poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
TH. S. ELIOT
Imiona kotów
DL 1994, nr 14/15 (97/98)

Imię kota to sprawa, wbrew pozorom, niełatwa,
Toteż w dłoni długopis mi drży,
Gdy mam wskazać, jak bardzo całą kwestię nam gmatwa
Fakt, że kot ma imiona aż TRZY.
Pierwsze — imię słyszane co dzień z ust właściciela:
Piotr, Wiktoria, Ferdynand, Ramona,
Mścisław, Ingmar, Alonzo, James, Fabrycy lub Fela:
Wszystko — zwykłe, rozsądne imiona.
Wymyślniejsze, którymi czasem koty się wabi,
Kiedy pragnie się skąpać je w glorii —
Tucydydes, Elektra, Dżyngis-Chan, Hammurabi —
Też należą do tej kategorii.
Dodam jednak, że koty — o czym mniej się pamięta —
Mają DRUGIE, godniejsze imiona:
Bo inaczej — skąd wąs ten i pierś dumnie wypięta,
Skąd pionowość prężnego ogona?
 Mógłbym tu takich drugich imion dać dłuższy przegląd:
Cosanostradamus, Proto-Prot,
Bombalurina, Mustaffson, Egmont von Egglond;
Każde z nich — jeden tylko ma kot.
Ale nie na tym koniec, nie! W najdalszej gdzieś dali
TRZECIE imię majaczy: my, bladzi
Ze znużenia, daremnie sto lat będziem pytali,
Gdyż kot tylko je zna — i nie zdradzi!
Toteż, ilekroć ujrzysz, że twój kot na tapczanie
W coś w rodzaju sfinksa się przemienia,
Powód jest zawsze jeden: błogie kontemplowanie
Własnego sekretnego trzeciego kociego
Upojnie tajemnego,
Utopiotajnionego,
Nie upodobnionego do niczego innego
I upodobanego najbardziej imienia.


przekład Stanisław BARAŃCZAK

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas