poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Ryszard Löw
Natan Gross. Wspomnienie o zmarłym przyjacielu
1.
Piątego października 2005 r. ,w drugi dzień świąt Nowego Roku żydowskiego, w szpitalu Sziba, pod Telawiwem, umarł Natan Gross. Ostatni okres kilku lat  był dla niego uporczywą walką o przetrwanie, o przeciągnięcie życia poszatkowanego powtarzającymi się zabiegami leczniczymi, badaniami lekarskimi i odwlekaniem ostatecznych diagnoz. Sądzę, że  zdawał sobie sprawę ze zbliżającego się końca - docierał przecież do osiemdziesiątego szóstego roku życia i czynił świadome wysiłki, ażeby za¬bezpieczyć pamięć o swojej przemijającej obecności: nagrywał taśmy radiowe i kasety filmowe, porządkował, przekazywał i pozostawiał dyrektywy dalszego przekazywania prywatnego archiwum i olbrzymiej korespondencji, którą prowadził, pod właściwy dla nich w Polsce adres: toruńskie Archiwum Emigracji.

Pracował uporczywie, rzec można,  z determinacją do ostatniej najdosłowniej chwili. Narzucił sobie twardą dyscyplinę lektur, redagowania artykułów, pisania listów we własnych i cudzych sprawach, w których orędował - a wszystko to pisał ręcznie, długopisem. Żył w radosnym napięciu nadawania ostatecznego kształtu dwóm książkom, które już niebawem  ukażą się w jego rodzinnym Krakowie: reedycji wspomnień okupacyjnych Kim pan jest panie Grymek? i pierwodruku ich izraelskiej kontynuacji Przygody Grymka w Ziemi Świętej. I między tą huśtawką wahania się, ostatecznie nie podjęta decyzjaą, pojechać na uroczystość związaną z wydaniem tych książek - i to na zaproszenie prezydenta miasta Krakowa - czy... Teraz już wiadomo, nie pojedzie.


2.
Jego twórczość poetycka okazała się przeniesionym w czasy po Zagładzie i  jak gdyby od Zagłady przez niego ocalonym etosem narastającej w latach międzywojennych poezji tzw. polsko - żydowskiej : po Zagładzie i z miejsca, gdzie się dokonała do ojczyzny własnej doniesionym polskim słowem wyrażającym żydowski los, żydowskie zawody, tęsknoty i nadzieje, a także żydowsko - już - izraelską pamięć o polskim czasie przeszłym.

    Jako poeta, a  zarazem tłumacz poezji hebrajskiej i żydowskiej (jidisz), znający poezję polską znakomicie, umiał trafnie przyłożyć właściwe jej wzory do tłumaczonych wierszy. Jego wersje polskie utworów poetów hebrajskich tak odmiennych jak Natan Alterman, Szymszon Melcer (wprost kongenialne przekłady ballad hasydzkich) czy Aba Kowner; poe¬tów żydowskich – Mordechaja Gebirtiga, czy Abrahama Suckewera przekonują o tym dowodnie. Wśród tłumaczy poezji hebrajskiej na język polski był Gross bodajże pierwszym, który poznał tajniki poezji polskiej i poezją tą się prawdziwie przejął.

Więc poeta i tłumacz poezji, jednocześnie publicysta literacki i historyczny, po polsku i po hebrajsku piszący krytyk literatury, teatru, sztuk plastycznych i filmu. Twórca  reportaży, opowiadań, wspomnień i scenariuszy filmowych. Edytor i redaktor ksiąg zbiorowych i antologii poetyckich, kronikarz polskiego życia literacko - kulturalnego w Izraelu. Autor wstępów i posłowi do publikacji polskich i hebrajskich - zatem inicjator i promotor ważkich, a bez niego często nie do pomyślenia, nie do zrealizowania, przedsięwzięć literackich, historyk kabaretu polskiego, teatru żydowskiego i żydowskiego filmu. Nadto reżyser i producent filmów długo i krótkometrażowych, dokumentarnych (wyprodukował ich ponad sto) przez Izraelską Akademię Filmową w r. 1992 nagrodzony izraelskim "Oskarem" za twórczość filmową. Prelegent literacki i aktorskim zacięciem obdarzony recytator poezji polskiej, utworów ulubionych poetów - Leśmiana i Tuwima przede wszystkim.


3.
Oto jedna z możliwych teraz do zredagowania wersja - w miarę dokładnej, dalekiej jednak od szczegółowości - noty bio - bibliograficznej Natana Grossa. Przynosi ona i takie informacje, jakie już dawno winne się były znaleźć w wydawanym od lat skądinąd znakomitym słowniku Współcześni polscy pisarze i badacze literatury, gdzie jednak pisarzy polskich z Izraela - za wyjątkiem Leo Lipskiego -  zignorowano.

Urodził się szesnastego listopada 1919 r.  w Krakowie w zamożnej rodzinie kupieckiej. Ojciec posiadał znany w mieście skład wyrobów ze szkła i porcelany, którego duże oka wystawowe zajmowały narożnik ulicy Szewskiej i Rynku Głównego. Uczęszczał do Gimnazjum Hebrajskiego, gdzie był ulubionym uczniem wręcz uwielbianego przez siebie polonisty Juliusza Felhorna - poety, krytyka i tłumacza; miał   na niego znaczny wpływ, pod którym Natan pozostawał przez cale życie - wierny uczeń, oddany biograf, zawsze strażnik pamięci o zamordowanym przez Niemców mistrzu. Wiele też zawdzięczał innemu swojemu ówczesnemu nauczycielowi, Chaimowi Löwowi, po wojnie pisarzowi znanemu pod nazwiskiem Leon Przemski.

Po uzyskaniu matury w r.1938 wstąpił na Akademię Sztuk Pięknych i Wydział Praw UJ.

Wojenne wędrówki we  wrześniu 1939 r.  zakończył tam, gdzie je rozpoczął: w rodzinnym mieście, za murami getta, w którym znalazł się niebawem. Potem nastąpiła ucieczka - Warszawa - tzw. aryjskie papiery, czyli życie na fałszywej wolności możliwe dzięki uzyskani fałszywego dowodu tożsamości i zupełnie nie fałszywych dowodów życzliwości ludzkiej.

Po wyzwoleniu miasta szybko znalazł się w Krakowie. Rozpoczął naukę na uniwersyteckich kursach filmowych, na których do spraw technicznych filmu przywiązywano nie ¬mniejszą wagę niż do przedmiotów z zakresu filozofii, estetyki czy teatru, wykładali na nich bowiem i Roman Ingarden, i Władysław Tatarkiewicz. Na seminarium teatralnym prowadzonym przez znanego w Krakowie literata Tadeusza Kudlińskiego - bardzo mu nie przychylnego ze względów narodowych - napisał rozprawkę o dziejach teatru żydowskie go w Polsce - ogłoszoną później drukiem - z wielką niechęcią przyjętą przez wykładowców. Wtedy też Michał M. Borwicz wciągnął go do pracy w Żydowskiej Komisji Historycznej, dla wydawnictw której tłumaczył wiersze z języka żydowskiego (np. znakomicie - Gorei Mordechaja Gebirtiga), spisywał zeznania ocaleńców. Na ten czas datuje się początek systematycznej, nigdy odtąd nieprzerwanej twórczości pisarskiej Grossa, wytężonej i nieprzerwanej twórczości polskiej.Na kilka zaledwie chwil przed śmiercią przełożył inny wiersz Gebirtiga  Koinidrej, którego rękopis pozostał rozłożony na biurku.

Potem przeniósł się do Łodzi, do Szkoły Filmowej. Pisywał do wydawanych tam po polsku czasopism kierowanych głównie do czytelników żydowskich: „Słowo młodych", "Opinia", "Nasze słowo", "Mosty". Pisał łatwo i dużo i już wtedy zaczął się posługiwać nigdy do końca nie zarzuconymi pseudonimami: Gen, Enge, F.Enge, Ridens, Hagrizi i inicjałami. Związał się z ruchem syjonistycznym, jego odłamem socjalistycznym, gdzie w kółkach młodzieżowych organizował spotkania literackie, recytacje wierszy, pogadanki o kulturze. Wpisany w żydowski szereg narodowy pozostawał zawsze w obrębie kultury polskiej, tej jej specyficznej i już zanikającej odmiany: polsko-żydowskiej.

Jeszcze przed przybyciem do Izraela w r.1950 wydał Gross w Łodzi dwa zbiorki wierszy: Wybór współczesnej poezji hebrajskiej (1947) i Pieśni o Izraelu (1948), gdzie obok tłumaczeń z hebrajskiego znalazły się także  jego wiersze własne. Do czasu opublikowania przez Zeewa Schepsa w Londynie (1974), a potem przez Aleksandra Ziemnego w Warszawie (1986) książek przez nich dokonanych przekładów  hebrajskich, tomiki Grossa były jedynymi tego rodzaju powojennymi antologiami, zresztą nieosiągalnymi i zapomnianymi. W tych latach posępnych i trudnych, latach, kiedy Polska była dla nas zamknięta, tylko Adam Włodek, przyjaciel i poeta krakowski o pamięć dla twórczości Natana niejednokrotnie się publicznie dopominał.

Swoje tłumaczenia z lat późniejszych rozrzucił Gross po bardzo wielu czasopis¬mach w Izraelu i poza nim (np. w londyńskich "Wiadomościach"). Jest ich tyle i tylu poetów, że razem złożyłyby się na tom pękaty i bez wątpienia interesujący.

Niejednokrotnie namawiałem go do zebrania z rozproszenia tych wszystkich przekładów i osobnego ich wydania. Ciągle wracaliśmy do tej sprawy, po raz ostatni na parę zaledwie dni przed jego śmiercią. Przyrzekał, odkładał, zwlekał. Nie wydawało mu się widać to tak ważne, tak istotne w jego twórczości, jak mnie.


4.
W Izraelu opublikował Gross trzy zbiorki wierszy - wierszy polskich, napisanych po opuszczeniu Polski: Co nam zostało z tych lat (1971), Okruszyny młodości (1976) i Wiersze buntu i zagłady (1976).

Będąc współautorem znakomitej antologii poezji hebrajskiej o okresie Zagłady (Ha-szoa by-szira ha-ivrit,1975) oraz tomu w wielu językach powstałych wierszy o Januszu Korczaku (wersja hebrajska 1985,angielska 1989), współredagował książkę szkiców o "swoim" gimnazjum To była hebrajska szkoła w Krakowie (1989). Publikacje te  powstały w orbicie działalności Związku Krakowian w Izraelu, których dzieje, sięgające wtedy już pół wieku,  również on skreśli w osobnej broszurze (1986).

Po hebrajsku napisał monografię Film żydowski w Polsce (1990; przekład polski Anny Cwtiakowskiej, 2002) oraz - wraz synem Jaakowem - dzieje filmu palestyńsko -izraelskiego (Haseret ha-ivri,1991 ).Obie te monografie są pracami pionierskimi i dotąd jedynymi. Przez ponad dwadzieścia lat był recenzentem filmowym socjalistycznego dziennika "Al Hamiszmar". Wydaje się, że w powszechnej izraelsko-hebrajskiej świadomości zapisał się Gross przede wszystkim jako wszechstronny filmowiec.

Swoje wspomnienia zredagował w dwu odmiennych językowo i tekstowo wersjach. Najpierw była więc wersja hebrajska (1986), po pięciu zaś latach w Krakowie ukazał się wariant polski, wariant znacznie rozszerzony: Kim pan jest panie Grymek? (1991), który też został (w 2001 r. ) przetłumaczony na angielski.


5.
Pisał po polsku i po hebrajsku; po hebrajsku - prócz prac na tematy filmowe głównie o literaturze i kulturze polskiej, o polskich autorach, książkach, filmach. Ale przede wszystkim pisał po polsku, był z pewnością najbardziej pracowitym, wszechstron¬nym i płodnym autorem izraelskiej literatury polskiej.

Jako recenzent nałożył na siebie obowiązek omawiania książek napisanych u nas po polsku. Są to zazwyczaj pierwsze, a  w wielu zapewne wypadkach pozostają jedynymi, próby sformułowania o nich opinii krytycznej. Recenzował też wiersze współczesnych poetów polskich, z którymi często łączyły go związki koleżeństwa, przyjaźni i długo podtrzy¬mywanej korespondencji - Jerzego Ficowskiego, Henryka Grynberga, Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej, Ewy Lipskiej, Anny Frajlich.

Był też jedynym bodajże kompetentnym krytykiem książek poetów polskich w przekładzie hebrajskim. Wybrany utwór poddawał szczegółowej analizie,  sięgał do oryginału i konfrontował; wskazywał na poprzednie tłumaczenia lub alternatywne możliwości, na - daleko nie rzadkie! - przypadki niezrozumienia wiersza przez tłumacza, skracania go lub przeinaczania. Ujawniał sukces lub - oględnie - klęskę przekładu. Był życzliwym |towarzyszem podróży poezji polskiej do hebrajskich czytelników.

Przez ponad pięć dziesięcioleci  współpracował ze wszystkimi czasopismami izraelskimi w języku polskim; tam też pozostaje zakopany, praktycznie niedostępny, olbrzymi zrąb jego pisarstwa. Począwszy od tygodnika "Przeg¬ląd" w 1950 r.  - od razu po przybyciu do kraju - poprzez od 1952 r.  ukazujące się dzienniki "Nowiny izraelskie", przemienione następnie w tygodnik - "Nowiny - Kurier",  publikował zawsze i dużo, do ostatni chwili życia.. Stale też pisywał do rocznika "Kontury" i toruńskiego "Archiwum emigracji”  i tutaj ukazały się jego studia o polskich korzeniach kabaretu hebrajskiego, o tematyce żydowskiej w twórczości Józefa Mackiewicza, poezji Anny Frajlich i Tamary Karer.

W "Konturach" natomiast znalazły się artykuły historycznoliterackie - np. o motywach polskich w twórczości hebrajskiego pisarza Dova Sadana i żydowskiego poety Abrahama Suckewera - portrety literackie Juliusza Feldhorna i Leona Przemskiego, nawet dwa opowiadania - rodzaj nieczęsto uprawiany przez Grossa - Dzbanek i Upiór oparte na zdarzeniach czasu okupacji.

Całe życie był wprost nękany przez jeden krąg tematów, których rozwijanie, poszerzanie i pogłębianie nadawało właściwy sens jego pisarstwu: utrwalanie pamięci o Zagładzie.

Pamięci o twarzy własnej ofiar, o ich wciąż wydłużającym się cieniu padającym na tych, którzy uszli pogoni -  na nas. Sądzę, że w przeciągającej się aż nad tę epokę pogardę dla losów jednostki i przenoszenia nad nią ideologii manipulowanych kolektywów  rozumiane utrwalanie pamięci staje się wartością samą w sobie.

Skrótowo wyraził to w zakończeniu wiersza Cyganeria 1942 (zainspirowanego utworem Leśmiana Ludzie):

"Szli tędy ludzie, ludzie prości -Ku wiekuistej szli jasności
Widziałem ich, słyszałem ich!
Szli urzeczeni, nieprzytomni -Wołali ginąc: Nie zapomnij!
Widziałem ich, słyszałem ich!
Śpiewali piosnkę o pożarze -Nic ich z pamięci nie wymaże.
Widziałem ich, słyszałem ich!
Jeszcze ich widzę, jeszcze słyszę poprzez trwającą po nich ciszę.
Widziałem ją, słyszałem ją".

Usiłował pojąć ogrom tragedii żydowskiej - była i jego udziałem; usiłował dos¬trzec objawy życzliwości i pomocnych rąk Polaków - wyciągały się do niego. Za posłannictwo dobrej wiary w ludzi poczytywał sobie członkostwo komisji Instytutu Yad Vashem przyznającej tytuły Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Zatem utrwalanie pamięci - w wielu aspektach, w wielu oglądach, na oddalających się pozornie, a jednak zbiegających się  płaszczyznach. W aspekcie historyczno-ideowym (publicystyka), osobistym (wspomnienia własne, przypominanie pomordowanych, ich biografii i twórczości), artystycznym (wiersze, scenariusze, filmy, opowiadania), historycznoliterackim. Tutaj liczą się przede wszystkim: tom szkiców Poeci i Szoa. Obraz Zagłady Żydów w poezji polskiej (Sosnowiec 1993), monografia żydowskiego poety Krakowa Mordechaja Gebirtiga Żydowski bard (Kraków 2000), album Królewski Kraków i żydowski Kazimierz w rysunkach Franciszka Turka (Kraków 2001).

W tym kręgu znalazło się rozpatrywanie spraw Żydów czasu minionej wojny, w Polsce przede wszystkim. A znaczy to jednocześnie - spraw polsko-żydowskich. Tych tak istotnych, a będących dla ludzi naszego pokolenia tak bolesnymi, tak niejednokrotnie gorzkimi - spraw stykowych. Traktuje je Gross w sposób otwarty, starając się o jednoznaczność i rozwagę, zacietrzewienie było mu zawsze obce.

Należał bowiem do  wytrwałych w swoim przywiązaniu do Polski twórców, u których wyrazy tego przywiązania, często nostalgiczne, nigdy nie kolidowały z osiedleniem się w Izraelu.

Żyd polski - ale z konieczną lokalizacją: krakowianin. Co też wskazuje na drugi, nie bardziej od pierwszego ważny - nakładający się nań zresztą - krąg inspiracji poety¬ckiej i literackiej twórczości Grossa: pamięć o Krakowie, trwałej obecności Miasta w jego świadomości.

Jest to nade wszystko pamięć o żydowskim Krakowie, czyli mieście, którego już nie ma, które  tylko można ewokować. Tytuły w Izraelu wydanych tomików wierszy -już same tytuły - o tym właśnie mówią. W niezamierzony układają się one dialog Cóż nam zostało z tych lat? - ach tak, wiemy, tylko to: Okruszyny młodości spędzo¬nej w tym jednym z najpiękniejszych miast starej Europy, za którą - ludzie generacji  Mojżeszowej, ludzie w niekończącej się drodze - będziemy zawsze tęsknić. Młodo¬ści spędzonej wśród tych, o których musimy - winniśmy to im, pomordowanym, winniśmy to samym sobie - zachować i przekazać pamięć. Aby była wieczną. Jak utrwalające ją słowo polskiego poety w Izraelu.


6.
Śmierć, wyznaczając sytuacje nieodwołalne, zabierając Natana Grossa, zamknęła w jednej chwili pewną, tak bardzo żywotną dla nas, epokę. Epokę życia prywatnego tych, których darzył przyjaźnią, inspirującą wymianą poglądów i doświadczeń; tych, których inspiracje i pomoc z wdzięcznością przyjmował.

Epokę życia literackiego w Izraelu kręgu języka polskiego, które zubożało o jego pisarstwo tak wiele przecież znaczące w powstającym u nas piśmiennictwie. Przez dzie¬siątki lat trwającą epokę jego ambasadorowania w publicystyce hebrajskiej, inicjatywach wydawniczych i edytorskich poświęconych polskim sprawom literackim, i to wtedy, kiedy tak wielu w Izraelu spoglądało na tę działalność z wyrzutem.

I epokę, kiedy swoją twórczością, z tak wielkiego oddalenia geograficznego, wpisy¬wał się w tradycje ogólnopolskiego piśmiennictwa humanistycznego, piśmiennictwa tego - z całą pewnością! - wielki dłużnik, ale i wierzyciel. Albowiem, jak to ujmuje Wisława Szymborska w wierszu  pt. O śmierci bez przesady - w   słowach to tak bliskich Natanowi:

"Śmierć
zawsze o tę chwilę przybywa spóźniona,
Na próżno szarpie klamkę
niewidzialnych drzwi.
Kto ile zdążyć
tego mu cofnąć nie może".


Tekst był drukowany w numerze 6 (214) "Dekady Literackiej" z 2005 roku.

 

 
irenarup@o2.pl     2008-07-04 10:30:15
czy mozna gdzieś zamówić za zaliczeniem poctowym poezje hebrajską w tłumaczeniu Grossa.Chcialabym ją bliżej poznać pozdrawiam serdecznie -Irena z Głuchołaz pow. Nysa

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas