poezja proza esej rozmowy recenzje felietony
 
filozofia
teoria literatury
socjologia
psychologia
antropologia
poczta literacka
sztuka
muzyka
teatr
film
wydarzenia
okno na świat
polska z zewnatrz
ksiazki_nadeslane
STANISŁAW BĘDKOWSKI
Poznać Beethovena
DL 1997, nr 2/3 (126/127)



26 marca minęła 170. rocznica śmierci jednego z największych kompozytorów, Ludwiga van Beethovena. Jego muzyka, wzbudzająca wiele emocji już w czasach jemu współczesnych, lecz nie zawsze zdobywająca powszechne uznanie, od wielu lat zwycięsko wychodzi z próby czasu i fascynuje kolejne pokolenia słuchaczy. Nie słabnie także zainteresowanie muzykologów jego twórczością— pieczołowicie analizują kompozycje, starając się dociec, w czym tkwi ich niezwykłość. Jedni i drudzy pozostają ponadto pod wrażeniem złożonej, niezależnej osobowości kompozytora, jego poczucia własnej wartości dalekiego od pychy, jego nieokiełznanej wyobraźni twórczej, zdumiewającej śmiałością idei, a także siły charakteru, która pozwoliła mu znosić niejedno gorzkie doświadczenie, a nawet tragedię, bo czymże innym jest dla kompozytora utrata słuchu.

To nieszczęśliwe dla Beethovena zrządzenie losu sprawiło jednak, że mamy szansę, nawet obecnie, poznać go jako człowieka lepiej niż kogokolwiek z kompozytorów tamtej epoki, próbować wniknąć w jego czas rzeczywisty, niemal śledzić bieg myśli, poznać troski dnia powszedniego. Zachowane zeszyty konwersacyjne (Konversationshefte), za pomocą których kompozytor kontaktował się z otoczeniem w ostatnich latach swego życia, chociaż nie zawierają jego wypowiedzi, to jednak pozwalają z kontekstu pytań i komentarzy wysnuć cały szereg wniosków i odtworzyć w wyobraźni, raz lepiej, raz gorzej, sytuacje sprzed blisko dwustu lat. Zapiski te, wzbogacone o korespondencję i wspomnienia współczesnych kompozytorowi, umożliwiają niejednokrotnie wręcz śledzenie toku myśli Beethovena. Niestety nie znajdziemy tam zbyt wielu informacji o muzycznych dylematach kompozytora — te zwykł był rozstrzygać w samotności.

Istnieją jednak źródła, które dokumentują także bieg myśli Beethovena-kompozytora. Tym razem to on sam sprawił, że dysponujemy jedynym w swoim rodzaju materiałem, unikalnym w historii muzyki, który najwytrwalszym pozwala na intymne śledzenie twórczych rozterek kompozytora, obserwowanie jak z różnych wersji, często wielokrotnie poprawianych, rodzą się znane tematy uznawane powszechnie za przejawy geniuszu. Przyjęta przez Beethovena metoda notowania idei muzycznych wskazuje, że wena twórcza ogarniała go niespodziewanie i była dość ulotna, bowiem często, zwłaszcza w późnym okresie życia, nie rozstawał się on z muzycznym szkicownikiem nawet poza domem. Już w wieku ok. 20 lat Beethoven miał zwyczaj zapisywania swoich pomysłów muzycznych, a ok. 1798 roku sformalizował ten proces przez używanie szkicowników, gotowych, nabywanych w sklepach lub zszywanych własnoręcznie, większych, w formacie podłużnym, zwykle o rozmiarach 230 x 320 mm, używanych w domu (Notirungsbücher), i mniejszych, w formacie zarówno stojącym, jak i podłużnym, kieszonkowych, używanych także poza domem (Skizzenbiicher). Ponieważ przywiązywał dużą wagę do tych szkiców i niejednokrotnie sięgał do dawnych notatek i wykorzystywał idee zapisane przed laty, większość z nich znajdowała się w pozostałej po nim spuściźnie muzycznej. Krótko po śmierci kompozytora część manuskryptów znalazła się w posiadaniu Antona Schindlera, pierwszego biografa Beethovena, będącego jego częstym gościem w ostatnich latach życia, pozostałe zostały siedem miesięcy po śmierci kompozytora (5 listopada 1827 r.) sprzedane na aukcji (Nachlass aukcja). Większość z nich została nabyta przez niewielu kolekcjonerów autografów i w pierwszym okresie po aukcji znajdowały się one w kilku głównych kolekcjach: Domenica Artarii, Ludwiga Landsberga, Friedricha Augusta Grasnicka, Antona Schindlera. Wkrótce jednak rękopisy zaczęły zmieniać właścicieli, np. część kolekcji Artarii znalazła się w posiadaniu Paula Mendelssohna (brata Felixa Mendelssohna-Bartholdy'ego) czy Heinricha Beera (brata Giacomo Meyerbeera), tak że w II połowie XIX wieku autografy utworów i szkice kompozytorskie znajdowały się już w różnych miejscach: Wiedniu, Berlinie, ale także np. w Petersburgu, ponadto uległy one częściowo rozproszeniu, gdyż niestety niektórzy z kolekcjonerów sprzedawali pojedyncze kartki dekompletując zwarte manuskrypty. Nazwiska wielu właścicieli, np. Artarii, Grasnicka, Landsberga, Sauera, Kesslera, Wielhorsky'ego, Scheidy'ego, Engelmanna, de Rody przeszły do historii, noszą je bowiem poszczególne szkicowniki.

W pierwszych latach po śmierci Beethovena nie uważano jego szkiców za materiał mający jakiekolwiek znaczenie dla badań naukowych, były one po prostu przedmiotami, których wartość i unikalność wynikała z faktu przynależności do sławnego kompozytora, które zostały nobilitowane dotknięciem jego ręki. Łatwo to zrozumie każdy, kto choćby pobieżnie przeglądał te szkice, szczególnie pochodzące z ostatniego okresu. Są to szkice w pełnym tego słowa znaczeniu, często chaotyczne, niewyraźne, notowane z dużą niedbałością skrótowo, bez kresek taktowych, ze skreśleniami, główki nut zwykle znajdują się tylko w pobliżu „właściwej" wysokości oddając jedynie kierunek melodii. Nic dziwnego, że większość badaczy XIX-wiecznych uznała te szkice za niemożliwe do odczytania. Jeszcze dzisiaj ich rozszyfrowanie i interpretacja nastręczają niejednokrotnie wiele trudności i tak naprawdę kilku zaledwie badaczy potrafi biegle i z dużą dozą pewności je odczytywać.

Pierwszym, który przypuścił poważną i uwieńczoną powodzeniem próbę odczytania większej ilości szkiców Beethovena był Gustav Nottebohm (1817-1882). W swych pionierskich na tym polu pracach przedstawił szereg wyrywkowych transkrypcji łatwiejszych do interpretacji fragmentów szkiców, pokazując, że w ogóle nadają się one do analizy, jeśli tylko dysponuje się odpowiednią dozą cierpliwości i przenikliwości. Zapoczątkował on w ten sposób naukowe zainteresowanie szkicami, które trwa do dnia dzisiejszego i przynosi znaczące rezultaty. Ośmieleni dokonaniami Nottebohma po szkice sięgnęli inni, chociaż trzeba dodać, że cały szereg późniejszych publikacji dotyczących szkicowników Beethovena opierało się nie na oryginalnych szkicach, lecz na transkrypcjach Nottebohma. Na przełomie wieków zaczęto studiować autografy i szkice przygotowując źródłowe wydania kompozycji Beethovena, znaczącą postacią był tutaj Heinrich Schenker, znany bardziej jako twórca oryginalnej metody analitycznej. W XX wieku rozpoczęto publikowanie szkicowników. W 1913 w Lipsku wydano facsimile szkicownika ENGELMANN, w 1927 także w Lipsku pod red. Karla Lothara Mikulicza ukazała się LANDSBERG 7 (repr. Hildesheim-New York 1972). W latach powojennych intensywne prace nad szkicami Beethovena prowadzą badacze związani z Beethovenhaus w Bonn, a szczególnie Sighard Brandenburg. Pojawiają się też kolejne wydania i to nie tylko niemieckie, np. w 1962 r. wydano w Moskwie pod red. N.L. Fishmana facsimile, transkrypcje i komentarze do szkicownika WILEHORSKY. Jednak z ogólnej liczby ok. 70 szkicowników do dnia dzisiejszego wydanych zostało tylko kilka.

Los był dla spuścizny Beethovena raczej łaskawy i chociaż niektóre szkicowniki nie przetrwały do naszych czasów (np. BOLDRINI), to zachowane stanowią niemal nieprzerwaną dokumentację pracy kompozytora w latach 1798-1826. Dla próby rekonstrukcji procesu twórczego Beethovena najbardziej istotne jest to, że materiał ten prezentuje ciągłość. Po wielu latach badań, stosując metody bliższe niekiedy pracy detektywa (badanie rodzaju papieru, znaków wodnych, plam atramentu, otworów po zszyciu itp.) udało się ponownie skompletować niektóre szkicowniki, jeśli nie fizycznie wstawić rozproszone kartki (znajdujące się obecnie często w różnych bibliotekach), to przynajmniej ustalić, z których szkicowników one pochodzą. Metodą żmudnego wnioskowania pośredniego ustalono chronologię powstawania szkiców (co rzadko jest możliwe w przypadku luźnych kartek). Stworzyło to możliwość zrekonstruowania historii poszczególnych kompozycji, poznania wersji odrzuconych, śledzenia zmian wprowadzanych w różnych fazach komponowania utworów, słowem —wniknięcia w proces twórczy, poznania intencji i metod pracy Beethovena. Podsumowaniem badań dokumentacyjno-źródłowych stała się książka Douglasa Johnsona, Alana Tysona i Roberta Wintera „The Beethoven Sketchbooks. History, Reconstruction, lnventory” (Oksford 1985), będąca swego rodzaju „biblią” dla badaczy szkiców, która porządkując dotychczasową wiedzę o szkicownikach (autorzy nie zajmują się luźnymi szkicami ze względu na ich duże rozproszenie) stwarza nieocenione podwaliny pod dalsze badania. Dziwnym zrządzeniem losu część, i to znacząca, autografów i szkiców Beethovena znajduje się obecnie w Polsce, w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie. W wyniku II wojny światowej nasz kraj utracił ogromną ilość dóbr kultury, w tym książek i nut, zniszczonych w czasie działań zbrojnych, wywiezionych z Polski, ale także spalonych w sposób świadomy i celowy (jak choćby po upadku Powstania Warszawskiego zbiory z Biblioteki Narodowej, Uniwersyteckiej i Krasińskich w Warszawie). Są to straty trudne do oszacowania i bezpowrotne. Jednak w wyniku tych samych działań wojennych pozostała w Polsce część zbiorów Pruskiej Biblioteki Państwowej (Preussische Staatsbibliothek) w Berlinie, m.in. cenny zbiór rękopisów muzycznych (rękopisy J.S. Bacha, J. Haydna, W.A. Mozarta, L. van Beethovena, J. Brahmsa, R. Schumanna i in.). Zbiory te, będące 1/29 częścią (505 skrzyń) ponad 3-milionowej kolekcji ewakuowanej z Berlina, ukryto początkowo na zamku w Książu (Furstenstein), następnie przeniesiono do klasztoru benedyktynów w Krzeszowie (Griissau) koło Kamiennej Góry, a po wojnie trafiły one do Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie. Ukrywane przez szereg lat, stały się dostępne publicznie od roku 1981. Część zbiorów zwrócono NRD: najpierw w 1965 r. przekazano znaczną ilość jednak mniej wartościowych pozycji, a 29 maja 1977 Edward Gierek i Piotr Jaroszewicz wręczyli Erichowi. Honeckerowi jedne z najcenniejszych w całej kolekcji manuskrypty IX Symphonie und III Klavierkonzert Beethovena, „Die Zauber-flöte”, Missa C-moll i Symfonii Jowiszowej Mozarta oraz jeden z manuskryptów J.S. Bacha. Pozostałe w BJ autografy pozwalają jednak wciąż zaliczać tę kolekcję do najcenniejszych kolekcji autografów muzycznych na świecie.

Z interesującej nas szczególnie spuścizny Beethovena w kolekcji tej znajdują się obecnie autografy: Septett Es-dur op. 20; Klaviersonata As-dur op. 26; Streichquintett C-dur op. 29; Streichquartett Es-dur op. 74; Kla-viertrio B-dur op. 97, Bd. 1 und Bd. 2; VII Symphonie A-dur op. 92; VIII Symphonie F-dur op. 93, 3 Satz; Streichquartett Es-dur op.127, 1 Satz; Arbeiten zum Es-dur Quar-tett op. 127, 2 Satz; Streichquartett B-dur op.130, 1 Satz; Streichquartett Cis-moll op. 131; Grosse Fugę B-dur fur Streichquartett op. 133; Briefe nr 1-30 do Carla van Beetho-vena, bratanka kompozytora, przeważnie z r. 1825.

Ponadto w zbiorach BJ znajdują się następujące szkicowniki Beethovena: Notirungsbücher LANDSBERG 6, zwany też „Ein Skizzenbuch aus dem Jahre 1803” czy „Eroica” Sketchbook, zawierający przede wszystkim szkice do wszystkich części III Symphonie Es-dur op. 55, ponadto m.in. szkice fur 1, 2 und 3 Satz „Waldstein” Klaviersona-te C-dur op. 53, pięć fragmentów „Leonore”, a także wczesne idee do V Symphonie C-moll op. 67 i VI Symphonie („Sinfonia pastorale”) F-dur op. 68;
LANDSBERG 11, który zawiera m.in. szkice do Musik zu Goethes Egmont op. 84, Streichquartett F-moll op. 95 und Klaviertrio B-dur op. 97;
MENDELSSOHN 6, zawierający szkice do Ouvertüre C-dur op. 115 („Zur Namensfeier”), „Meeresstille und glückliche Fahrt” op. 112, i do szeregu mniej znanych, drobniejszych kompozycji.
Skizzenbücher
MENDELSSOHN 1, ze szkicami m.in. Cellosonata C-dur op. 102 No. 1, 3 Satz, Ouvert(ire C-dur op. 115, “Meeresstille und gluckliche Fahrt” op. 112, Cellosonata D-dur op. 102 No. 2, 2 und 3 Satz;
AUTOGRAPH 8/1, zawierający Późne szkice do Adagio z IX Symphonie D-moll op. 125 i szkice finału IX Symfonii;
AUTOGRAPH 8/2, ze szkicami finału IX Symfonii, także szkicami finału instrumentalnego, które później wykorzystał kompozytor w op. 132;
GRASNICK 4, zawierający szkice m.in. Streichquartett Es-dur op. 127, 2, 3 i 4 część, i Opferlied Op. 121 b.
Ponadto w BJ znajduje się jeszcze zbiór luźnych szkiców formatu kieszonkowego oznaczony jako Skizzenblatter MENDELSSOHN 2.

Mimo iż badania nad szkicami Beethovena posunęły się w ostatnich dwudziestu latach znacznie naprzód, pozostaje jeszcze wiele do zrobienia. Do tej pory uwaga badaczy koncentrowała się na odczytaniu szkiców, wykorzystywano je do datowania utworów i usiłowano odtworzyć okoliczności powstawania kompozycji i zrekonstruować proces twórczy Beethovena. Barry Cooper, autor książki „Beethoven and the Creative Process”, Oxford 1990, podjął nawet śmiałą próbę (zbyt śmiałą?) zrekonstruowania na podstawie zachowanych szkiców I cz. X Symphonie Es-dur Beethovena. Nie są to jedyne możliwe sposoby naukowego wykorzystania szkiców. Tak pełny materiał pozwolić powinien na wyciągnięcie szeregu wniosków natury estetycznej, jeśli nie uniwersalnych, to na pewno pozwalających scharakteryzować estetykę Beethovena. Mimo iż niektórzy badacze, np. Peter Sta-dlen, negują możliwość uzyskania znaczących rezultatów w tych próbach (a są i tacy, którzy kwestionują sens zajmowania się szkicami w ogóle, stwierdzając, że zarówno dla słuchaczy jak i dla badaczy istotny jest ostateczny rezultat artystyczny w postaci gotowych utworów), wydaje się, że czas wyciągania najbardziej interesujących wniosków estetycznej natury na podstawie szkiców Beethovena dopiero nadchodzi. Próby takie podejmowano już w przeszłości. Za jedną z pierwszych można uznać pracę „Die Bedeutung der Skizzen Beethovens” (Leipzig 1925) Paula Mięsa, który zanalizował i połączył w pewne kategorie zmiany (poprawki) wprowadzane przez Beethovena w szkicownikach, stwarzając podstawy do określenia Beethovenowskich preferencji w dziedzinie kształtowania materiału muzycznego, a tym samym do częściowego określenia jego prywatnej estetyki muzycznej. Te badania zapewne mogą i powinny być kontynuowane, na razie na przeszkodzie stoi zbyt mała ilość opublikowanych wiarygodnych transkrypcji szkiców (Mieś oparł się na wyrywkowych transkrypcjach Nottebohma). Dopiero po rzetelnym opracowaniu większości szkiców Beethovena materiał będzie na tyle reprezentacyjny, aby możliwe było wyciąganie znaczących, uogólniających wniosków, które pozwolą nam bliżej poznać jednego z największych i — co ważne — jednego z najbardziej cenionych przez słuchaczy kompozytora. Na razie szkicowniki Beethovena z BJ czekają na krytyczne opracowanie i wydania.


 

 

FOKK PZU

 

dekada literacka
prenumerata
sprzedaz_wysylkowa
numery_archiwalne
napisz do nas