministra Kultury i Sztuki 3,5 mld zł na serię „Kolekcja prozy polskiej XX w.” a także mniejsze kwoty na pełne wydanie pism T. Boya-Żeleńskiego; Wyd. Literackie uzyskało wsparcia z MEN i MKiS (najwyższe — 180 mln zł) na prace z dziedziny literaturoznawstwa.

Dla czcigodnych wydawnictw szczególnie szczęśliwym przypadkiem jest połączenie atrakcyjności rynkowej z wysoką rangą literacką utworów. Przykładem takiej koincydencji są lektury szkolne, do których zalicza się dziś także wybitne dzieła literatury współczesnej. Stąd właśnie zainteresowanie oficyn takimi seriami jak wspomniana „Kolekcja prozy polskiej XX w.” PIW-u, który ponadto wydaje cykl „Lektury”, jak publikowana od paru lat przez Wyd. Literackie seria „ABC-Klasyka dla każdego”.

Czy można więc twierdzić, że profil wydawnictw państwowych w ogóle się nie zmienił? Zmiany oczywiście są. Warunki finansowe zmuszają bowiem wydawnictwa nie tylko do ograniczania wysokości nakładów (w przypadku np. Wyd. Literackiego nie przekraczają one dziś 10 tys. egz., przeciętnie wynoszą 3-5 tys.), lecz także do rezygnacji z debiutów literackich, z utworów mniej znanych polskich pisarzy współczesnych, oraz z książek adresowanych do wąskiego grona zainteresowanych — o ile nie uzyskają one specjalnej dotacji. Okoliczności zmusiły więc wydawnictwa państwowe do rezygnacji z pełnienia mecenatu wobec środowisk literackich i naukowych, które to zadanie wyznaczało dawniej wydawcom państwo. Powstałą tu lukę w coraz większym stopniu wypełniają — jeśli chodzi o literaturę naukową — wydawnictwa działające przy wyższych uczelniach (np. w Krakowie Universitas), zaś w przypadku młodej literatury pięknej, zwłaszcza poezji, regionalne wydawnictwa społeczne.

J.L.


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas