poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
Remigiusz Ryziński
Nagrody literackie we Francji
Francja lubi przyznawać nagrody, także w literaturze. Tych najbardziej znanych i prestiżowych jest pięć.: Goncourt, Renaudot, Femina, Académie Française i Médicis, natomiast pełna ich lista zbliża się do ośmiuset.

Francuskie społeczeństwo składa się z tych, którzy książki kupują i czytają, oraz tych, którzy je kupują i mają. Niemniej jednak statystyczny Francuz czyta/posiada książek dużo. Ponadto Francja to bodaj jedyny europejski kraj, w którym rzeczywiście można zrobić karierę (i majątek), na pisaniu i wydawaniu literatury. Aby tak się stało, konieczne jest posiadanie - oprócz oczywiście talentu - lauru jednej z nagród, która, nawet jeśli nie niesie za sobą bezpośredniej gratyfikacji pieniężnej (jak w przypadku Prix Goncourt i Renaudot), gwarantuje we Francji ogromne wpływy ze sprzedaży. Być może to nie przypadek, że w języku francuskim słowo ”prix” oznacza zarówno nagrodę jak i cenę...

Jednym z najbardziej znanych wyróżnień literackich jest nagroda imienia braci Goncourtów. Pierwszy raz przyznano ją w 1903 roku książce Johna-Antoine Nau pod tytułem Force Ennemi. W 1919 roku laureatem nagrody został Marcel Proust za W cieniu zakwitających dziewcząt. Proust był tym wyróżnieniem zaskoczony. W tym czasie już poważnie chory, zmęczony dodatkowo koniecznością wyprowadzki z luksusowego mieszkania w kamienicy przy boulevard Haussmann, zabronił Celeście rozmawiać z prasą, i skoncentrował się na korespondencji i pisaniu, a nie na sławie, która wreszcie go dosięgła. Inni wielcy i znani twórcy, którzy otrzymali Goncourtów to m.in.: Malraux (za Dolę człowieczą), Gracq (za Le rivage des Syrtes), de Beauvoir (za Mandarynów), Gary  za Korzenie nieba i Życie przed sobą, opublikowane pod pseudonimem Emile Ajar), Tournier (dziś członek jury, za Króla Olch), Modiano (za Ulicę Ciemnych Sklepików), Duras (za Kochanka). Rok temu nagroda przypadła Laurentowi Gaudé, za Le soleil des Scorta.

W 2005 roku laureatem Prix Goncourt został Francois Weyergans za Trois jours chez ma mère, (Grasset), wielkim zaś przegranym był (podobnie jak w latach ubiegłych) Michel Houellebecq, o którym cały Paryż huczy nie tylko z powodu jego nowej powieści ale i ze względu na aferę związaną ze zmianą wydawcy, co pociągnęło za sobą monstrualną karę nałożoną na autora Cząstek elementarnych. Za La possibilité d'une île, (Fayard) została mu przyznana jedynie Prix Interallié 2005, za którą idą potem ze sprzedaży znacznie mniejsze pieniądze niż za Goncourtami czy Nagrodą Feminy. Nie tylko jednak Houellebecq potrzebuje pieniędzy; również Weyergans’owi najwyraźniej nie obce są problemy natury ekonomicznej, każe bowiem zmagać się z nimi swojemu alter ego, bohaterowi nagrodzonej książki, pisarzowi Francois Weyergrafowi, wciąż opowiadającemu o. podpisanych kontraktach o ciążących umowach, o obietnicach, z których nie jest w stanie się wywiązać. Całe dnie schodzą mu na rozważaniu możliwości przedłużenia linii debetowej w banku, na projektach nigdy nie napisanych książek, kontemplacji „początków”, z których przy odrobinie szczęścia i samozaparcia na pewno powstałby jakiś (koniecznie!) bestseller. „Powinienem skończyć przynajmniej jedną z książek, na które czekają moi wydawcy. O tańcu (gdzie mówię o Sokratesie, który w Uczcie Xenofona pragnie nauczyć się tańczyć), powieść o miłości, która ma miejsce w kresie Drugiego Cesarstwa, tekst poświęcony Husserlowi i Kartezjuszowi (który z pewnością stanie się w końcu czymś zupełnie innym), zbiór wszystkich artykułów, które opublikowałem, esej o kwartecie Bethovena (zawdzięczam wiele książce Josepha Kermana), oczywiście Coucheries i książka o wulkanach. Skończę jako kula u nogi moich wydawców, już i tak cierpliwych.” - czytamy w Trois jours chez ma mère. Książka jest m.in. deskrypcją procesu pisania, a raczej, jak u Prousta, borykania się z nie-pisaniem; w ogóle w powieści Weyergansa znajdujemy wiele wątków znanych : oprócz Proustowskiego motywu kreacyjnej niemożności, są tu elementy kompleksu Edypa, jest motyw drogi i Orfeusza, którym kieruje niedające się zrealizować przeznaczenie: bohater nigdy nie spotka się ze swoją matką w jej domu, bo kiedy już tam dojedzie, jej tam nie będzie. Powieść posługuje się w jakiejś mierze szablonem, ale wypełnionym, w sposób, trzeba to przyznać, mistrzowski - świetnym językiem i fabułą wysokiej jakości. Nie jest też pozbawiona autoironii i swoistej melancholii, bez których trudno dziś sobie wyobrazić prawdziwe dzieło.

Nagrodą dla odrzuconych przez Goncourtów jest tradycyjnie od 1926 roku Prix Renaudot, przyznawana w tym samym miejscu (w restauracji Drouant) i czasie, co jej starsza siostra, i dokładnie tak samo pozbawiona bezpośredniej gratyfikacji finansowej. Ustanowili ją dziennikarze, którzy oczekiwali na werdykt jury Goncourtów; nazwa pochodzi od Théophrasta Renaudot, lekarza króla Ludwika XIII i przyjaciela Richelieu, a także pierwszego dziennikarza. Wśród laureatów tej nagrody znajdują się m.in. Georges Perec za Rzeczy (1965), Louis Aragon za Piękne dzielnice (1936) i Céline za Podróż do kresu nocy (1932). W ubiegłym roku nagrodę otrzymała sensacyjna publikacja post mortem (po raz pierwszy w historii nagrody) autorstwa Irène Némirovsky, pt. Suite Française. Manuskrypt, będący przez ponad 60 lat w posiadaniu syna pisarki, Denisa Epsteina, opowiada w pierwszej części o wojennym exodusie paryskiej rodziny, w drugiej - o początkach okupacji hitlerowskiej przedstawionej na tle życia małej miejscowości. Równolegle, w tym samym roku 2004, Prix Renaudot de l'essai została przyznana Evelyne Bloch-Dano za Madame Proust, której tematem jest, jak łatwo zgadnąć, matka pisarza. W roku bieżącym laureatką tej nagrody jest również kobieta, ikona literatury gender-queer, pochodząca z Algieru Nina Bouraoui, wyróżniona za Mes mauvaises pensées (Stock). W jednym z wywiadów autorka tak mówi o książce: „Przez trzy lata chodziłam raz na tydzień do doktora C. Za każdym razem miałam wrażenie, że ofiarowuję mu książkę dotyczącą związków, rozstań, nowych znajomości. Za każdym razem konstruowałam i dekonstruowałam miłosny gmach. Chciałam moimi złymi myślami i wyznaniami opowiedzieć o życiu i miłości. Nie jest to sprawozdanie z terapii, nie jest to historia choroby. Jest to jednak powieść, pełna odniesień do rzeczywistości historia mojej rodziny i moich obu ojczyzn”. Książka Bouraoui nie tylko jest autobiograficzna, także - auto-psychoanalityczna; to spowiedź, której efektem jest powieść jako spowiedź. Egocentryczna, hipochondryczna, nimfomańska i narcystyczna, a jednocześnie autentyczna i boleśnie prawdziwa, pełna niekłamanych emocji i sugestywna. Mimo wszystko wszakże, w jakiś trudny do uchwycenia sposób, tak samo jak w przypadku Weyergansa, podobna, a jednak gorsza od poprzedniej książki tej autorki,  Poupée bella.

Prix de l’Académie Française dostała w listopadzie osiemdziesięciodwuletnia Henriette Jelinek, która z laureatką Nobla w dziedzinie literatury w roku 2004 nie ma prócz nazwiska nic wspólnego. Nagrodzona książka to Le destin de Iouri Voronine (Fallois), a jej akcja toczy się w Stanach Zjednoczonych i opowiada o relacji matki i syna widzianej jej oczyma, o problemach związanych z komunikacją i różnicami światopoglądowymi oraz indywidualnym przeżywaniem świata.

Ważną i opiniotwórczą nagrodą literacką we Francji jest Prix Femina, nagroda przyznawana od 101 lat przez kobiece jury. Do grona pisarzy z laurem Feminy należą m.in.: Antoine de Saint-Exupéry (za Nocny lot) i Marguerite Yourcenar za Kamień filozoficzny. W roku ubiegłym nagrodę tę uzyskała książka Jean-Paul Dubois Une vie francaise, (L'Olivier), której tematem jest narcystyczne społeczeństwo francuskie ukazane w sposób ironiczny, z porozumiewawczym mruganiem oka, toteż nikt – mimo że książka pełna jest autentycznych wydarzeń i nazwisk - nie wytoczył autorowi procesu. Plotkarska V Republika występuje w niej jako scena, na której przesuwają się postaci obiektywnie zróżnicowane pod względem znaczenia, ale osobiście przekonane, co typowe dla Francuzów, o swej zasadniczej wartości dla biegu dziejów. Książka jest miejscami prawdziwie śmieszna, co rzadkie w literaturze francuskiej; jest to studium psychiki i wychowania w rodzinie i społeczeństwie w duchu (koniecznie!)  francuskim, z jego écoles, rzekomym egalitaryzmem, bufonadą. Autor jako dziennikarz Nouvel Observateur wie, o czym mówi, i potrafi zainteresować czytelnika zarówno formą swej opowieści, jak i tematem.

Tegoroczny laureat Feminy to Régis Jauffret za Asiles de fous, (Gallimard). Opowieść Jauffreta jest w istocie jak „dom wariatów”, napisana w stylu tragikomedii, nieobliczalna. Kolejny raz Femina powędrowała w ręce autora „społecznika”, piszącego o problemach rodziny, związkach, które we współczesnym świecie jeszcze bardziej narażone są na rozpad, o pułapkach i nieprzewidzianych kolejach losu.

Prix Médicis, jedna z najmłodszych nagród (istnieje od 1958 roku) została przyznana w tym samym miejscu (hotel Crillon) i czasie, co Femina. Médicis otrzymał w tym roku Jean-Philippe Toussaint za Fuir (Minuit).( Poprzednimi laureatami byli m. in.: Philippe Sollers za Le parc, i Georges Perec za La vie mode d'emploi) Toussaint to pisarz nieprofesjonalny, który zadebiutował dość późno i można powiedzieć - przypadkiem, powieścią utrzymaną w stylu Becketta czy nouveau roman, zatytułowaną La Salle de Bain (Minuit, 1985). To pisarz operujący językiem pełnym absurdów, a przy tym poetyckim, nacechowanym melancholią. Akcja poprzednich powieści Toussainta toczy się w Japonii; tegoroczna laureatka Médicis jest opowieścią mężczyzny podróżującego po Chinach. Najlepsza jednak jej cześć, trzecia, dzieje się we Francji. Powieść przeznaczona jest dla czytelników lubiących w literaturze nastrój, spokój, smutek. Oszczędna, chłodna, surowa i jednocześnie pełna namiętności wciąga w lekturę, i świadczy o dobrym opanowaniu pisarskiego warsztatu.

Książka, która była nominowana, podobnie jak La possibilité d'une île Houellebecqa, do niemal wszystkich nagród, ale jak dotąd nie została laureatką żadnej, to Falaises, młodego pisarza (ur. 1974), Oliviera Adama. A książka to niewątpliwie wybitna. Jest to opowieść o matce, która popełnia samobójstwo w hotelu w Etretat, gdzie z okien widać sławne klify (fr. falaises), i która jest tematem rozważań, wspomnień, tęsknot młodego człowieka, jej syna, przebywającego po latach w tym samym miejscu wraz z kobietą i dzieckiem. Sploty życia i śmierci, miłości i nienawiści, lęku i radości, łagodności i grozy wyrażone zostały językiem dojrzałym, pełnym, pięknym. Adam pokazuje w swojej powieści uczucia mężczyzny, który wraz ze śmiercią matki grzebie swoje dzieciństwo. Czuje się niepełny, jakby wybrakowany, i próbuje posklejać kawałki siebie, by nie stać się kimś takim jak jego własny ojciec, i by dzieciństwo dziewczynki, która pojawiła się w jego życiu, było inne niż jego własne. Adam stworzył opowieść o niezabliźnionej ranie, której bolesność musi zostać wypowiedziana i w ten sposób – zapomniana. „To, co zostaje przez nas zapomniane, nie istnieje”, mówi autor. „Mam trzydzieści jeden lat i zaczyna się moje życie. Nie mam dzieciństwa, i od tej chwili zadowolę się jakimkolwiek. Moja matka nie żyje, a wszyscy bliscy odeszli (…). Tutaj noc jest głębią i ciemnością świata. Moja matka idzie wrzosowiskiem, jak wróżka-lunatyczka…”

Doświadczenie śmierci matki i samotności staje się początkiem pisania. Opisać to, czego nie można ani zapomnieć ani wypowiedzieć, przekuć ból na słowa – to wydaje się bohaterowi jedynym ratunkiem. Pozostaje mu jedynie możliwość pisania, która zamienia się w możność życia ku śmierci, bo prawdopodobnie, jak chciał tego Blanchot, pisanie i śmierć to jedno.

Nagrody literackie we Francji, liczne i ze wszech miar potrzebne, przyznawane są niezmiennie każdego roku. Ktoś wreszcie zostaje uhonorowany jedną z nich, ktoś dzięki niej odkryty. Inna gwiazda wraz z nagrodą gaśnie. Wyroki Fortuny są nie tyle nieprzewidywalne, co kruche i zależne od innych jeszcze względów. Także i w tym  przypadku ostateczny wyrok wydaje szary czytelnik.


Tekst był drukowany w numerze 6 (214) "Dekady Literackiej" z 2005 roku.

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas