poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
KORNELIJUS PLATELIS, VLADAS BRAZIŪNAS, BIRUTĖ JANUŠKAITĖ, GINTARAS GRAJAUSKAS, RENATA ŠERELYTĖ, MARIUS BUROKAS, AGNĖ ŽAGRAKALYTĖ
Literatura litewska dziś - ankieta
Aby przybliżyć polskim czytelnikom specyfikę współczesnej literatury litewskiej, przeprowadziliśmy ankietę, zadając wybranym autorom następujące pytania:

1. Jak Pan/Pani widzi swoją twórczość na tle współczesnej literatury litewskiej?
2. Czy Pan/Pani uważa, że Pana/Pani twórczość ma związek z nową sytuacją Litwy, odzyskaniem przez Litwę suwerenności (w 1990)?
3. Czy możemy mówić o nowych potransformacyjnych pokoleniach, o zmianie pokoleniowej w literaturze litewskiej?
4. Czym charakteryzuje się literacki krajobraz współczesnej Litwy?

Dziękujemy pani Jolancie Jurkunas za pomoc w przeprowadzeniu ankiety.



KORNELIIUS PLATELIS

1.
O swojej twórczości trudno coś powiedzieć, nie jest to zadanie piszącego, ale czytającego. Chyba, że podam jakieś fakty. Zacząłem pisać wiersze na III roku studiów. Pierwszą książkę wydałem w 1980 roku. Później jeszcze sześć tomików poezji, jeden esej i przetłumaczyłem trzy książki. Obecnie piszę czasami eseje, publikuję opowiadania, tłumaczę poezję z języka angielskiego i polskiego.

2.
To, o czym piszesz, choć widać to dopiero po upływie czasu, zawsze ma związek z otoczeniem. Niepodległość, demokracja, wolny rynek – oczywiście to ogromne przemiany, których nie można nie zauważyć. Obecna sytuacja, różni się od poprzedniej dwoma zasadniczymi rzeczami: nie ma cenzury i czytelnicy mają więcej możliwości wyboru; sami decydują, czym chcą się zająć. Dlatego na to, co tworzę, nie może oddziaływać fakt, że nie trzeba już oszukiwać cenzury, czy fakt, że czytelnik nie jest już moim sprzymierzeńcem w tej sprawie, bo nagle stał się bardzo zajętym człowiekiem, którego uwagę przyciąga swoimi błyskotkami kultura masowa.

Oczywiście aktualności politycznych czy życia politycznego staram się unikać. Tym obecnie dosyć skrzętnie zajmuje się prasa. A jeśli poezja, to bardziej satyra, bo to jej dziedzina. Być może również czasy sowieckie obdarzyły nas „alergią” na tematy aktualne, polityczne. Także brak cenzury zniechęca, żeby nimi się zająć.

Kiedy publikowałem pierwszą książkę w 1980 roku, sowiecka cenzura już osłabła na tyle, że nie zmusiła mnie do pisania tego, czego nie chciałem, chociaż nie mogłem też pisać tego, co chciałem. Pod koniec lat 1988 cenzury już nie było, nie mówiąc już o 1990 roku. Oczywiście, czasami pojawiał się jakiś pisarz, który napisał coś, co drażniło część społeczeństwa, wówczas dostawał publiczną odprawę w prasie, a nie był do tego przyzwyczajony, więc głośno krzyczał: „cenzura”, ale żeby komuś zabroniono pisać - nic mi o tym nie wiadomo. Obok wielkiej, znanej, choć i trochę starej prasy oficjalnie wydawano publikacje KGB.

Czasem słyszy się użalania, że polityczną cenzurę zamieniono na cenzurę rynku czy coś podobnego. Ja natomiast myślę, że to dwie odmienne rzeczy. Wiadomo, iż to rynek określa popytu i podaż. Nie może ich uniknąć poeta, który poleca swój dziwny produkt i widzi jakim małym cieszy się popytem. Próbuje on zaczarować rynek, powtarzając magiczne słowo „kultura”. Ale nie udaje się zaczarować rynku, pozostaje jedynie próbować, nie bez udziału państwa, wspierać go. Osobiście uważam, i nie tylko dlatego, że sam jestem na liście potrzebujących wsparcia, że poezję trzeba wspierać z funduszy społecznych.

Ogólnie mówiąc, poezja jest dla mnie bardzo intymną, wymagającą wiele wysiłku i szczególnego nastroju sztuką. Sama twórczość oczywiście daje mi dużo radości, dlatego przeznaczona jest bardziej dla mnie samego niż dla kogoś innego. Chyba że może zainteresować innych.

3.
Po nas (mam na myśli następujące osoby: One Baliukonė, Vladas Braziūnas, Antanas A. Jonynas, Edmondas Kelmickas, Donaldas Kajokas, Tautvyda Marcinkevičiūtė, Nijolė Miliauskaitė, Gintaras Patackas, Almis Grybauskas) już przyszło kilka pokoleń. Z tym, które przyszło bezpośrednio po nas (Liudvikas Jakimavičius, Aidas Marčėnas, Kęstutis Navakas, Sigitas Parulskis, Alvydas Šlepikas), już jakby zżyliśmy się, gdyż nie za wiele nas różni. Ogólnie rzecz biorąc, literaturę tworzą poszczególne osoby. Szczególnie w starszym wieku autorzy zamykają się w swoich skorupach. Młodsi lubią towarzystwo, czują większą potrzebę, żeby podyskutować, wymieniać się poglądami na temat literatury, potrzebują też wzajemnego wsparcia. Często debiutują w grupach, które później jednak się rozpadają. To prawdopodobnie dlatego, że na Litwie życie literackie jest bardzo demokratyczne. Tu nie ma walczących ugrupowań, nikt nikomu nie stawia sztucznych przeszkód jeśli chodzi o publikacje (nie mówię o osobistych nieporozumieniach, które różnie dają się odczuć.) W naszym tygodniku „Literatūra ir menas” („Literatura i sztuka”) zamieszczamy stałe strony tłumaczeń poezji, prozy, literatury. Jeżeli twórczość naszym zdaniem jest ciekawa, warta uwagi, publikujemy ją, nie patrząc, kto jest autorem. Inni wydawcy kulturalnej prasy postępują tak samo. Litewskich poetów nie jednoczy ani potrzeba umocnienia się w literaturze, ani chęć walki. A inne potrzeby naturalnie nie tworzą silnych, trwałych grup, ale jedynie kręgi znajomych.

W młodym pokoleniu (mówię o tych, którzy mogliby być moimi dziećmi) bez wątpienia są ciekawe postacie, dużo „obiecujących” poetów. Wymienię kilka nazwisk: Marius Burokas, Jurgita Butkytė, Rimantas Kmita, Sonata Pauliulytė, Donatas Petrošius, Artūras Valionis, Mindaugas Valiukas, Agnė Žagrakalytė. Wymienię też nieco starszych od nich, którzy ostatnio opublikowali ciekawe książki, według stylu pisania zaliczane do młodszego pokolenia: Gintaras Bleizgys, Daiva Čepauskaitė, Gintaras Grajauskas, Birutė Marcinkevičiūtė, Darius Šimonis, Dovilė Zelčiūtė. Poezja tego pokolenia jest bardziej demokratyczna, często łatwiejsza do zrozumienia, bardziej zainteresowana codziennością. Lecz tych poetów nie powinno się łączyć w grupę. Poetów łączy – czy może należałoby powiedzieć: zbliża - najczęściej nie wiek, ale, na przykład, miejsce zamieszkania.

4.
Na Litwie, jak na całym świecie, więcej czyta się prozy. Niektórzy poeci, naśladując pisarzy z Zachodu, coraz częściej wybierają ten właśnie gatunek. Poeci: Leonardas Gutauskas, Sigitas Parulskis już wydali po kilka powieści, a Gintaras Grajauskas swoją pierwszą. Myślę, że w przyszłości takich przypadków będzie coraz więcej. Dla wielu czytelników ciekawsza literatura to ta, która lepiej odzwierciedla ich doświadczenie. Wniosek jest bardzo jasny i prosty: literatura dawno zrozumiała tę zasadę i dlatego stara się imitować doświadczenia czytelników. To główny powód coraz większej liczby czytających, a także uprawiających tego rodzaju twórczość. W pierwszych latach niepodległości miałem okazję obserwować ciekawe zjawisko: wydawnictwa masowo publikowały dobre, oczekiwane przez czytelników, ale nie dopuszczane przez sowiecką cenzurę książki; oczywiście masowo potem wykupywane. Kiedy byłem dyrektorem wydawnictwa, jeszcze miałem okazję zaznać tej luksusowej dla wydawcy sytuacji. Obecnie wszystko wraca na swoje miejsca – tak jak wszędzie. Pisarze chcą być jednocześnie i dobrzy, i ciekawi dla szerokiej publiczności, chcą cieszyć się zainteresowaniem wśród publiczności. Wszyscy wiemy, że to nie jest takie proste, dlatego też rzadko komu to się udaje. Zainteresowaniem cieszy się poezja, która ma bezpośredni wpływ na emocje albo nadaje się na teksty piosenek.

Tłumaczyła z języka litewskiego Jolanta Jurkunas



VLADAS BRAZIŪNAS

1, 2, 3.
O sobie nie wypada dużo opowiadać. Lepiej spróbuję omówić wędrówkę i byt  poetów mojego pokolenia. Doskonale rozumiem, że każde opowiadanie o kimś jest tylko pozorne, ponieważ człowiek opowiadający o kimś innym prędzej czy później zawsze zaczyna mówić o sobie. Urodziłem się w 1952 roku, więc nawet poeci w wieku moich dzieci już nie są najmłodszymi z najmłodszych.

Nie jestem krytykiem, nie zamierzam też wystawiać komuś ocen. Nie chcę wymieniać nazwisk, jednakże aby nie pojawiły się niejasności powinienem podam kilka, już może znanych polskim czytelnikom. Na początku wymienię tych, których po kilka wierszy można przeczytać w antologii (okres: ostatnie dziesięć lat XX wieku) literatury litewskiej Sen Mendoga zebranej przez Alicję Rybałko: Onė Baliukonytė, obecnie podpisuje sie jako Onė Baliukonė ur. 1948 r., Nijolė Miliauskaitė (1950 – 2002), Kornelijus Platelis (1951), Antanas A. Jonynas (1953), Donaldas Kajokas (1953)... Urodzili się w okupowanej Litwie. W okresie gasnącego albo też już wygasłego, niezwykle silnego, trwającego całe powojenne dziesięciolecie sprzeciwu Litwinów. Prowadziły ich do literatury odmienne drogi, ale obawa, niepewność jutra była u nich ta sama. Starali się w codziennych zmaganiach ukryć sprzeciw przed panującą sytuacją, ale zarazem można było zauważyć coraz to większe przystosowanie się do niej.

Studiując na Uniwersytecie Wileńskim, nie dałem się “ulepić się według schematu”. Na to miało wpływ moje wychowanie. Przebywając w kręgu studenckim, na samym początku czułem się jak typowy wieśniak z prowincji, przepełniony  melancholią. Nie potrafiłem być wyrafinowanym, wymownym, dowcipnym tak jak osoby z Wilna. Odnosiłem wrażenie, że nie wychowywano ich w kołysce, ale w szafie z książkami. Ale jakoś nie ogarniało mnie uczucie zazdrości. Nie byliśmy wszyscy jednakowi i nie chcieliśmy takimi być. Toteż i tworząc, każdy pracował na swój sposób. Nigdy nie szkodziliśmy sobie wzajemnie. Taka to była jakby solidarność naszego pokolenia. Chyba lepszej być nie może. Nie tworzyliśmy żadnych grup, stowarzyszeń. Może i nie mogliśmy, ale przede wszystkim nie czuliśmy takiej potrzeby.

Paradoksem jest to, że wtedy działaliśmy osobno, i to w żadnym wypadku nie osłabiało nas, wręcz przeciwnie. Ale jednocześnie potrafiliśmy usłyszeć głos wołający o pomoc. Dlatego dla starszego pokolenia może i wyglądaliśmy na prawdziwie zrzeszonych. Cenię bardzo to, iż w naszym kręgu nie było ani jednego donosiciela,  zdrajcy czy jakiegoś nieudacznika. Jeżeli już znalazł sie taki, to odpowiednio obchodziliśmy się z nim, czasami nawet bezlitośnie, zapominaliśmy o jego istnieniu.

Razem z naszym pokoleniem zakończył się okres podejrzliwości, wzajemnej nieufności. Właśnie tak było, nie sądzę, że to jest jakaś nasza zasługa. To czas. Właściwy czas pozwolił nam żyć dostatecznie naturalnie, panowały zwykłe ludzkie stosunki. Tak żyć nie umieli powojenni donosiciele, intryganci pisarze, po prostu nie umieli. Dlatego też nie potrafili w żaden sposób nas zrozumieć, nie wiedzieli jak z nami postępować, więc nie byli przyjaźnie nastawieni do młodego pokolenia.

Oczywiście my “tacy”  nagle nie wyrośliśmy z ziemi jak jakiś kwiatek wiosenny. We wszystkich pokoleniach byli ludzie, którzy zachowali żywe ideały, ciepło ludzkiego obcowania. My nie musieliśmy podejmować  takich czy innych działań “walecznych”. Czuliśmy nacisk samego życia, ale nie żadnej postaci z kręgów artystycznych, a tym bardziej jej twórczośći. Nie mieliśmy ideałów, autorytetów. Urodziliśmy się tuż przed śmiercią Stalina, a niektórzy tuż po. Nasz umysł został “uchroniony” od zakodowania zdarzeń realnych, prawdziwych. Natomiast od najmłodszych lat wpajano nam jakieś głupoty. Oto przykład: ktoś z rodziny opowiadał, iż będąc małym chłopcem, stanowczo twierdziłem, że mam trzech dziadków, jednego żyjącego – tatę mamy i dwóch umarłych – ojca taty i Lenina (wniosek: jestem wnukiem Lenina). Dziwne, że nie zastanawiałem się, kim mogłaby być moja trzecia babcia. Każdy przechodził w ogóle odmienną drogę zrozumienia i oczyszczenia z przeszłości.

Poezja odgrywała bardzo ważną rolę w poszukiwaniu i poznaniu prawdy. W 1988 roku napisałem książkę (publicystyczną) Užkalbėti juodą sraują. Wydawnictwo “Vaga” obiecywało jak naszybciej opublikować książkę, ale kierownictwo, zauważywszy, iż książka ma podtytuł Eilėraščiai su datomis (Wiersze z datami), ewidentnie przestraszyło się. Książka ukazała się rok później. Ta książka była objęta cenzurą przez władze sowieckie.

Jeżeli chodzi o związek twórczości z odzyskaniem Niepodległości Litwy. Jest to związek głęboki, prawdziwy, często postrzegany w postawie twórcy czy zwykłego człowieka, ale nie wypowiadany oficjalnie. Odrodzenie Litwy  nazywano „Śpiewającą rewolucją”. Żeby naród, cała młodzież mogła prawdziwie, otwarcie zaśpiewać, musiał znaleźć się ktoś, kto w okresie prześladowań te piosenki podtrzymywał, wpajał – tym zajęli się studenci Wileńskiego Uniwersytetu, a także członkowie zespołów etnograficznych. Powstawały kluby, odbywał się wielki ruch, wielkie działanie. Cieszę się, że mogłem uczestniczyć, że byłem jednym z tych działaczy.

4.
Nowe pokolenia poetów tworzy czas: ludzie rodzą się, dorastają zakochują się... zaczynają pisać wiersze. Powiem tylko, że nowej poezji, która wyróżniałaby się, przedstawiała inny światopogląd nie zauważyłem. To wcale nie musi oznaczać, że młodzi ludzie nie tworzą dobrej poezji. Więcej jednak tworzy się prozy, ale i ona nie jest tak bardzo popularna i nie jest zawsze kojarzona z wiekiem pisarza. Na Litwie można zauważyć przesycenie tematyką egzorcystyczną, detektywistyczną (mam na myśli czytadła). Czytelnicy wracają do poważniejszej prozy, i to nie do obcej, ale litewskiej. Nakład książek z poezją ciągle jest jeszcze niewielki, a także nieopłacalny (dobrze, że wydawnictwa publikujące poezję są najczęściej wspierane przez państwo). Jednakże poeci nie powinni skarżyć się na brak czytelników. Na spotkaniach autorskich są oczekiwani. O ich popularności świadczą co roku organizowane międzynarodowe festiwale – Wiosna poezji i Poetycka jesień Druskiennik. Nie wspominając już o wielu innych festiwalach, innych imprezach w różnych miejscach na Litwie. Ten oto fakt świadczy, iż poezja  jest potrzebna ludziom. I myślę, że to nie jest jakaś iluzja czy złudzenie poety.

Tłumaczyła z języka litewskiego Jolanta Jurkunas



BIRUTĖ JANUŠKAITĖ

1,2
Wszystkie moje prace do czasu odzyskania Niepodległości były po prostu śmiechu warte. Nie mogłam pracować jako dziennikarka, bo przecież mi zakazano. Natomiast zatrudniano mnie na jakieś pół etatu w domu kultury czy muzeum. Ja udawałam, że pracuję, a pracodawca udawał, że mi płaci. Prawdę mówiąc, wtedy pisałam opowiadania, publikowałam książki i wychowywałam córki. Później zaczęłam pracować w redakcji pisma „Šeima” (Rodzina) wierząc, iż dziennikarstwo pomoże zaleczyć zniszczony przez czasy sowieckie  rany Litwinów, a przede wszystkim kobiet. Przykre jest to, że zanim one otrząsnęły się z jednego - sowieckiego napływu, błyskawicznie nadciągnęła następna fala z Zachodu. Dziennikarstwu poświęciłam mnóstwo czasu, ale nie odłożyłam na bok twórczości. Cały czas pisałam opowiadania, powieści i wiersze. Jestem autorką siedmiu książek. Zbiory opowiadań: Usprawiedliwić siebie, Wilno, Vaga, 1989; Pole żyta, Puńsk, „Aušra“, 1996; Wężowy most, Wilno, Wydawnictwo Związku Pisarzy Litwy, 2002.  Powieści: Ewy nie wygnano z raju, Wilno, Periodika, 1991; Wielka wyspa, tom I,  Wilno, Vaga, 1997; Wielka wyspa, tom II,  Wilno, Vaga, 1999, Dziecko o posiwiałych oczach, wiersze w języku litewskim i polskim,  Wydawnictwo „Aušra“ w Puńsku, 2004.

Zawsze interesowałam się literaturą polską, tłumaczyłam różne artykuły z polskiej prasy kulturalnej na język litewski, publikowane były w naszych czasopismach o literaturze.  Przetłumaczyłam też na litewski Autoportret przekorny Czesława Miłosza. Ponieważ od urodzenia jestem dwujęzyczna wiersze oraz prozę czasami piszę po polsku.

Cenzura. Nie miałam z nią  styczności. Bynajmniej żadnej cenzury nie odczuwałam, i uważam, że jej nie było. Moja pierwsza książka ukazała się w przededniu odrodzenia Litwy. W swoich książkach zawsze pisałam to, co chciałam rzeczywiście powiedzieć. Wyróżniałam się, i tym samym byłam oryginalna, ponieważ jeszcze w sowieckiej Litwie (rok 1989) zaczęłam mówić o chrześcijańskich „przedwojennych” realiach wsi, które dla Litwy nie były w ogóle charakterystyczne. Kołchozowa Litwa już dawno zapomniała o takich rzeczach jak niedziela, co to znaczy żyć według dziesięciu przykazań bożych i że człowiek nie może odłożyć na półkę i zapomnieć o wolnym, godnym, honorowym zachowaniu. To wszystko dla mnie osobiście było  rzeczywiste i jak najbardziej naturalne, a dla litewskiego czytelnika - przede wszystkim dziwne. Z niedowierzaniem słuchałam wypowiedzi, że moja twórczość zadziwia innych.

W moich książkach jest bardzo dużo wątków biograficznych. Są Sejwy (tu się urodziłam), jest Litwa, jest piekło przeżycia - przekraczania granicy polsko–sowieckiej, które trwało pięć lat, okres studiów na Litwie, jest też Kanada. Mijał czas, różne wydarzenia, doświadczenia – wszystko to zrodziło książki. Zapewne w tamtych czasach nikt nie zechciałby ich publikować, a ja ściągnęłabym na siebie jeszcze większą uwagę „sowieckiego urzędu bezpieczeństwa” – bezpieki (chociaż i tak nie brakowało...)

3.
Pokolenia, rozmowa o pokoleniach, to jedno z najbardziej kłopotliwych tematów we współczesnej literaturze litewskiej. Poeci bardzo niechętnie mówią o przynależności do jakiegokolwiek pokolenia. Oni są jak samotne wilki, każdy w inny sposób śpiewa swoją własną pieśń. I im tak dobrze. Bardzo wyraźne, widoczne pokolenia były pół wieku temu. Mam na myśli pokolenie: A. Baltakis, J. Marcinkevičius, A. Maldonis, później może była jeszcze jedna fala, a teraz sami indywidualiści. Zasada jest jedna: najlepszy, najciekawszy jest ten, który mówi oryginalnie, nietypowo, w ogóle inaczej. Można zauważyć kontakty między pewnymi grupami pisarzy, ale to ogranicza się do spotykania się w kawiarniach. Natomiast nie zauważyłam wspólnych działań jeżeli chodzi o twórczość.

4.
Na Litwie jest bardzo podobnie jak w Polsce. Jeżeli o jakimś autorze czy książce napisano w co najmniej dwóch dziennikach, i jeszcze radio czy też telewizja zainteresowała się nim, cała Litwa będzie kojarzyła  nazwisko  -  całkiem możliwe, że jego książka będzie kupowana.

Jeżeli media  nie przedstawią chociażby i najlepszej książki, to ona trafi do rąk jedynie literaturoznawców, znajomych, miłośników literatury. Aż dziwne, że tacy ciągle są. Co roku odbywa się Wiosna Poezji (w tym roku już  41.), nigdy nie brakuje ani słuchaczy, ani zainteresowanych kupnem książek. Dosyć często jeżdżę po Litwie na spotkania z czytelnikami (nie tylko jako pisarka, ale też jako zastępca przewodniczącego Stowarzyszenia Pisarzy Litewskich) i z radością mogę stwierdzić, że zainteresowanie literaturą coraz bardziej rośnie, ludzie wracają do książek. Jeżeli będziemy mówić o masowym czytaniu, wiadomo, iż największą popularnością cieszą się powieści. Schemat dobrze ułożonej powieści jest bardzo prosty: odrobinka krwi, mała intryga, kilka trupów, doza seksu albo porno, jak najwięcej mroczności, ciemności – wyłaniających się z głębi człowieka - i książka zostanie wykupiona. Ludzie ciągle kupują twórczość naszych klasyków (poezja, proza). A z młodszych pisarzy na popularność mogą liczyć tacy, którym nie obcy jest skandal, a sami są uważani za skandalicznych pisarzy. Poważna literatura nie jest modna, podobnie  jak w Polsce.

Tłumaczyła Autorka



GINTARAS GRAJAUSKAS

1.
Na Litwie opublikowałem pięć tomów poezji, tom esejów oraz powieść. Wydałem tomy wierszy w Niemczech, Szwecji, Polsce. Moje wiersze tłumaczono na języki: angielski, niemiecki, szwedzki, koreański, fiński, polski, łotewski, estoński i rosyjski, zamieszczano w antologiach i w prasie wymienionych krajów. Otrzymałem kilka nagród: Z. Gėlės, I. Simonaitytės, Poezijos pavasario (Wiosna poezji), Ministerstwa kultury litewskiej. Uczestniczę też w międzynarodowych spotkaniach literackich.

2.
Tak, zdecydowanie ma. W sowieckim państwie moja twórczość zapewne nie miałaby szans na jakąkolwiek publikację. Część moich tekstów to w istocie obserwacja życia człowieka w radykalnie zmienionych warunkach. Piszę też o sidłach socjalizmu, dobrze zorganizowanym systemie, który czyha na pojedynczego człowieka. Oczywiście, to jest mała część mojej twórczości, ale dla mnie samego mająca wielkie znaczenie.

3.
Obecnie na Litwie jest bardzo dużo młodych poetów, jednakże nie ma jakiejś jednoczącej siły, która prowadziłaby do utworzenia szkół, grup poetyckich. Okazuje się, że powodem rozpadu pokolenia na odrębne indywidualności jest nie tylko litewska mentalność, ale i swoiste prawa rynku. W obecnych czasach na Litwie być poetą to żaden prestiż, nie ma też w tym ani trochę romantyzmu. Po prostu – nie jest łatwo. Kto decyduje się podążać tą drogą, już nie myśli o romantycznych związkach poetyckich, zostają jedynie marzenia o jakimś związku literatów.

Cenzury w zasadzie wtedy, to jest po 1990 roku, nie było. Ważna była opinia. Pisarze zaangażowani w sprawy ojczyzny byli wówczas szczególnie lubiani. Słowo „Litwa” powtarzane w wierszach było koniecznym i tym samym wystarczającym warunkiem, żeby zostać „ukochanym” przez naród. Tak jak za czasów sowieckich, poeta był głosem narodu. We współczesnej Litwie cenzura obowiązuje taka sama jak w Polsce: są nią pieniądze.

4.
Poezji prawie nikt nie czyta. Średni nakład książek osiąga około 1000 egzemplarzy. Sytuacja literatury na Litwie jest bardzo podobna do sytuacji w Niemczech czy w Polsce. Najpopularniejsza jest proza obca. Na top liście królują książki Coelho, Browna itd. Coelho na Litwie prawie stał się bohaterem narodowym. W węższych kręgach czyta się i poważniejsze książki, wielką popularnością cieszą się szczególnie autorzy polscy i skandynawscy. Ceniony jest zwłaszcza Gombrowicz, cały krąg poetów – od Miłosza do Świetlickiego. Obecnie szczególnie poezja polska ma duży wpływ na młodsze pokolenie litewskich poetów.

Tłumaczyła z języka litewskiego Jolanta Jurkunas



RENATA ŠERELYTĖ

1.
Ciągle jestem jaunoji menininkė (młodą artystką), ponieważ do trzydziestu pięciu lat brakuje mi jednego roku (po trzydziestu pięciu latach w kręgu pisarzy nikt nie jest uważany za młodego artystę). Zbliżająca się dojrzałość zobowiązuje, dlatego piszę dużo, aby sprostać wizerunkowi dojrzałej pisarki. W obecnej chwili na moim biurku, miejscu pracy, leży zakończony zbiór nowel Balzamuotojas (Balsamista), zbiór humoresek Laukiniai mėnesiai (Dzikie miesiące), książka dla dzieci prozą Neganda virš Atodūsių liūno (Nieszczęście nad grzęzawiskiem westchnień) oraz jeszcze nieskończony zbiór wierszy Ravėtoja (Pieląca kobieta). Piszę też eseje i artykuły dla prasy (dzienników i tygodników), nie dla chwały i sławy, ale dla niewielkiego honorarium. A w myślach rodzą się następne plany. Marzę o napisaniu zbioru wierszy dla dzieci (jedna taka książka już została wydana) i o powieści. Nigdy nie próbowałam napisać powieści, może dlatego tak mnie to intryguje. Kiedy zbieram wszystkie moje książki (licząc też i te które jeszcze nie są wydane) – ogarnia mnie jakieś uczucie dumy. Ponad dwadzieścia!... Tak - dojrzałość nie wzbudza we mnie już uczucia strachu.

2.
To o czym piszę, ma związek nie tylko z niepodległością, ale ze wszystkim co było w moim życiu i co będzie. Niepodległość – swoista chimera. Być niezależnym w dzisiejszych czasach jest bardzo ciężko, czasami myślę, że w to wręcz niemożliwe. Popularny pisarz współczesny to nie ten, który śpiewa o wolności. Myślę, że ważniejszym zadaniem dla pisarza jest obecnie przedstawienie dawnych czasów, czasów niewoli, prześladowań.

3.
Są różni pisarze na Litwie (młodzi, starzy, nowi). Są też pokolenia. Paradoksalne jest to, iż młody poeta potrafi powiedzieć to samo, co stary, piszący od wielu lat. I to jest właśnie to, co ich łączy i jednocześnie dzieli. Inaczej mówiąc, istnieje poezja, która „wciąga”, albo - jak mawia Venclova - wywołuje metafizyczne dreszcze, które jak fala przechodzą przez kark.

Natomiast jest i taka poezja, jak tapeta. W pokoju wyklejonym taką tapetą nie chce się przebywać. I wtedy ucieka się na zewnątrz, gdzie czekają metafizyczne cuda.

Cenzura?... Uważam, iż każdy człowiek ma wewnętrznego cenzora, który pomaga odróżnić plewy od ziarna. To jest bardzo ważne przede wszystkim dla artysty. Obecnie jest mnóstwo „uprawiających” plewy we wszystkich dziedzinach sztuki. Trzeba zrozumieć, co piszesz i jaki jest powód, trzeba być bezlitosnym wobec samego siebie. Polityczna cenzura... W moim życiu nigdy jej nie było. Ani w 1990 roku, ani później, nie ma jej i teraz. Może dlatego, że poezja jest dla systemu za ciężkim tekstem do „przegryzienia”.

4.
Na Litwie, jak świadczy statystyka, czyta dwie trzecie społeczeństwa. Moim zdaniem, nie powinno się grupować ich według tego, co czytają. Większość pisarzy, znając taki podział, przestałoby nie tylko pisać, ale i czytać. Można zauważyć nową tendencję wśród pisarzy – masowe przemienianie się w prozaików. Najwyraźniej oni sami zrobili jakieś badania statystyczne. Ale na przykład tylko niewielka ilość poetów przemienia się w prozaików.

Kiedy państwo jest małe, ludzie się znają (przede wszystkim pisarze). W kręgu artystów pisarz, który pisze wszystko, jest uważany za wszystkożrące, niewybredne zwierzę. Prawdziwą skrajnością jest tworzenie jedynie dla pieniędzy. Głodny, cierpiący, „nagi” – to prawdziwy wizerunek artysty (zazwyczaj jedynie poeta spełnia takie warunki). To jest niesamowicie popularny obraz artysty na Litwie. Właśnie taki wizerunek z chęcią aprobują (pielęgnują) władze, a też i różne instytucje. Ludzie najbardziej interesują się informacjami kryminalnymi, pikantnymi plotkami. W sławnych, modnych powieściach przeważa kultura „fizjologiczna”, dlatego są kupowane i czytane. A na przykład w poezji panuje tematyka duchowa, tamta z powieści - niknie.

Tłumaczyła z języka litewskiego Jolanta Jurkunas



MARIUS BUROKAS

1.
O mojej twórczości najprościej mogę powiedzieć tak: piszę wiersze. To dla mnie podstawowe, najmilsze, najintymniejsze zajęcie. Czasami, tęskniąc za różnorodnością albo takimi ideami, którym, zdaje się, forma poezji nie odpowiada, rodzi się jakiś dramat absurdalny albo krótkie, ale kąśliwe opowiadanko. Kąśliwe dlatego, że myślę, iż twórczości potrzebna jest złośliwość, w żadnym wypadku nie uraz typu: ja wam wszystkim pokażę. Dziecinne - ale złośliwość pomaga. Wiadomo, i miłości trzeba. Napisałem wiele wierszy dedykowanym dziewczynom z Wilna; no, po prostu tak sobie, piszesz i oddajesz: to dla Ciebie, weź, czytaj, ciesz się albo wyrzuć. Zachowuję się jak mój imiennik (ale nie krewny, poeta Rimas Burokas). Prawda, jeszcze tłumaczę, najwięcej amerykańskich pisarzy, prozę i poezję: Charles Bukowski, Charles Simic, W.S. Merwin, Kerry Shawn Keys, Woody Allen. Nieważne czy autor sławny, czy nie, o wszystkim decyduje jakość tekstu. Mamy razem z innymi tłumaczami (Vytautas Dekšnys, Andrius Jakučiūnas, Mantas Gimžauskas, Remigijus Audiejaitis) swoją stronę internetową www.nevykeliai.lt.

2.
Ma, jeszcze jak. My jesteśmy takim „rozkraczonym” pokoleniem: jedna noga w Związku Radzieckim, druga w niepodległej Litwie. Widzieliśmy wszystkie wydarzenia, sami w nich uczestniczyliśmy. Pamiętamy tamten ustrój i obecny (tu mówię o wszystkich mniej więcej dwudziesto-, trzydziestoletnich poetach). Nowej realności trzeba nadać sens w poezji. Poezja jest przecież bliżej prawdy niż wszystkie artykuły polemiczne i inne diabelstwa. Obecnie ukaże się drugi tom moich wierszy Būsenos (Stany). Tam umieściłem cykl wierszy Litwini, w którym ironicznie i nawet satyrycznie próbuję wędrować po główce statystycznego, przeciętnego Litwina. Jestem skłonny posługiwać się również obrazami pop kultury: cytatami z filmu, z masowej wyobraźni. Tekstów patriotycznych nie piszę, bo jestem na nie uczulony jeszcze od czasów Solidarności, kiedy wszyscy przesyciliśmy się nimi. Oprócz tego - wcale nie myślę, że potrzebne są takie teksty. Potrzeba za to sumienności i odpowiedzialności w tym, co się pisze. Tyle tylko i aż tyle.

3.
Nowe pokolenie chyba powstało: Mindaugas Valiukas, Gytis Norvilas, Agnė Žagrakalytė, Vytautas Dėkšnys, Tomas S. Butkus, prozaik - Andrius Jakučiūnas i inni, tu wszystkich wymieniać nie trzeba. W jednym jesteśmy zgodni: wszyscy jak diabeł święconej wody unikamy słowa „pokolenie”. Lokowanie siebie w niszy czy na głównej półce jest zajęciem jałowym i pozbawionym sensu, a jeszcze do tego pompatycznym; niech tym się zajmą inni. Łączy nas chęć pisania o współczesności, brak słodyczy i sentymentalizmu, zabawa słowem (ale bez przesady), ironia (ale nie przechodząca w nienawiść), unikanie nadmiernego szokowania. Współpracujemy, uczestniczymy w festiwalach i robimy wspólne projekty. Oprócz tego mniej więcej wszyscy przyjaźnimy się. Wielu przyszło z byłej grupy „Įžanga”(„Wstęp”), kilku poetów dołączyło po konkursie młodych filologów.

4.
Z prozą na Litwie zawsze było gorzej niż z poezją. Co prawda, obecnie wielu poetów zaczęło pisać prozę, bardziej czy mniej udaną. Na przykład Sigito Parulskio Trys sekundės dangaus (Trzy sekundy nieba) i Dorifore, Herkaus Kunčiaus Gaidžių milžinkapis (Kopiec kogutów). Różnorodność poezji jest obecnie ogromna i nie chciałbym niczego wyróżniać. Po 1990 roku był wielki bałagan: publikował kto chciał, co chciał i jak chciał, najczęściej byle co. Potok literatury normalizował się, przepadły różne „solidarności” i ruchy oporu, grupy i grupki, pozostali tylko piszący. Zniknęło demonstrowanie, chęć szokowania. Przebić się młodemu, nieznanemu i bez znajomości – trudno, ale jest to możliwe. Mamy także szczególne zjawisko: prozę kobiet, która obecnie jest silniejsza, ciekawsza od męskiej, bliżej realiów życiowych. Mam na myśli chociażby książki Ugnė Barauskaitė czy Undinė Radzewičiūtė. To trochę sztuczny podział, na prozę kobiecą i męską, lecz taka jest tendencja. Wzrosła rola eseju, pojawiłą się spora grupa eseistów, takich jak Giedra Radvilavičiūtė, Sigitas Parulskis, Alfonsas Andriuškevičius.

Tłumaczyła z języka litewskiego Jolanta Jurkunas



AGNĖ ŽAGRAKALYTĖ

1.
Kiedy byłam w jedenastej klasie szkoły podstawowej, otrzymałam nagrodę im. „Liunes Sutemos”. To była nagroda za szkolne wiersze. Ogarnęło mnie niesamowite szczęście, czułą, że spotkał mnie wielki zaszczyt. Słyszałam komentarze, że moje teksty były smutne, co zresztą jest jedną z cech twórczości nastolatków, jednak nie były ani odrobinę buntownicze. Pisałam o kotach, wróblach, śniegu, o sobie – bardzo smutnej, wręcz zrozpaczonej, ale nie było w tych tekstach wielkiej beznadziejności czy też obiektów westchnień.

O pierwszej, i na razie jedynej mojej książce, mówią, że najwięcej jest w niej o młodych kobietach i ich problemach. Nie mogę i nie chcę temu zaprzeczać. Tytuł książki Išteku (Wychodzę za mąż). A co robią młode dziewczyny przed zamążpójściem? Uczą się, tańczą, śpiewają, kochają, nienawidzą, zazdroszczą i różnie, jak wolno i nie wolno młodym, odurzają się. O tym jest książka. O tym, jakie są młode dziewczyny, rozkwitające kobiety. Chciałam dla nich pisać o nich samych, a dla siebie - o sobie. To jest to samo, nie ma żadnej różnicy. Następna moja książka może będzie o młodych kobietach, o tym, czym różnią się od młodych dziewczyn? Może tylko tym, że mają dzieci, są bardziej zmęczone i zmywają więcej naczyń niż dotąd.

Kiedy mi zwracają uwagę, że zbytnio koncentruję się na tematyce kobiecej, odważnie mówię, że nie mogłoby być inaczej i nie ma tu żadnego feminizmu. Wszystkie moje wiersze poruszają kobiecą tematykę. Przecież jestem kobietą i piszę jak kobieta, co w tym rewolucyjnego?

2.
Mam 26 lat, więc to, co pani nazywa „nową sytuacją Litwy”, dziesięć lat niepodległości jest połową mego życia , oraz całym dotąd przeżytym świadomym życiem. Nawet nie wiem, jak inaczej odpowiedzieć na to pytanie. W 1990 roku byłam dziesięcioletnią dziewczynką. Do głowy nie przyszłaby mi myśl na przykład o cenzurze.

Czytałam wszystko, co tylko było w domu moich rodziców i wiejskiej bibliotece. To oczywiste, że kiedy zaczął się ruch oporu, uczestniczyłam razem z rodzicami w wiecach. Wstąpiłam też do organizacji harcerskiej, jednak byłam jeszcze wtedy dzieckiem. Tak więc moje wspomnienia są wspomnieniami dziecka np. podczas strajku, mojej siostrze, która pracowała w fabryce wyrobów cukierniczych, w dziale cukierniczym, zamiast wynagrodzenia dawano masło i czekoladę. Jak dziś, widzę w jej szafce, duże kawałki czekolady. Cenzurą było to, jakiej wielkości kawałek w ciągu dnia mogę odłamać dla siebie.

3.
Moim zdaniem „pokolenie” oznacza urodzonych mniej więcej w tym samym okresie. Znam prawie wszystkich poetów w moim wieku. Łączy nas to, co łączy wszystkich rówieśników. Aby dać wyczerpującą odpowiedź, trzeba byłoby napisać powieść, chociaż nawet wtedy moi rówieśnicy nie znaleźliby w niej nic nowego. Obecnie, kiedy mamy telewizję kablową, internet, kiedy wszystkie nowe filmy czy nagrania muzyczne mogą bez najmniejszego problemu dotrzeć do młodego człowieka, choćby niewiadomo gdzie mieszkał, czym możemy różnić się jedni od drugich? Wszystko to, co dotychczas sięga naszego umysłu, chcąc, nie chcąc, znajduje się w naszych tekstach. To jest właśnie nowe pokolenie poetów, to jest to, co nas łączy. A to, co nas różni, to tylko spory o sprawy, które lepiej czy mniej rozumieją spierające się strony.

4.
Uważam, że zawsze, w każdym kraju, proza była i będzie popularniejsza niż poezja. Żartując, mogę powiedzieć: proza – to jak świeżo upieczony kurczak, a poezja – lampka wina, albo, to już dla niektórych – konfitury. Ile wina czy konfitur człowiek może zjeść przez dzień, i ile czasu może żywić się konfiturami czy winem? A prozą, szczególnie dobrą, możesz delektować się długo, prawie bez przerw. Poezja jako popularny towar? To raczej niemożliwe. W takiej sytuacji pytanie o popularność poezji traci sens. Ile razy słyszymy o popularnej prozie? Codziennie. Kto słyszał o popularnej poezji? Chyba żeby wziąć pod uwagę teksty piosenek, wierszowane napisy na imieninowych pocztówkach czy wstęgach na wieńcach.

Tłumaczyła z języka litewskiego Jolanta Jurkunas


Ankieta była drukowana w numerze 2 (210) "Dekady Literackiej" z 2005 roku.
 

 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas