poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Co nowego w prasie [DL 1994, nr 10 (93)]

Ostatnio dość głośno było o piętnastoleciu działalności Duszpasterstw Środowisk Twórczych. Wśród czasopism sprawą tą zajął się zwłaszcza miesięcznik „Więź”, publikując w czwartym numerze wypowiedzi ośmiu znanych osób świeckich, związanych szczególnie ściśle i długo z Duszpasterstwem. Wszystkie te teksty są do siebie w znacznym stopniu podobne. Podkreślają znaczenie Duszpasterstwa w życiu ludzi kultury podczas ostatnich kilkunastu lat, wskazując na kilka głównych faktów: a więc w początkowej fazie istnienia na „leczenie z pogaństwa” — czyli ukazywanie artystom i intelektualistom, zlaicyzowanym dziesięcioleciami państwowego ateizmu, chrześcijańskiej tradycji kulturalnej, oraz na budzeniu wrażliwości religijnej (na ten wątek szczególnie zwraca uwagę Magdalena Bajer). Jednocześnie Duszpasterstwo było dla twórców poszerzeniem sfery wolności, która w tym czasie (era „późnego Gierka”) wciąż jeszcze była mocno ograniczona. Toteż niemal od początku Duszpasterstwem interesowali się również ludzie religijnie obojętni, lecz traktujący swój udział w nim jako formę politycznej czy ideowej manifestacji. Ta właśnie grupa uczestników stała się szczególnie liczna w okresie stanu wojennego i później, do końca lat osiemdziesiątych.

Leitmotivem wszystkich wypowiedzi jest ton nostalgiczny — melancholia wywołana faktem, iż apogeum Duszpasterstwa, związane ze stanem wojennym, z ówczesnymi emocjami patriotycznymi, tamta wspólnota ideowa, tłumy uczestników — to wszystko minęło. Dlaczego? Co się stało? — pytają autorzy wypowiedzi.

,,Wraz z nagle osiągniętą wolnością w Duszpasterstwie, które było naszym domem, nagle zrobiło się luźno, coraz mniej twarzy znanych, bliskich...” stwierdza Andrzej Łapicki. Wiktor Woroszylski zaś zauważa: ,,wraz z wolnością nastało też, o dziwo, jakieś odrętwienie duchowe, skłębiły się rozterki, narosły nieufności wzajemne — dotyczy to całego polskiego życia (...) a w nim również przestrzeni, którą odczuwałem jako ogromne, nieformalne Duszpasterstwo zbiorowości, do jakiej należę przez swój zawód, związki z innymi i wybory życiowe”.

W niektórych wypowiedziach wyczuć można było ton żalu: ,,Odeszli ci, którzy dostrzegali w Kościele tylko jeden wymiar — miejsce schronienia. Byli w tym uczciwi, mówili dlaczego przychodzą i dlaczego odchodzą, po prostu miejsca schronienia nie są już dziś potrzebne. Szkoda tylko, że (...) często zachowują się tak, jakby Kościół nie był nigdy miejscem schronienia i afirmacji wolności (...). Dawni przyjaciele są dziś nie tylko obojętni, bywają wrogami. Co się zmieniło, jak wiele się zmieniło?” (Anna Karoń-Ostrowska).

Dziwić może nuta bezradnego zdumienia pobrzmiewająca w tych pytaniach. Spostrzeżenie, iż ci sami ludzie inaczej zachowują się w poczuciu opresji, a inaczej w poczuciu sukcesu lub w stanie frustracji, należy do najbardziej banalnej wiedzy o człowieku. Nowa sytuacja zmieniła ludzkie zachowania i emocje — po wszystkich stronach. Nic normalniejszego.

I dlatego bardzo trafna wydaje się uwaga Jacka Sempolińskiego: ,,Gdy dziś wymawiamy owo zaklęcie „środowiska twórcze”, nieodzownie uśmieszek błąka się nam wokół ust. Ale ten uśmieszek przeznaczony jest tylko dla dwóch postaci tych środowisk — pierwszej peerelowskiej i ostatniej: wolnej i normalnej. Środkowa epoka, natężenie twórcze, autentyczność życia, jawi się nam jako coś poważnego”.

J. L.

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas